Marek Wielgo
Od 1992 roku jestem dziennikarzem „Gazety Wyborczej”. Od 16 lat w dziale gospodarczym „Gazety”, gdzie zajmuje się nie tylko problematyką związaną z budownictwem i rynkiem nieruchomości (w tym m.in. kwestiami finansowymi), ale także reprywatyzacją i rynkiem zamówień publicznych. Wielokrotnie wyróżniany nagrodami, w tym m.in. honorowym medalem im. Króla Kazimierza Wielkiego za propagowanie na forum „Gazety Wyborczej” zarządzania jakością, popularyzację wzorców dobrej jakości w budownictwie i gospodarowaniu nieruchomościami (w 2003 r.). W 2001 r. i 1999 r. nominowany do prestiżowej nagrody dziennikarskiej pisma „Press” w kategoriach „dziennikarstwo specjalistyczne” oraz „news”.
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Łubu dubu, niech nam żyje prezes... PZD

Szanowni działkowcy, nie wierzcie tym działaczom Polskiego Związku Działkowców (PZD), którzy zarzucają mi wrogość wobec Was i pisanie na zlecenie firm deweloperskich, chcących przejąć wasze ogrody.

List PZD

Ale co tam moja skromna osoba. Zdaniem niektórych działaczy, wrogiem działkowców jest nawet rzecznik praw obywatelskich.

PZD

Najpewniej znacie powiedzenie: uderz w stół, a nożyce się odezwą. Według Wielkiego Słownika Języka Polskiego, dotyczy ono sytuacji, gdy osoba - mająca coś na sumieniu - doszukuje się aluzji do tego w wypowiedziach innych osób i demaskuje się gwałtowną reakcją. Otóż sprowokował ją mój artykuł w „Gazecie Dom” z 21 stycznia 2015 r. - „Ogrody nadal w rękach PZD”.

Gazeta Dom

Krótko przypomnę, że w tym artykule podsumowałem pierwszy rok obowiązywania nowej Ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, którą wymusił Trybunał Konstytucyjny. W poprzedniej zakwestionował on przepisy, które przyznawały PZD monopol w zarządzaniu ogrodami. Dlatego działkowcy mieli zdecydować, czy chcą wziąć sprawy we własne ręce. W tym celu we wszystkich ogrodach miały być organizowane specjalne zebrania. Z danych PZD wynika, że z przeszło 4,8 tys. ogrodów zaledwie w 238 działkowcy zdecydowali o wyodrębnieniu ze struktur PZD. Dodam, że jest to równoznaczne z powołaniem komitetu założycielskiego nowego stowarzyszenia ogrodowego, które przejmuje prowadzenie ogrodu (oraz użytkowanie wieczyste lub własność terenu).

Napisałem m.in., że „jeśli wierzyć grupie działkowców ze Śląska, którzy poskarżyli się rzecznikowi praw obywatelskich, związkowi działacze sabotowali proces wyodrębniania się ogrodów. W tym celu mieli m.in. nie powiadamiać wszystkich działkowców o zebraniu, kwestionować listy obecności (że niby są sfałszowane), usuwać z sali obrad osoby, które tworzyły komitet założycielski nowego stowarzyszenia ogrodowego (że niby nie mają żadnych uprawnień)”.

RPO

Rzecz jasna przedstawiłem też punkt widzenia PZD: „Wynik głosowania jest druzgocącą porażką naszych przeciwników i dowodem na wysoką świadomość działkowców, którzy po raz kolejny dowiedli, że ufają swojej organizacji”.

Chyba każdy się zgodzi, że każdy ogród ma swoją specyfikę. Dlatego poradziłem działkowcom, aby nie rezygnowali z walki, że jeśli uważają, że w ich działa tzw. towarzystwo wzajemnej adoracji, które toleruje bałagan i nieprawidłowości, a do tego kieruje się przede wszystkim własnymi interesami. Moje słowa oburzyły Pana Andrzeja Górczyńskiego z ROD im. 2 Armii Wojska Polskiego w Poznaniu. „Tymi słowami obraził Pan Zarządy Rodzinnych Ogrodów Działkowych. To fałsz. Mniemam, że przeprosi  Pan pracujących w nich ludzi. Tego wymaga etyka dziennikarska” - napisał działkowiec.
Nie zamierzam przepraszać, bo nigdy i nigdzie nie kierowałem tego typu oskarżeń pod adresem wszystkich ogrodów działkowych. Niestety, nie we wszystkich panuje prawo i porządek, a żeby się o tym przekonać wystarczy wpisać w wyszukiwarce internetowej hasło „nieprawidłowości w ogrodach działkowych”. 

Te zdjęcia przysłał mi Pan Andrzej Nowicki z Bydgoszczy, który - jak zapewnia - stara się walczyć z nieprawidłowościami w swoim ogrodzie - ROD Skarpa w Murucinie. Oto co spotkało Pana Nowickiego.

Andrzej Nowicki

Andrzej Nowicki

Inne przykłady.

Forsycja

 

Fakt.pl

Źródło: Fakt.pl

 

Niektórym działaczom chcę też przypomnieć wcale nie taki stary raport Najwyższej Izby Kontroli.

NIK

Przyznaję, że najpewniej są też i takie ogrody, w których działacze PZD są autentycznymi społecznikami, którzy nigdy nie przymykali oczu na nieprawidłowościami.

Jak już wspomniałem na samym początku, nie jestem wrogiem działkowców. Wręcz przeciwnie, powstanie konkurencyjnych stowarzyszeń ogrodowych działa na korzyść tych ludzi, bo PZD będzie się musiał bardziej starać o ich względy.  A propos, sąd odmówił rejestracji Stowarzyszeniu PZD.
Statut PZD

Szanowni działkowcy, musicie mieć też świadomość, że w walce o zarządzanie ogrodami idzie nie tylko o władzę, ale także o pieniądze. I bynajmniej nie mam tu na myśli składek członkowskich. Pan Marian Będźkowski z Ostrołęki przysłał mi list, w którym wyjaśnia, dlaczego PZD „stawia tamę wyodrębnianiu się ogrodów”. W 2010 r. miasto zajęło część powierzchni ogrodu „Słoneczny” pod budowę ronda. 352 tys. zł odszkodowania zainkasował jednak PZD, jako strona w postępowaniu. „Ogród ani działkowcy, których działki i rosnące tam nasadzenia zostały zajęte, nie otrzymali nic” - opowiada Pan Będźkowski. „Dodam, że PZD pobrał tak dużą sumę, a działkowcy nie posiadają odpowiadającego normom dojazdu do bram ogrodu”.
Działkowiec twierdzi, że PZD robił wszystko, żeby „Słoneczny” nie oddzielił się, bo „oczekuje jeszcze na następne pieniądze. Planowane jest już poszerzenie ulicy i może być zajęta jeszcze większa powierzchnia ogrodu”.
Jak wygląda pomoc władz PZD dla ogrodów pokazała przeszło rok temu TVP. Zdaniem działkowców PZD zainkasował od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad tytułem odszkodowania za zajęcie części ogrodu ok. 17 mln zł. A co dostali działkowcy? Chyba nic, skoro pytają, co się stało z tymi pieniędzmi. Zwłaszcza Panu Andrzejowi Górczyńskiemu, i wszystkim działaczom, którzy piszą na mnie paszkwile gorąco polecam obejrzenie tego materiału. Na marginesie, te listy pełne oburzenia na moją "dziennikarską nierzetelność" trafiają nie tylko do mnie, ale także do centrali PZD, która zamieszcza je na swojej stronie internetowej.

Nie miałem też wątpliwości, że wyodrębnianie się ogrodów spod kurateli PZD nie będzie łatwe. Bo czy mylę się, że wielu działkowców to osoby starsze, które chcą mieć głównie święty spokój? W dodatku działacze PZD umiejętnie podsycają obawy. Np. straszakiem na działkowców, szczególnie w największych miastach, są zakusy samorządowców na likwidację niektórych ogrodów. Ostatnio działkowców zjednoczyła akcja PZD w obronie altan przed rozbiórką. Przyznaję, że ja także uznałem to zagrożenie za realne. Po przeczytaniu tego listu (zamieszczam go z oryginalną pisownią) zacząłem mieć wątpliwości.

Działkowiec

 

Pan Eugeniusz Kondracki
Prezes Polskiego Związku Działkowców
LIST OTWARTY W SPRAWIE AKCJI „STOP ROZBIÓRCE ALTAN”
Z racji pełnionej funkcji wie Pan, że przez 13 lat toczyłem nierówną walkę z Operatorem
Gazociągów Przesyłowych „GAZ-SYSTEM” S.A. wspieranym przez nadzór budowlany o ocalenie mojej altany. W swojej akcji: STOP ROZBIÓRCE MOJEJ ALTANY na każdym jej etapie pozostawałem samotny. Nigdy nie mogłem liczyć na jakąkolwiek pomoc Związku.
Z racji zajmowanego stanowiska wie Pan, że po 13 latach tej akcji Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 11 kwietnia 2013 r., sygn akt. II OSK 2061/11 uznał moją murowaną altanę ogrodową, częściowo podpiwniczoną, o wymiarach 5,40 m x 4,15 m za wybudowaną zgodnie z przepisami Prawa Budowlanego.
Z racji zajmowanego stanowiska powinien Pan wiedzieć, że Naczelny Sąd Administracyjny już 17 grudnia 2001 r. wyrokiem w sprawie o sygn. akt SA/Rz 912/00 przyjął jako własną, definicję altany określoną w § 67 naówczas obowiązującego Regulaminu POD: jako obiekt wolnostojący, parterowy, zapewniający rodzinie pracowniczej warunki do wypoczynku oraz służący do przechowywania środków do produkcji ogrodniczej i płodów.
W związku z tym Sąd zakwalifikował altanę do grupy obiektów, wobec których należy stosować wymagania określone w poz. 4 załącznika nr 2 do rozporządzenia Ministra Przemysłu i Handlu z dnia 14 listopada 1995 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać sieci gazowe /Dz.U. Nr 139, poz 686/.Powyższe, w kontekście rozpętanej przez Pana, w oparciu o wyrok N.S.A. z dnia 9 stycznia 2014 r., sygn. akt II OSK 1875/12, akcji Stop rozbiórce altan, mogłoby wskazywać, że: na 900 000 altan, 899 999 jest „zdelegalizowanych”, a tylko moja altana została wybudowana zgodnie z przepisami Prawa budowlanego.
Ale tak nie jest, gdyż argumenty użyte przez Pana dla uzasadnienia akcji Stop rozbiórce altan są
sprzeczne z art. 87 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polski, który stanowi: Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.
Szanowny Panie Prezesie
Tak więc zgodnie z Konstytucją wyroki sądowe nie są źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Nie żyjemy w Stanach Zjednoczonych, gdzie wyroki maja charakter precedensowy i kształtują prawo. Żyjemy w Polsce, gdzie wyroki mają charakter tylko incydentalny i rozstrzygają li tylko konkretną sprawę. Szkoda, że przed rozpętaniem szaleńczej akcji Stop rozbiórce altan, nie zasięgnął Pan porady prawnej o tak elementarnej wiedzy. Ja swoją „altanę obroniłem” właśnie powołując się na Konstytucję i uzasadniając, że normy branżowe, w oparciu o które chciano rozebrać moją altanę nie stanowią źródła powszechnie obowiązującego prawa. I Pan mógł „obronić altanę” skazaną na rozbiórkę wyrokiem N.S.A. II OSK 1875/12 ., wskazując w skardze kasacyjnej, że wykładnie językowe i definicje słownikowe, na podstawie których organy nadzoru budowlanego oraz sąd I instancji wywiodły definicję altany nie stanowią źródła powszechnie obowiązującego prawa.
I mógł Pan, w sytuacji gdy w Prawie budowlanym brakuje definicji altany, skorzystać z instytucji odesłania do norm pozaprawnych i odesłać Sąd do Regulaminu ROD, który precyzyjnie definiuje pojęcie altany. Z instytucji odesłania w szczególności do Regulaminu POD skorzystał Sąd w moim przypadku w wyroku S.A/Rz 912/00 r. Odesłaniami i normami pozaprawnymi stosowanymi przez administrację publiczną zajmuje się w „Prawo administracyjne” Jan Boć, Kolonia Limited 2005 str118. Warto byłoby poczytać.
I mógłby Pan.. mógłby Pan... mógłby Pan... tylko, że na etapie postępowania sądowego nie chciał Pan,... i działkowiec z decyzją administracyjną nakazującą rozbiórkę altany pozostał sam bez żadnej pomocy Związku. Dopiero, gdy decyzja ta uzyskała prawomocne potwierdzenie Sądu przez co sama w sobie stała się medialna, zaczął Pan nakręcać akcję Stop rozbiórce altan. I stworzył Pan medialny show, z nie mającym żadnego uzasadnienia merytorycznego problem, z którym heroicznie, tracąc niepotrzebnie czas i energię oraz pieniądze pochodzące ze składek działkowców, zmaga się od kilku miesięcy cały Związek.
Szanowny Panie Prezesie
W 1994 r. wykreślił Pan POD „Relax” w Nowej Sarzynie z Krajowego Rejestru Ogrodów.
Prawie pięciuset jego członków pozbawił Pan w sposób arbitralny członkostwa w PZD. Mimo tego w 2001 r. „na tacy” przyniosłem Panu aktem notarialnym Rep. A Nr 1632/2001, prawo wieczystego użytkowania terenów POD „Relax”. Ale Pan w zamian, przez 13 lat mojej samotnej walki o ocalenie mojej altany nie udzielił mi żadnej pomocy. A potem nie udzielił Pan żadnego wsparcia innemu działkowcowi, zaś jego krzywda stała się dla Pana pożywką uzasadniającą Pana istnienie.
Szanowny Panie Prezesie
Od kilku miesięcy okłamuje Pan dziewięćset tysięcy, często starszych, schorowanych ludzi, że ich altany są samowolą budowlaną i straszy, że altany te są zagrożone rozbiórką. Jest to szczególnie nikczemne i haniebne. Angażuje Pan tysiące oddanych Związkowi ludzi w lekko śmieszną i mało poważną kampanię p.t. Stop rozbiórce altan. Marnotrawi Pan na tą kampanię całkiem poważne pieniądze pochodzące nieraz z głodowych emerytur członków Związku. Nie wątpię, że po „heroicznej” walce ocali Pan altany, które nigdy nie były zagrożone, „W chwale”, przy odgłosie fanfar rozwiąże Pan problem, który sam Pan stworzył. Następnie na okres zimowy wyłączy Pan prąd na ogrodach i ratowane przez Pana altany staną się przez pół roku bezużytecznymi slamsami. I będzie po balu.
Szanowny Panie Prezesie
Na koniec, aby dopieścić „Pana boskość”, pragnę Panu przypomnieć, że 23 stycznia 2012 r.
Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Leżajsku decyzją PNB 7355/2/09/10 zalegalizował samowolnie wybudowany w 1999 r gazociąg wysokiego ciśnienia DN 250 doprowadzający gaz do Elektrociepłowni w Nowej Sarzynie, a przebiegający przez ROD „Relax”. Pan był stroną w postępowaniu legalizacyjnym. Ale tradycyjnie sprawę Pan „olał”, i decyzja PINB w Leżajsku została wydana z naruszeniem przepisów rozporządzenia Ministra Przemysłu i Handlu z dnia 14 listopada 1995 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać sieci gazowe /Dz.U. Nr 139 poz. 686/. W konsekwencji na terenie Ogrodu została wyznaczona strefa ochronna gazociągu o szerokości 6 m w której nie mogą rosnąć nawet drzewa, skutkiem czego operator gazociągu w każdej chwili, w majestacie prawa, może wjechać na teren Ogrodu i na kilkunastu działkach wyciąć kilkadziesiąt, a może nawet kilkaset drzew. Konsekwencji Pana kolejnych zaniedbań nie jest świadom ani Zarząd Ogrodu, ani Okręgowy Zarząd Podkarpacki. Ale cóż to dla Pana. Będzie Pan miał kolejny pretekst do kolejnej akcji. Tym razem p.t. „Ocalmy drzewa od wycinki”
A ja jeszcze raz, kolejny raz samotnię walczę, bez Pana pomocy. Moja skarga kasacyjna w tej
sprawie czeka na rozpatrzenie przez N.S.A. M.in. w obronie drzew swoich i kilkunastu innych działkowców.
Krzysztof Brenda
działkowicz z 38 letnim stażem
były Prezes Zarządu POD „Relax” w Nowej Sarzynie
były członek Okręgowego Zarządu Podkarpackiego
Laureat Konkursu Krajowego „Wzorcowa Działka Roku 2001”
Do wiadomości:
1. Wszystkie „Komórki PZD”, których adresy mailowe dostępne są w internecie.
2. Wszystkie media, do których uda mi się dotrzeć.
3. Wszystkie fora internetowe, na których będę potrafił umieścić niniejszy list.
4. Zarząd i Komisja Rozjemcza ROD „Relax” w Nowej Sarzynie.
5. Burmistrz Miasta i Gminy Nowa Sarzyna

czwartek, 29 stycznia 2015, mieszkaniowyblox.pl

Polecane wpisy

  • Jak Polacy wybierają mieszkania?

    Aż ośmiu na 10 Polaków planujących zakup mieszkania nie darzy zaufaniem żadnego ze znanych im deweloperów - wynika z badania przeprowadzonego przez SW Research

  • Jak 'Cypryjczycy' inwestują w polskie nieruchomości?

    „Wyborcza” szuka pieniędzy polskich obywateli i firm na szwajcarskich kontach. Od czasu do czasu pojawiają się też informacje o przypadkach ukrywa

  • Nosił wilk razy kilka...

    Niedawno minęły dwa lata od mojej pierwszej publikacji w „Wyborczej” , w której zwróciłem uwagę na lukę prawną, umożliwiającą deweloperom stawianie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2015/02/08 19:47:55
Nie dawno dopiero się dowiedziałem, że by móc wyciąć drzewko nawet takie malutkie, na własnym podwórku trzeba mieć, na to zgodę. Dobrze, że się zorientowałem, ponieważ jakbym wyciął go bez pozwolenia to już by mnie się czepiali, że to nie zgodnie z prawem i pewnie karę bym jakąś płacił.
-
2015/02/24 12:39:46
Z tymi działkami to jakiś czeski film... No ale taki kraj ;/
-
2015/02/27 19:52:15
Nie wyobrażam sobie swojej młodości bez ogródków działkowych POD, gdzie spędzałem każde wakacje, gdzie chętnie spędzają część wakacji moje dzieci u swojej babci. Zdecydowanie jest to najlepsza pozostałość po czasach komuny. A kawałek zielonej trawy pod nagą stopą to przecież najlepsza rzecz na świecie!
-
2015/03/09 22:52:25
Właśnie ja też mam choinkę do wycięcia i kurcze na własnej działce nie mogę to już normalnie schodzi na psy
-
2015/03/24 10:48:15
Ja już nie wiem komu wierzyć komu nie oby nie pozabierali tych działeczek.
-
2015/03/24 21:36:12
No wlasnie wlasnie... Ja sama rowniez nie wiem juz zupelnie komu ja mam wierzyc. Sama nie mam dzialeczki ale moi rodzice oraz dziadkowie owszem. No i juz od dluzszego czasu boja sie tego, ze dzialki zostana im zabrane. Wlasciwie juz od ponad roku czuja sie na wlasnej posesji jakby byli nieproszonymi goscmi, co za czasy...