Marek Wielgo
Od 1992 roku jestem dziennikarzem „Gazety Wyborczej”. Od 16 lat w dziale gospodarczym „Gazety”, gdzie zajmuje się nie tylko problematyką związaną z budownictwem i rynkiem nieruchomości (w tym m.in. kwestiami finansowymi), ale także reprywatyzacją i rynkiem zamówień publicznych. Wielokrotnie wyróżniany nagrodami, w tym m.in. honorowym medalem im. Króla Kazimierza Wielkiego za propagowanie na forum „Gazety Wyborczej” zarządzania jakością, popularyzację wzorców dobrej jakości w budownictwie i gospodarowaniu nieruchomościami (w 2003 r.). W 2001 r. i 1999 r. nominowany do prestiżowej nagrody dziennikarskiej pisma „Press” w kategoriach „dziennikarstwo specjalistyczne” oraz „news”.
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

A może książeczki mieszkaniowe?

Gdyby jeszcze miesiąc temu ktoś mnie zapytał o szanse na utworzenie w naszym kraju kas oszczędnościowo-budowlanych, wzorowanych na niemieckich bausparkassen, to najpewniej odpowiedziałbym: prędzej mi kaktus na dłoni wyrośnie. Mam jeszcze świeżo w pamięci ubiegłoroczną debatę sejmową nad SLD-owskim projektem ustawy, która miałaby umożliwić działalność tego typu instytucji finansowych. Owszem, Sejm skierował ten projekt do komisji finansów publicznych i infrastruktury. Jednak po trwającej zaledwie kilkanaście minut dyskusji przyjęły one wniosek rekomendujący wyrzucenie projektu do kosza.
Okazuje się, że trafił on do szuflady, z której wydobył go właśnie i lekko odświeżył Związek Banków Polskich (ZBP). Przyznaję, że jestem nieco zszokowany tym, że Ministerstwa: Finansów i Gospodarki już nie kontestują systemu długoterminowego oszczędzania, do którego dokłada się budżet państwa. Ba, nawet NBP nie ma nic przeciwko temu, choć jeszcze rok temu nazwał tego typu kasy „kontrolowaną piramidą finansową”.
Po kilkunastoletniej indoktrynacji „na nie” ze strony przeciwników bausparkassen, czuję się trochę nieswojo. Nie mam wątpliwości, że państwo powinno w jakiś sposób wesprzeć system długoterminowego oszczędzania. Mam natomiast wątpliwości, czy deklaracje skladane przez wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego nie są obliczone na zyskanie poklasku w przyszłorocznych wyborach do parlamentu.
ZBP proponuje, aby otrzymywali oni w formie premii 10 proc. zgromadzonego wkładu, ale nie więcej niż 600 zł rocznie. Tego, kto odłoży w nich  ciągu pięciu lat 30 tys. zł i więcej, państwo wsparłoby kwotą 3 tys. zł. Dodatkowo oszczędności miałyby być zwolnione z podatku dochodowego, zwanego podatkiem Belki.
Zatem, czy oby na pewno rząd zgodzi się na takie rozwiązanie? Może należałoby wziąć pod rozwagę nie tylko kasy, ale także reformę istniejącego już u nas systemu książeczek mieszkaniowych, które są objętę zwolnieniem z podatku Belki.
Książeczka mieszkaniowa

Chodzi o to, aby PKO BP stracił monopol na ich prowadzenie. Bank nie nie ujawnia liczby oszczędzających. Z tego, co się kiedyś dowiedziałem nieoficjalnie, jest ich nawet ok. 700 tys.

Książeczka mieszkaniowa


Wprawdzie niektóre banki rozważały wejście w „książeczkowy biznes”, ale żaden się na to nie zdecydował ze względu na niejasność przepisów. Np. izby skarbowe w Katowicach i Warszawie uznały w 2011 r., że każdy bank może oferować książeczkę mieszkaniową. Podobną opinię prezentowało ówczesne Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. Chodzi bowiem o „zachęcenie i ułatwienie podatnikom gromadzenia środków pieniężnych na cele mieszkaniowe”.
Z kolei izby skarbowe w Poznaniu i Bydgoszczy uznały, że z ulgi podatkowej mogą korzystać wyłącznie oszczędzający na książeczkach mieszkaniowych założonych przed 24 października 1990 r., bo „dotyczy sytuacji praw nabytych”. Taką interpretację przyjął w 2012 r. m.in. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu.

Przypomnę, że w ubiegłym roku Ministerstwo Finansów zaproponowało w projekcie nowelizacji ustaw podatkowych, by każdy bank mógł zbierać oszczędności na zakup mieszkania lub domu (nie wchodziłaby w grę budowa domu). Żeby oszczędzający nie musiał dzielić się z fiskusem, umowa z bankiem powinna być co najmniej pięcioletnia. Niestety, resort wycofał się z tej propozycji. 

Oczywiście sama ulga w podatku to słaba zachęta dla kogoś, kto jest w stanie odkładać np. 500 zł miesięcznie. Po pięciu latach takiego ciułania zyska raptem kilkaset złotych. Jednak ta gra byłaby warta świeczki, gdyby bank zaproponował równocześnie atrakcyjne oprocentowanie (jak dla lokaty), a do tego tańszy kredyt mieszkaniowy. W ten sposób banki nie tylko zyskałyby nowe źródło finansowania swojej działalności kredytowej. Lepiej poznałyby też swoich potencjalnych kredytobiorców w okresie oszczędzania.

czwartek, 04 grudnia 2014, mieszkaniowyblox.pl

Polecane wpisy

  • Jak Polacy wybierają mieszkania?

    Aż ośmiu na 10 Polaków planujących zakup mieszkania nie darzy zaufaniem żadnego ze znanych im deweloperów - wynika z badania przeprowadzonego przez SW Research

  • Jak 'Cypryjczycy' inwestują w polskie nieruchomości?

    „Wyborcza” szuka pieniędzy polskich obywateli i firm na szwajcarskich kontach. Od czasu do czasu pojawiają się też informacje o przypadkach ukrywa

  • Nosił wilk razy kilka...

    Niedawno minęły dwa lata od mojej pierwszej publikacji w „Wyborczej” , w której zwróciłem uwagę na lukę prawną, umożliwiającą deweloperom stawianie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2014/12/05 08:23:27
Jeżeli ZB"P" angażuje się w "rozwój" budownictwa mieszkaniowego wypada zadać sobie pytanie, kto ma w tym interes?
Prąd, woda i dach nad głową to fundament normalnego państwa. Wyniki ostatnich wyborów świadczą o tym jak ocena ta wygląda w oczach młodych Polaków. Powyższe nie wyklucza oferty rynkowej dla zamożnej części obywateli, co już przerabialiśmy (bony PKO - sic! i grono, któremu oddano prawo sprzedaży "kluczy" do ówczesnego "luksusu").
-
2014/12/05 13:03:08
To brzmi jak pomysł, który zawróci nas do punktu wyjścia. Nie wiem czemu wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki...
-
2014/12/05 13:20:24
Ciekawa sprawa.
-
2014/12/05 21:21:47
jak dla mnie jest to fajny pomysł, zachęcający rodziców żeby odkładali dzieciakom pieniądze na ich lokum w przyszłości - sam taką książeczkę miałęm i ją wykorzystałem :)
-
2014/12/06 23:59:42
nie wiem co musieliby zrobić żęby zachęcić ludzi do oszczędzania, kiedyś to jakieś premie dawali :)
-
2014/12/16 22:46:00
ja nie miałem książeczki, chyba jak się urodziłem to czegoś takiego nie było, dlaczego niby pomagać młodym niech się wezmą do roboty i sami sobie oszczędzają
-
2014/12/28 23:42:17
O fajnie. Juz raz mnie tak oszukano, bede mogl byc wydymany jeszcze raz :)
-
2014/12/29 23:20:31
To taka książeczka to jeszcze nie przeżytek? Przecież ona pamięta zaawansowany PRL
-
2014/12/30 03:24:18
Myślałam, że książeczki mieszkaniowe już dawno nie istnieją! Dzięki za ten post!
-
2015/01/07 18:32:41
Warto z tematem się zapoznać, kiedyś całkiem nieźle działały ;)
-
2015/02/03 10:06:21
Był ale chyba się skończył. Teraz to marne grosze można z niej wyciągnąć, a kiedyś to apartamenty na sprzedaż z książeczką to była nie lada gratka :) Takie czasy...podobnie jak książeczki oszczędnościowe - każdy, który próbował wyciągnąć z niej pieniądze wie o czym piszę :)
-
2015/03/10 08:16:56
Książeczki mieszkaniowe to była fajna spraw była jakaś mobilizacja do odkładania kasy
-
2015/05/19 12:31:59
Macie rację książeczki mieszkaniowe już się dziś w ogóle nie opłacają. Ogólnie to należy stwierdzić, że dziś nie pomaga się osobom, które chcą posiadać własne mieszkania. Ten chociażby marny pomysł z mieszkaniami dla młodych dobitnie pokazał jak władza ma nas gdzieś. Cytuję tylko wypowiedź pewnego znanego pana. Chcesz mieć własne mieszkanie zmień pracę i weź kredyt. Pozdrowienia dla kumatych i pozdrawiam.