Marek Wielgo
Od 1992 roku jestem dziennikarzem „Gazety Wyborczej”. Od 16 lat w dziale gospodarczym „Gazety”, gdzie zajmuje się nie tylko problematyką związaną z budownictwem i rynkiem nieruchomości (w tym m.in. kwestiami finansowymi), ale także reprywatyzacją i rynkiem zamówień publicznych. Wielokrotnie wyróżniany nagrodami, w tym m.in. honorowym medalem im. Króla Kazimierza Wielkiego za propagowanie na forum „Gazety Wyborczej” zarządzania jakością, popularyzację wzorców dobrej jakości w budownictwie i gospodarowaniu nieruchomościami (w 2003 r.). W 2001 r. i 1999 r. nominowany do prestiżowej nagrody dziennikarskiej pisma „Press” w kategoriach „dziennikarstwo specjalistyczne” oraz „news”.
RSS


RSS
środa, 19 listopada 2014

W wymyślaniu nazw dla swoich inwestycji, deweloperzy rzadko kiedy wykazują się kreatywnością w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Pełno więc mamy w naszym kraju osiedli i domów z „Tower”, „Villa”, czy „Residence” w nazwie. Z kolei w mediach pełno jest prześmiewczych publikacji na ten temat, a olsztyński oddział „Wyborczej” ogłosił nawet plebiscyt na najgorszą nazwę osiedla.
Dołożę więc swoją cegiełkę. Sprowokował mnie do tego komunikat prasowy, który dostałem dziś od firmy Strabag. Otóż pochwaliła się ona, że „w centrum warszawskiego Mokotowa” (przy stacji metra Wilanowska) wybuduje wielorodzinny budynek mieszkalno-usługowy o nazwie... Manhattan Place. Taka nazwa dla apartamentowca być może by się w stolicy broniła, gdyby chodziło o wieżowiec. Głównie z takimi budynkami kojarzy nam się bowiem ta nowojorska dzielnica.

Manhattan

Źródło: 123RF

Tymczasem, nasz warszawski Manhattan ma mieć zaledwie dziewięć pięter, a „efektowna bryła budynku” ma przypominać „eleganckie apartamentowce, znane ze śródziemnomorskich kurortów”.

Manhattan Place

Źródło: Strabag

Dodam, że to nie Strabag, ale inwestor - Grupa Kapitałowa 5th Avenue Holding - wymyślił taką nazwę dla tego budynku. Pomysł jest mało oryginalny, bo co najmniej kilkanaście „manhattanów” w Polsce już mamy. Ale są to głównie bazary, albo - jak kto woli - centra handlowo-usługowe. Na zdjęciu poniżej Manhattan w Łęknicy.

Manhattan w Łęknicy

 Źródło: Łęknica - serwis miejski

14:39, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (7) »

Taką informację podała dziś firma Home Broker. Zanim pomyślicie sobie Państwo, że bankowcy zwariowali, wyjaśnię, że blokada wniosków dotyczy tylko tych kredytów na zakup mieszkań, które będą oddane do użytkowania do końca tego roku. Dokładniej, chodzi o to, że dopłata do kredytu w ramach rządowego programu „Mieszkanie dla młodych” jest z założenia ostatnią transzą płatności dla dewelopera. Jeśli przekaże on mieszkanie klientowi w tym roku, to Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), który zarządza programem, także w tym roku musi wypłacić dopłatę. Głupie? Cóż, tak jest skonstruowany „MdM”. Problem w tym, że banki nie są w stanie od ręki udzielić  kredytu. Ba, w niektórych rozpatrzenie wniosków kredytowych trwa nawet miesiąc. Przyjmując wniosek kredytowy z dopłatą „MdM” na ten rok np. w połowie grudnia, bank praktycznie nie ma szans na uruchomienie kredytu w terminie.

Dlatego - jak sprawdził Marcin Krasoń z Home Broker - np. Alior Bank i BZ WBK zamierzają
przyjmować takie wnioski kredytowe tylko do 24 listopada. Z kolei w PKO BP data graniczna to 28 listopada. Krasoń informuje, że stanowiska nie określiły - póki co - BGŻ, Deutsche Bank i Getin Noble Bank, zaś Pekao SA nie wprowadziło granicznej daty, ale to na oddziałach i doradcach banku spoczywa odpowiedzialność, jeśli chodzi o określenie szans na wypłatę pieniędzy w terminie.

Wygląda więc na to, że tę „awarię systemu” będą musieli uwzględnić deweloperzy oraz ich klienci, którzy chcieliby kupić w tym roku gotowe mieszkanie. Może lepiej dogadać się w kwestii przesunięcia transakcji na przyszły rok. Bez problemu można bowiem składać wnioski o kredyty z terminem wypłaty dofinansowania na kolejne lata.

MdM po 10 miesiącach

13:09, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (2) »
piątek, 17 października 2014

Rządowy program „Mieszkanie dla młodych” („MdM”) ma wielu zadeklarowanych wrogów. O sobie mogę powiedzieć, że wolałbym, aby państwo (także z moich podatków) wspomagało przede wszystkim tych, którzy bez tej pomocy nie mają najmniejszych szans na samodzielne lokum. Mówiłem o tym ostatnio m.in. w radiowej Jedynce.

 „MdM” bez wątpienia ma wady, o czym napisałem w dzisiejszej „Wyborczej”. Proszę zwrócić
uwagę, jak zmienia się średnia cena oferowanych przez deweloperów mieszkań.

 Wpływ MdM na ceny

W aglomeracjach, w których określany przez wojewodów limit cen jest zbliżony lub nawet wyższy od większości ofert, tam ich średnia rośnie. Dzieje się tak dlatego, że deweloperzy podnosili ceny najtańszych mieszkań, które sukcesywnie wprowadzali do sprzedaży. Często tracą na tym ci nabywcy, którzy nie łapią się na dopłatę.

Na pierwszy rzut oka na plus „MdM” można zaliczyć to, że w tym roku wzrosła w większości największych miast oferta stosunkowo tanich mieszkań. Widać to szczególnie w Warszawie.

 Liczba mieszkań w MdM

Oferta MdM w Warszawie

 

Oferta MdM w Warszawie

 

Oczywiście zasadne jest pytanie, czy deweloperzy zachowywaliby się podobnie, gdyby „MdM” nie było? Sądzę, że tak, choć nie wykluczam, że zaczynanych inwestycji byłoby trochę mniej, bo program działa jednak trochę jak dopalacz. W niektórych miastach co czwarte mieszkanie kupił beneficjent tego programu.

Wpływ MdM na sprzedaż

Tak czy siak, cieszyć może to, że zwiększyła się oferta mieszkań, bo wprowadzanych do sprzedaży jest więcej niż kupowanych.

Podaż przewyższa popyt

Reasumując, „MdM” jest korzystny dla tych, którzy łapią się na dopłatę, a także dla deweloperów i banków. Wynikają też z tego korzyści w skali makro, bo pracę mają producenci materiałów budowlanych i wykończeniowych, firm wykonawczych, a także wiele firm, które nie są związane bezpośrednio z tą branżą, np. media, bo mają wpływy z reklam.  Z drugiej strony, jaki sens ma dolewanie oliwy do ognia w sytuacji, kiedy mamy rekordowo tanie kredyty. KNF po to zaś wprowadził wymóg wkładu własnego, aby kredytów nie zaciągali ludzie, którzy w życiu nie odłożyli ani złotówki. Tgo typu programy zawsze ingerują w rynek, a to często nie wychodzi mu na dobre.

Taki destrukcyjny wpływ miał poprzedni program „Rodzina na swoim". Portal RynekPierwotny.pl przedstawił dziś analizę, z której wynika, że w wielu miastach, szczególnie we Wroclawiu, wciąż odczuwane są skutki „hipotecznej gorączki” z lat 2006-2009, która przejawia się nadmiernie wysokimi cenami mieszkań.Zmiana cen transakcyjnych

Zmiana cen transakcyjnych

Źródło: RynekPierwotny.pl

 

 

16:06, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (18) »
wtorek, 07 października 2014

„Zawsze będzie grupa rodzin, których nie stać na własne mieszkanie” - tytułuje radiowa Jedynka rozmowę w „Sygnałach dnia”, w której miałem dziś zaszczyt i przyjemność uczestniczyć. Tym z państwa, którzy mieliby ochotę przeczytać relację z mojej rozmowy z Krzysztofem Grzesiowskim (lub obejrzeć i wysłuchać moje wypowiedzi), polecam internetowy serwis Polskiego Radia. Prowadzący audycję pytał mnie m.in. co sądzę o polityce państwa dotyczącej mieszkalnictwa na podstawie expose pani premier Ewy Kopacz, o TBS-y i program „Mieszkanie dla młodych”.

Radiowa Jedynka

16:40, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (13) »
czwartek, 02 października 2014

Do takiego wniosku można dojść czytając komentarze „fachowców” na forum internetowym Gazeta.pl pod moim dzisiejszym komentarzem, dotyczącym wczorajszego exposé premier Ewy Kopacz. Zabolało mnie, że w lawinie obietnic dotyczących poprawy sytuacji demograficznej pani premier całkowicie pominęła problem dramatycznie niskiej dostępności mieszkań, choć jest to jedna z głównych przyczyn spadku przyrostu naturalnego. Tę dostępność mógłby poprawić program wsparcia budownictwa mieszkań na wynajem. W dodatku ich niedostatek, a w konsekwencji wysokie czynsze, blokują migrację do miast, w których jest łatwiej o pracę. Z konieczności młodzi coraz częściej decydują się na zamieszkanie w kilka osób, albo uciekają za granicę.

Co na to czytelnicy? Zastrzegam, że cytuję wpisy w oryginale.  „Piepszenie. ilosc mieszkan dzialek i domow wystawionych do sprzedania w mojej okolicy jest zastraszajaca!!!” - napisał na forum supermarjan. „A tam! Jemu nie zależy, żeby ludzie kupowali, tylko, żeby robić szum o dofinansowaniu deweloperów. Tymczasem mieszkań do kupienie lub wynajęcia jest ile kto chce” - stwierdza pablo4096.

Z kolei ltte wygłosił taką oto opinię: „Gościu! Mieszkania są dostępne. 1500 zł za wynajem kawalerki w Warszawie (może nie w centrum), Gdańsku 800 zł, a na prowincji jeszcze mniej. Za 100-200 £/mies. Gdzie znajdziesz tak tanio? Nawet odsetki od kredytu hipotecznego wynoszą więcej. Z kolei roboty jest tyle, że za 2000 zł na rękę już niewielu rozsądnych chce robić. Byle tłumok w Amazonie dostanie niewiele mniej. Pomocnik murarza bierze dniówki 100 zł, wychodzi ok. 2500 zł/mies. Panie Marku, pieprzysz pan jak potłuczony. Nie ma potrzeby wydania nawet 1 gr z budżetu do kieszeni deweloperów. Mieszkań jest tyle, że nie ma komu kupować, nie ma komu wynajmować”.

twardokesek zwraca się do mnie z pytaniem: „Panie Wielgo, a co Pan proponuje, zeby premier naobiecywala? Darmowe mieszkania dla mlodych? Zeby panstwo budowalo? Zeby dawalo kase za friko? A moze kupywalo ziemie dla mlodych i darowalo materialy? Panstwo ma tylko zapewnic co najmniej przyzwoite warunki do rozwoju gospodarki, a reszta niech sie mlodzi sami zajma”.

Zastanawia mnie, dlaczego w tego typu dyskusjach nie uczestniczą ci, których dotyczy problem niskiej dostępności mieszkań? Czy ktoś, kto w Warszawie zarabia miesięcznie na rękę 1,5-2 tys. zł może zapewnić sobie samodzielne lokum? Oczywiście para, która ma w sumie dwa razy większe zarobki jest w stanie przeznaczyć na najem kawalerki połowę z nich. Ale czy za 2 tys. zł miesięcznie można godnie żyć, zdecydować się na potomstwo? Pewnie można, ale ja nazwałbym to raczej wegetacją!

Może ktoś uzna to za pieprzenie, ale uważam, że szczególnie starsze osoby muszą zrozumieć dramatyzm współczesnych czasów, który polega na tym, że młodym coraz trudniej jest patrzeć w przyszłość z optymizmem. Ja także zarabiałem kiedyś marne pieniądze, wegetowałem z rodziną w kawalerce. Żyłem jednak w przeświadczeniu, jak chyba wszyscy, którzy mają jakieś kwalifikacje i nie boją się pracy, że z czasem będą zarabiali coraz więcej, że w końcu pozwolą sobie na własne, choćby skromne mieszkanie. I tak się stało. Czy obecne pokolenie młodych może mieć taką pewność?

Forumowym mądralom polecam tekst dr Henryki Bochniarz, w którym zwraca uwagę, że „generacja obecnej młodzieży może być pierwszym po wojnie pokoleniem, które będzie miało gorsze warunki życia niż ich rodzice”. Autorka zwraca uwagę na zjawisko tzw. bamboccioni, czyli dorosłych, którzy z braku możliwości uniezależnienia finansowego mieszkają z rodzicami. Statystyki pokazują, że dotyczy to 40 proc. Polaków w wieku od 25 do 34 lat.

Dlatego uważam, że rząd nie może rezygnować z prowadzenia polityki mieszkaniowej. Ostatnie lata pokazały bowiem, że niewidzialna ręka rynku nie zapewni dachu nad głową wszystkim potrzebującym. Problem w tym, aby tej ręce pomagać mądrze, a nie głupio.

Nigdy nie opowiadałem się za rozdawnictwem mieszkań, a tak - niestety - jest obecnie. Mam na myśli mieszkania w gminnych czynszówkach. Ten, komu gmina przydzieli taki lokal w praktyce staje się jego quasiwłaścicielem. Innymi słowy, choćby wygrał milion w totka, może dalej zajmować komunalne mieszkanie, mimo iż w kolejce po nie czekają tysiące rodzin, które znalazły się w tarapatach finansowych (choroba, utrata pracy). Mało tego, mieszkanie komunalne zachowuje nawet ten, kto ma dom, o ile nie jest on w tej samej miejscowości. Wreszcie tego typu lokale są najczęściej „dziedziczone”, bo prawo pozwala je zachować np. dzieciom zmarłego najemcy.

Tymczasem rząd utrzymuje ten chory układ, bo boi się narazić jego beneficjentom (pewnie jest ich około miliona). Przypomnę, że już blisko dwa lata czeka na rozpatrzenie przez rząd projekt nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów, która zakłada m.in. zawieranie umów najmu na określony czas oraz likwidację owego „dziedziczenia”. Jestem przekonany, że tego typu zmiany zachęciłyby gminy do budowania czynszówek. Tymczasem - jak podaje GUS - przez ostatnich osiem lat wszystkie gminy w Polsce wybudowały łącznie ok. 22 tys. nowych mieszkań komunalnych, czyli średnio nieco ponad 2,7 tys. rocznie. Oznacza to, że na każdą statystyczną gminę przypada rocznie niewiele więcej niż jeden wybudowany lokal.

GUS

Niektórzy zarzucają mi, że wywierając presję na rząd, aby wspierał budowę mieszkań na wynajem, tak naprawdę działam w interesie deweloperów. Przepraszam, ale to kretynizm.  Owszem, jestem za tym, żeby inwestorzy prywatni inwestujący w czynszówki dostali jakieś ulgi od państwa. Ale tak jest (było) w każdym kraju, w którym rządowi zależy na zwiększeniu podaży mieszkań na wynajem, czyli m.in. w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii.

Jednak przede wszystkim mamy podstawy do budowania czynszówek w ramach Towarzystw Budownictwa Społecznego. Tego typu spółki, najczęściej gminne, już są. Trzeba im tylko zapewnić np. preferencyjny kredyt, aby czynsze były dużo niższe od obecnych rynkowych. 

STBS

Na zdjęciu czynszówki, które TBS W Stargardzie Szczecińskim wybudował z myślą o seniorach. Fot. Stargardzkie Towarzystwo Budownictwa Społecznego.

Ostatnio postulowałem na łamach „Wyborczej”, by pieniądze, których minister finansów nie wyda na dopłaty do kredytów w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”, mogły być przeznaczone na dopłaty do czynszówek. Wygląda jednak na to, że rząd nie widzi takiej potrzeby. Cóż urzędnicy czują wsparcie tych, którzy piszą pod moimi tekstami na forum: „Gościu! Mieszkania są dostępne”.

Budżet na mieszkania

Źródło: Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju

Proszę zwrócić uwagę, ile państwo wydaje na wsparcie kupujących mieszkania (premie dla posiadaczy książeczek mieszkaniowych, dopłaty do kredytów w ramach programów "Rodzina na swoim" i "Mieszkanie dla młodych"), ale na czynszówki i noclegownie dla bezdomnych. 



12:08, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (10) »
wtorek, 30 września 2014

Wygląda na to, że wojewoda łódzki Jolanta Chełmińska bardzo nie lubi deweloperów, bo kolejny raz obniżyła limit cenowy dla nowych mieszkań objętych budżetową dopłatą w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”. Żeby skorzystać z dopłaty w Łodzi, cena mieszkania nie będzie mogła od jutra przekraczać 4717,90 zł za m kw. W efekcie - jak wynika z danych serwisu Domiporty.pl - liczba tego typu ofert z dnia na dzień skurczy się w tym mieście z 786 do 428.

Ośmielę się jednak postawić tezę, że decyzja pani wojewody okaże się korzystna dla młodych mieszkańców Łodzi, którzy marzą o własnym lokum. Stanie się tak, jeśli deweloperzy obniżą teraz ceny, dostosowując je do nowego, niższego limitu. Łódź nie jest bowiem jedną z tych aglomeracji, w których mieszkania sprzedają się jak świeże bułeczki.

Oczywiście taka sytuacja wymusza na deweloperach obniżanie kosztów budowy, a skutkiem tego mogło być zmniejszenie limitu cenowego „MdM”. Obawiam się jednak, że w decyzjach wojewodów, którzy określają limity cenowe osobno dla województwa, miasta wojewódzkiego oraz dla gmin z nim sąsiadujących, więcej jest polityki niż racjonalności. Bo jak wytłumaczyć fakt, że wojewoda lubelski Wojciech Wilk podniósł ten limit dla województwa o ponad 21 proc.! Obecnie jest on wyższy niż w województwie mazowieckim. Ten przypadek należy jednak potraktować trochę jako ciekawostkę, bo w województwie lubelskim nowych mieszkań powstaje raczej niewiele.

O wiele poważniej traktuję politykę „cenotwórczą” wojewody mazowieckiego Jacka Kozłowskiego. Warszawscy deweloperzy (zwłaszcza ci, którzy budują na Bemowie, Pradze Południe i Włochach) muszą zacierać ręce, bo właśnie podniósł pułap cen aż o przeszło 7 proc. - z 6126,9 do 6583,14 zł za m kw. Tym samym - jak podaje Domiporta.pl - z dnia na dzień o 750 mieszkań więcej objęło rządowe dofinansowanie. Marcin Krasoń z firmy Home Broker zwraca uwagę, że poza dzielnicami leżącymi wzdłuż linii metra, znalezienie mieszkania spełniającego warunek cenowy programu nie powinno już sprawiać większego problemu.

Pytanie, jak zachowają się deweloperzy, którzy oferują mieszkania z ceną mieszczącą się w dotychczasowym limicie? Dodam, że w stolicy jest ich przeszło 4,6 tys.! Przyznaję, że trochę oniemiałem, kiedy Maciej Górka z Domiporty.pl podał mi tę liczbę. Jeszcze na początku roku na dopłatę łapało się ledwie nieco ponad 300 lokali, a na początku lipca było ich ledwie 675. Czyli wynikałoby z tego, że akurat w Warszawie „MdM” skłonił deweloperów do budowania mieszkań bardziej dopasowanych do możliwości finansowych potencjalnych nabywców. Ciekaw jestem, czy znajdzie to odzwierciedlenie w wynikach sprzedaży mieszkań po trzecim kwartale.

limityMdM

Mieszkania z dopłatą

 

 

 

 

17:24, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (2) »
środa, 24 września 2014

Nie jestem znawcą architektury. Jednak zwłaszcza w przypadku domów mieszkalnych zawsze najbardziej podobał mi się w niej modernizm. Dlaczego? Może dlatego, że cenię sobie nade wszystko funkcjonalność i prostotę. No i te płaskie dachy, na których można mieć np. zielony taras. Ale nie zamierzam się tu wymądrzać na ten temat, a wskazać - według mnie - absolutne cudo w zalewie architektonicznej tandety. Ktoś powie: o gustach się nie dyskutuje, albo: wolność Tomku w swoim domku. Może najwyższy czas zacząć polemizować z takim gadaniem, wyśmiewać i wywierać presję na tych, którzy szpecą naszą przestrzeń? Robi to m.in. serwis architektoniczny Bryla.pl, który serdecznie Wam polecam. Ostatnio znalazłem w nim informację o nawiązującym do gdyńskiego modernizmu z dwudziestolecia międzywojennego projekcie domu jednorodzinnego łódzkiej pracowni Libido Architekci.

projekt Libido Architekci

Ten przedstawiony na powyższej wizualizacji projekt domu mnie zachwycił, choć zdaję sobie sprawę, że jego duża powierzchnia użytkowa, może niektórych nieco porażać.

projekt Libido Architekci

Dom ma powstać pod Łodzią na długiej i wąskiej działce.


projekt Libido Architekci

Libido Architekci

Niestety, zdaję sobie sprawę, że przestrzeń dla projektów takich jak ten (płaski dach), dramatycznie się kurczy. To skutek uchwalania planów zagospodarowania przestrzennego, w których parametry domów są dostosowywane do gustów większości. A jeśli planu nie ma, działa zasada kontynuacji już istniejącej zabudowy.

J.W. Construction - Kaputy

Domy z tzw. wyższej półki, oferowane przez J.W. Construction Holding w podwarszawskich Kaputach.

Podmiejska_nieruchomosc

Sielskość, anielskość na podwarszawskim Osiedlu Książenice, którego inwestorem jest  firma MTG Agri-Rol.

Na koniec przykład modernizmu "pałacowego" z okresu międzywojennego.

Zamek prezydenta w Wiśle

Zamek prezydenta w Wiśle, wybudowany w 1930 r. dla Ignacego Mościckiego. Autorem projektu był Adolf Szyszko-Bohusz.

 

11:33, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 22 września 2014

Bez wątpienia dla wielu kupujących mieszkania ich cena ma kluczowe znaczenie. Problem w tym, że powszechnie dostępne średnie ceny mieszkań, zarówno te ofertowe, jak i transakcyjne, są marnym punktem odniesienia. Innymi słowy trudno jest powiedzieć, czy dane mieszkanie jest drogie czy tanie, dysponując jedynie średnią dla całego miasta lub dzielnicy. Również dla sprzedających mieszkania tego typu dane są mało przydatne. W efekcie w wielu przypadkach ceny są oderwane od rzeczywistości.

Być może mrok cenowej niewiedzy nieco rozjaśni narzędzie, które udostępniła na swojej stronie internetowej firma Home Broker (HB). Jako duży sieciowy pośrednik w obrocie nieruchomościami ma ona coraz większą bazę danych, z których po prostu zrobiła użytek. Postanowiłem sprawdzić, ile mogą być warte na rynku wtórnym mieszkania w mojej okolicy - ulica Kacza na warszawskich Nowolipkach.

Wszedłem w skórę kupującego. System prosi o parametry nieruchomości, więc uściśliłem, że interesuje mnie rynek wtórny, mieszkanie z balkonem i garażem (w normalnym standardzie), wybudowane w latach 2000-2009.

Ceny mieszkań

Niestety, HB oferuje tylko pięć mieszkań w tej okolicy. Ich średnia cena wynosi przeszło 8,3 tys. zł za m kw. (plus cena garażu - 20-35 tys. zł).

Ceny mieszkań

Klikając w zakładkę „więcej” przy każdej z tych ofert można sprawdzić cenę. System podpowiada, czy warto ją negocjować, bo jest za wysoka, czy uznać, że jest atrakcyjna.

Ceny mieszkań

Jednak system dobrał 10 ofert. W efekcie zupełnie inna jest średnia cena. W HB wyjaśniają, że do wykresu „negocjuj / dobra cena” pobierane są oferty podobne do oglądanej (tej w której szczegółach się jest) po kryteriach: lokalizacja - miasto, dzielnica, powierzchnia  +-15% Czyli rok budowy, standard nie filtrują w tym przypadku.

Z opisu dowiedziałem się również, że średnia transakcyjna, wyliczona na podstawie trzech historycznych transakcji w mojej okolicy (zawartych po 2006 r.) wynosi prawie 10,9 tys. zł za m kw.

Ceny mieszkań

Domyślam się, że zostały one zawarte w okresie boomu. Zadzwoniłem więc do HB, żeby zapytać, czy firma nie mogłaby jakoś uściślić tych danych. Usłyszałem, że to ma „prowokować do konsultacji z pośrednikiem”.

17:28, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (6) »
wtorek, 09 września 2014

Sierpień był trzecim z rzędu miesiącem spadku liczby przyznanych dopłat w ramach programu „Mieszkanie dla młodych”. W rekordowym pod tym względem marcu było ich prawie dwa razy więcej, mimo iż wtedy o kredyt z budżetową dopłatą można się było ubiegać w zaledwie sześciu bankach, a od sierpnia - w 12.

MdM - liczba dopłat
Źródło: BGK

Przed tygodniem komentowałem w „Wyborczej”, że program w obecnym kształcie nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Nie wierzę, że uratuje go pomysł Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, by zwiększyć radykalnie dopłatę dla rodzin z co najmniej trojgiem dzieci.

MdM - zmiany

Źródło: RynekPierwotny.pl

Przecież żadne zdroworozsądkowo myślące małżeństwo nie zdecyduje się na liczne potomstwo, nie mając dachu nad głową. Urzędnikom resortu zwróciłem uwagę, że ponieważ dopłatą premiowany jest zakup wyłącznie pierwszego własnego lokum, nie wchodzi w grę poprawa warunków mieszkaniowych.
Przyznam jednak, że dziwi mnie tak mała popularność tego rządowego programu. Sądziłem, że napędzać go będzie zalecenie Komisji Nadzoru Finansowego, by banki wymagały od kredytobiorców co najmniej 5-proc. wkładu własnego. Dzięki rządowemu dofinansowaniu kupujący mieszkania mają zapewniony wkład, a ponadto mogą pożyczyć mniej.

MdM - koszt kredytu

Analitycy oceniają, że jest co najmniej kilka przyczyn małej popularności "MdM". Np. Marcin Krasoń z firmy Home Broker zwraca uwagę na oderwanie limitów cenowych od rynkowej rzeczywistości. W dodatku w jednych miastach limity są wyższe od średnich cen u deweloperów, a w innych znacząco niższe, co sprawia, że dostępność dopłat w poszczególnych lokalizacjach jest diametralnie różna.

 

MdM a ceny mieszkań

Przypomne, że aby dostać dopłatę, cena mieszkania nie może przekroczyć pułapu określanego przez wojewodów. W miastach, w których limit cenowy w ramach "MdM" jest dużo niższy niż przeciętna cena rynkowa, czyli np. w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu, analitycy firmy doradczej REAS zaobserwowali w II kw. lekki spadek średniej ceny mieszkań w ofercie deweloperów. Dzieje się tak dlatego, że część wprowadzanych przez nich na rynek nowych lokali spełnia kryterium cenowe programu.  Inaczej jest w Gdańsku, Poznaniu czy w Łodzi, gdzie limit jest wysoki w stosunku do cen rynkowych. W REAS twierdzą, że w tych miastach średnia ofertowa wzrosła, bo deweloperzy podnieśli ceny najtańszych lokali, które sukcesywnie wprowadzali do sprzedaży. Np. w Gdańsku te, które pojawiły się na rynku w II kw., były średnio aż o 3,2 proc. droższe od tych z I kw.

Dodam jeszcze, że dopłatą są objęte tylko nowe mieszkania i domy kupione z wykorzystaniem kredytu (na co najmniej połowę ceny zakupu). Beneficjentami programu mogą być osoby, które nie ukończyły 35. roku życia (w przypadku małżeństw, to kryterium wiekowe musi spełnić przynajmniej jedno z małżonków). Kupowane mieszkanie lub dom musi być pierwszym własnym lokum. Jego powierzchnia nie może przekroczyć odpowiednio: 75 i 100 m kw. Przy czym rodziny z co najmniej trójką dzieci mają możliwość kupienia mieszkania lub domu większego o 10 m kw. Ponadto musi być spełniony warunek cenowy.

Na szczęście rząd nie zamierza ani podnosić poprzeczki cenowej, ani premiować dopłatą kupna używanych mieszkań. Wciąż liczę jednak, że spróbuje wyjść z twarzą, proponując program budowy czynszówek, w których mieszkania byłyby adresowane do rodzin zarabiających zbyt mało, by kupić za kredyt własne lokum. W ustawie o „MdM” zagwarantowano na dopłaty w sumie przeszło 3,5 mld zł w ciągu pięciu lat obowiązywania programu. Potrzebna jest taka zmiany tej ustawy, by niewykorzystane pieniądze rząd mógł przeznaczyć na czynszówki. Potrzeby są olbrzymie. Tymczasem - jak podaje GUS - przez ostatnich osiem lat wszystkie gminy w Polsce wybudowały łącznie ok. 22 tys. nowych mieszkań komunalnych, czyli średnio nieco ponad 2,7 tys. rocznie. Oznacza to, że na każdą statystyczną gminę przypada rocznie niewiele więcej niż jeden wybudowany lokal!

 Mieszkania_GUS

 Źródło: GUS

17:52, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (8) »
czwartek, 04 września 2014

Nigdy nie chciałem mieć domu pod miastem, ale równocześnie jestem w stanie zrozumieć tych, dla których jest to marzeniem. Zaryzykuję nawet tezę, że ci ludzie stanowią w naszym kraju większość. Dlatego dużym zaskoczeniem była dla mnie wiadomość, którą w styczniu 2012 r. podała agencja Metrohouse&Partnerzy, że rodzin chcących porzucić sielskie życie w domu pod miastem jest więcej niż tych, które chciałyby uciec z miasta. Warszawscy agenci tej firmy twierdzili, że do miasta wraca wiele rodzin, które kupiły domy w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Powodem miały być m.in. trudy codziennych dojazdów do pracy i kiepska infrastruktura.

W czasie targów mieszkaniowych poprowadziłem nawet dyskusję na ten temat.

Tymczasem, ostatnio ten trend się podobno odwrócił. A to dzięki nowym inwestycjom drogowym i... telepracy. Napisałem „podobno”, bo komunikat prasowy pochodzi od agencji PR KLAXON Communications, obsługującej firmę deweloperską MTG Agri-Rol, która buduje osiedle domów jednorodzinnych w podwarszawskich Książenicach. Mimo to, sprawa wydała mi się na tyle ciekawa, że postanowiłem się nad nią pochylić.

Jakie argumenty przemawiają za wzrostem atrakcyjności domów pod miastem? - Główny, to niskie koszty. Za cenę mieszkania w mieście można kupić np. dużo większy segment - przekonuje Cezary Milewski z biura Vera Nieruchomości w Milanówku. Według tego pośrednika, „dodatkowym atutem są dobre połączenia kolei WKD i PKP oraz rozwijająca się infrastruktura kulturalna, edukacyjna i sportowa oraz nowe miejsca pracy powstające lokalnie”. Na polepszającą się komunikację wskazuje też Jarosław Skoczeń z biura nieruchomości Emmerson Reality.

We wspomnianej agencji PR twierdzą również, że wielu przedsiębiorców pozwala swoim pracownikom na pracę w domu. Stale rozwijające się technologie dają bowiem możliwość połączenia się z pracodawcą, klientem czy współpracownikiem przez telefon czy pocztę elektroniczną. Poza tym, na terenach podmiejskich ze względów ekonomicznych budowane są zakłady przemysłowe oraz centra dystrybucyjne, a więc powstają nowe miejsca pracy.

Przyznaję, że tego typu opinie znajdują potwierdzenie w statystykach GUS dotyczących pozwoleń na budowę domów jednorodzinnych. Nie tylko w Warszawie, ale i całym województwie mazowieckim mamy do czynienia z poprawą koniunktury. O wzroście zainteresowania budową domów może też świadczyć wzrost średnich cen działek budowlanych.

Ceny działek budowlanych o powierzchni do 2 tys. m kw. (w zł za m kw.)

Ceny działek

Źródło: Szybko.pl 

Oczywiście nie znaczy to, że nie ma powrotów do miasta. Marcin Jańczuk z Metrohouse wspomina, że w poprzedniej dekadzie wiele osób decydowało się na budowę domu z przyczyn
ekonomicznych. Przypomnę, że ceny mieszkań w Warszawie osiągnęły wówczas apogeum, więc domy stały się tańszą alternatywą. Ludzi kupowali więc tanie działki, nie zważając na przyszłe niedogodności związane z codziennym życiem. Już po kilku latach „szczęśliwym” posiadaczom domów zaczęło doskwierać życie na uboczu. W dodatku sporo osób przeprowadzających się z miasta miało zbytnio wyidealizowany obraz mieszkania w domu. Doszły też obowiązki i koszty, np. ogrzewania.

Ośmielę się stwierdzić, że droga powrotów zamieniłaby się w autostradę, gdyby nie olbrzymie trudności ze sprzedażą używanych domów. Po prostu, na rynku jest ich zatrzęsienie, a chętnych jest niewielu. Większość amatorów życia pod miastem, woli mieć bowiem nowy dom. W dużej warszawskiej agencji powiedziano mi, że z tego powodu pośrednicy niechętnie zajmują się
sprzedażą starych domów.

Morał z tej historii jest taki, że decyzję o wyprowadzce za miasto trzeba podejmować rozumem a nie sercem. Absolutnie kluczowa jest infrastruktura komunikacyjna. Nikogo też chyba nie muszę przekonywać, jak ważna jest bliskość przedszkola, szkoły czy przychodni zdrowia. Innymi słowy, kupować dom należy według zasady: jak się nie ma co się lubi, to się.... nie ma!

Osiedle Książenice

Osiedle Książenice z lotu ptaka. Deweloper zachwala, że infrastruktura jest tu dobra. I zachęca do "porzucenia wielkomiejskiego stylu życia", które "nie równa się całodniowym pobytom w domu czy w ogródku". A ja zadaję sobie pytanie: ile będę miał czasu na rozkoszowanie się sielskim życiem w taki miejscu? Z Książenic do redakcji "Wyborczej" na Czerską (Mokotów) miałbym - w zależności od przyjętej trasy dojazdu - od 35 do 50 km w jedną stronę. Na pokonanie tego dystansu autem potrzebowałbym - w zależności od natężenia ruchu - co najmniej 40 minut. Jednak w ciągu dnia trzeba policzyć niemal godzinę. Założmy, że nie mam małych dzieci, które musze gdzieś dowozić, i każdego dnia pokonuję dystans 100 km (wybrałbym wariant autostradowy plus południowa obwodnica), a tym samym spaliłbym benzynę za 30 zł. Moje miesięczne wydatki tylko z tego tytułu wyniosłyby co najmniej 700 zł (gorzej, gdyby żona też zapragnęła luksusu, jakim jest utrzymywanie dwóch aut). Móglibyśmy też zostawić samochód na parkingu przy stacji kolejowej w Grodzisku Mazowieckim, albo dojechać do miasta komunikacją miejską (są trzy linie łączące osiedle z miastem). Potem koleją do centrum Warszawy co najmniej pół godziny, a potem drugie tyle do pracy. Ufff, dziękuję, to nie dla mnie. Wolę te lekko licząc kilkaset złotych wydać na weekendowe wypady za miasto, aby móc bezstresowo nacieszyć się naturą. Obecnie dojazd do pracy autem (po drodzę podwożę żonę) zajmuje mi 20 minut.

13:53, mieszkaniowyblox.pl
Link Komentarze (6) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42