|
Blog > Komentarze do wpisu
Deweloperzy obniżają ceny mieszkań, ale wciąż zaczynają nowe Zacząłem swój wpis nietypowo, bo od rysunku mojej ulubionej malarki i rysowniczki - Hani Pyrzyńskiej. Obrazuje on to, o czym chcę dziś napisać. Wczoraj skrytykowałem Agencję Informacyjną Newseria za tytuł komunikatu - „Ceny mieszkań na poziomie sprzed 10 lat”. Powinienem był dodać, że prawdopodobnie jest to opinia eksperta z firmy Emmerson (piszę „prawdopodobnie” ponieważ w cytowanych wypowiedziach nie pada takie stwierdzenie). Jarosław Skoczeń, bo to o nim mowa, zwraca uwagę, że na Bielanach, Białołęce i Wilanowie, gdzie w szczycie boomu mieszkania kosztowały nawet 10 tys. zł za m kw., teraz można trafić na oferty nawet o połowę tańsze. To prawda, ale to wciąż nie świadczy o powrocie cen do poziomu z lat 2000-2001. Chyba, że porównamy najwyższe ceny z 2001 r. (np. Dom Development oferował w tym czasie mieszkania w luksusowym jak na owe czasy apartamentowcu Oaza na warszawskiej Ochocie w cenie od 3,3 tys. do 4,5 tys. zł za m kw.) z najniższymi w roku 2012 (od 4,5 do 5,5 tys. zł za m kw.). Porównajmy jednak najtańsze. Pamiętam, że kolega kupił w 2000 r. mieszkanie na Białołęce od jednej ze spółek giełdowych za ok. 2,7 tys. zł za m kw. Z kolei w dyskusji pod wpisem w.ig podaje cenę ok. 2,9 tys. zł za metr. I dodaje, że po uwzględnieniu inflacji cena w 2012 r. powinna wynieść ok. 3,7 tys. zł za m kw. Sęk w tym, że najtańsze mieszkania oferowane przez deweloperów w tej dzielnicy kosztują ok. 4,8 tys. zł za metr.
czwartek, 09 lutego 2012, mieszkaniowyblox.pl
TrackBack
Komentarze
2012/02/09 15:13:30
jacol_atl: według Pana (Pani), uważany byłem za jednego z największych "naganiaczy na wzrosty. Czy to moja wina, że pisałem o wzroście cen, kiedy te rzeczywiście rosły? Kiedy zaczęły spadac, pisałem, że spadają. I tak jest do dziś. Oczywiście, kiedy pojawią się sygnały, że ceny zaczęły rosnąc, z pewnością o tym poinformuję. Różnica jest tylko taka, że obecnie, oprócz informowania, staram się komentować te informacje.
2012/02/09 17:16:07
zaraz, zaraz, w 2007 roku nie Pisał Pan, że są wzrosty, ale że w 3 lata ceny wzrosną o 60%. Dlatego uważany jest pan za przykład uber-naganiacza, co według mnie jest opinią krzywdzącą. Naganiaczem jest człowiek mający świadomość, że kłamie, prawdopodobnie Pan pisał to co pisał całkowicie nieświadomie.
2012/02/09 20:39:50
A jakże pamiętam Pana wywody z przed kryzysu i analizę czy mają gotówkę lepiej zainwestować na giełdzie a dom budować z kredytu itp. Kto skorzystał z Pana rad w 2007 dziś pewnie jest bakrutem.
A to, ze tacy pseudoeksperci funkcjonują jeszcze na rynu i spotykamy ich an codzień w TVN CNBC i tej o to gazecie to efekt ułomności ludzkiej pamięci. 2012/02/09 20:56:52
Pan redaktor Marek Wielko ma lekkie pióro i to wystarczy. Wszak Gazeta jest medium opiniotwórczym. Tu kreuje się rzeczywistość pod zamówienie, a nie przewiduje co się wydarzy.
2012/02/09 21:13:49
Pan Marek Wielgo, który od lat komentuje rynek mieskaniowy w Polsce pokazał ostatecznie, że nie ma pojęcia o czym pisze. Tak jak większość analityków przesadza na podstawie opinii innych analityków i komenatorów tego rynku. Pamiętam jak pod koniec 2007 roku na jednej ze specjalistcznych konferencji pana Wielgo z wielkim optymizmem patrzył w przyszłość. Zresztą tak patrzyła ogroma większość uczestników tej konferencji. Gdy zabrał głos sceptyk, został prawie wyśmiany przez większość. Komentarze generalizujące spadki niue mają sensu. Inaczej zachowają się ceny mieszkań za 10.000 ++ za metr a inaczej za 6.000-9.000, w zalezności od wielu czynników.
2012/02/09 22:26:11
oj gołodupcy, pisali ostanio w GW ze sporo osob nie ma mieszkania, zwlaszcza internauci aktywni, wiec juz teraz wiem dlaczego tak nawalacie na ceny mieszkan, a powiem tak nie spadna moga sie jedynie lekko skorygowac bo nikt nie bedzie darczynca i dokladal do budowy !! Jak kasy nie masz (czyt. nie masz zdolnosci kredytowej) to obie wynajmuj albo mieszkaj u mamusi !!
2012/02/09 23:09:27
Marek, ale przeciez taniej byc nie może?
Marek, poddaj się analizie dna bo cos mi się wydaje ze podmienili cie kosmici? 2012/02/09 23:18:19
wykresy-gieldowe: może znajdzie Pan inny przykład, który mógłby mnie pogrążyć, bo ten, na który się Pan powołuje jest już wyeksploatowany. Zresztą, gwoli ścisłosci, to nie ja wypowiedziałem przypisywaną mi prognozę, ale analityk firmy CEE Property Group, którego zacytowałem w swoim tekście z 2007 r. Napisałem też wówczas, że "po ubiegłorocznym szaleństwie cenowym w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu (np. w stolicy mieszkania podrożały o ponad 50 proc.) większość analityków prognozowała wyhamowanie podwyżek. Byli też i tacy, którzy wieszczyli korektę cen. - Przy obecnych zarobkach nie będzie komu kupować tak drogich mieszkań - mówili. Zacytowałem też analityczkę serwisu Szybko.pl, która mówiła, że do wzrostu średnich cen przyczyniają się głównie dzielnice do tej pory najtańsze, gdzie ceny są zdecydowanie niższe od średniej. W Warszawie do wzrostu średniej ceny najbardziej przyczyniły się Tarchomin, Bielany, Praga-Północ, zaś w Krakowie - Bieńczyce, Nowa Huta, Dębniki. Wspomniałem też, że mieszkania drożeją, bo chętnych na nie jest więcej niż sprzedających. Gospodarka rozwija się szybko, więc poprawia się sytuacja materialna Polaków, a popyt dodatkowo napędzają tanie kredyty. Firmy deweloperskie i spółdzielnie budują za mało nowych lokali, bo skrzydła podcina im brak planów zagospodarowania przestrzennego, które mówią, co i gdzie można budować. W efekcie o wiele dłużej trwa załatwienie procedur związanych z przygotowaniem inwestycji.
Cały tekst jest tu www.finanse.funday.pl/artykul,2050.html Proszę mi powiedzieć, które zdanie jest tu nieprawdziwe. Analizę CEE łatwo dziś krytykować, ale w tamtym okresie była dość przekonująca. Możecie Państwo przekonać się o tym sami. www.egospodarka.pl/pliki/Raport-CEE-Property-Group-26marca2007.pdf gustdelf3: Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek napisał tekst zachwalający inwestowanie na giełdzie. Owszem, najpewniej pisalem, że doradcy finansowi radzą brać kredyt na 100 proc. wartości mieszkania, a posiadany kapitał inwestować np. w fundusze inwestycyjne. Proszę jednak zauważyć, że to było wówczas opłacalne. Zresztą, na giełdzie inwestowało wówczas mnóstwo osób.Nie wyobrażam sobie jednak, by taki ktoś nie liczył się z ryzykiem. Jeśli ktoś stracił rok później, powinien mieć pretensje wyłącznie do siebie. Ja nigdy nie inwestowałem na giełdzie, również dlatego, że byłoby to sprzeczne z etyką zawodową. Na moich oczach jeden z kolegów zbił majątek na akcjach Polnordu. Czy umoczył później na akcjach innych spółek, nie wiem. k4for: Czy może mi Pan zdradzić, o jakie zamówienie chodzi. Zżera mnie ciekawość. uoft1: To prawda, że w 2007 r. patrzyłem w przyszlość z wielkim optymizmem. Sądziłem, że przed nami jest co najmniej 10 lat prosperity. Przyznał Pan, że byłem w tym optymizmie odosobniony. Cóż, kryzys z 2008 r. był dla mnie wielką nauczką. Przede wszystkim przestałem ufać różnego rodzaju analitykom i ekspertom. Chyba lepiej późno, niż wcale? Zgadzam się, że komentarze generalizujące spadki nie mają sensu. Napisałem o tym tu mieszkaniowy.blox.pl/2012/02/Kupic-mieszkanie-czy-jeszcze-poczekac.html A i we wpisie powyżej stwierdziłem, że spadek o kilkanaście procent średniej ceny mieszkań wprowadzanych do sprzedaży nie musi oznaczać, że o tyle potanieją one w Śródmieściu czy na Mokotowie. Ten sam efekt można uzyskać budując coraz więcej tanich mieszkań w dzielnicach peryferyjnych, które mają nieźle rozwiniętą infrastrukturę. o666o: Patrz powyżej. Jeśli deweloper sprzedaje atrakcyjne mieszkania na warszawskiej Woli po 6 tys. zł za m kw., to prawdopodobieństwo dalszej obniżki jest raczej zerowe. Co innego, jeśli za metr lokalu żąda 8,5 tys. i więcej. Wtedy prawdopodobieństwo obniżki jest dość duże, choć nie pewne, np. w pobliżu budowanej stacji metra. Oprócz lokalizacji w grę wchodzi też jeszcze parę innych czynników. 2012/02/09 23:20:01
"Czy to moja wina, że pisałem o wzroście cen, kiedy te rzeczywiście rosły? "
Kpi Pan czy o droge pyta ? To nie Pan przypadkiem bezkrytycznie cytował opinie deweloperów, mówiąc, że wystarczającym argumentem jest "autorytet" autora słów (tuby deweloperów) a opinie anonimowe choć najbardziej sensowne to się nie liczą bo są anonimowe ? Czy to Pan nie nie Pan ? PS : prosze nie prosić mnie o linki tylko w swoim sumieniu szczerze na to odpowiedzieć, wiele z Pana "rzetelnych wypowiedzi" (takich jak artykuł w którym radosnie cytował Pan Grząbke o średnich cenach w Wawie na poziomie 15k w 2012) zniknęło z sieci a ja nie mam czasu na zabawe w detektywa. Przykro mi Panie Marku ale swoje nazwisko skalał Pan na długie lata a teraz próba wybielania niewiele da. 2012/02/09 23:27:45
kgbltd: Czemu nie.
wyborcza.biz/biznes/1,101562,4694719.html Proszę zwrócić uwagę na datę tej informacji 2012/02/09 23:33:32
Do: o666o
Widzę, ze psycha trochę siada. Mogę to zrozumieć - CHF ostro w górę, nieruchawe ostro w dół. A miało być przecież odwrotnie..Cóż, zdarza się.. Ale mogę podać ci namiary do dobrego psychiatry, jak ładnie poprosisz :) 2012/02/10 00:18:23
"To prawda, że w 2007 r. patrzyłem w przyszlość z wielkim optymizmem. "
Czyli sytuacja kiedy ceny mieszkań oscylują wokół 15k/m2 to cos dobrego?Gratuluje. A dla przypomnienia link forum.gazeta.pl/forum/w,778,74418285,,Polska_cenami_nowych_mieszkan_wkrotce_dogoni_Ma_.html?s=0 Artykułu już nie ma ale fajnie poczytać wypowiedzi na forum. Grząbka wiecznie żywy, dlaczego już nie jest promowany przez Gazetę?Kirejczyk i REAS płacą więcej za artykuł sponsorowany? 2012/02/10 01:02:02
@mieszkaniowyblox.pl: Niestety ale gazetka była w awangardzie szwaczy kreujących sztuczny wzrost cen nieruchomości tuż przed wybuchem kryzysu. Pamiętam doskonale zmasowany atak dziwacznych, zastanawiających artykułów, które wcale nie opisywały wzrostu cen, ALE NIM STRASZYŁY. Nie pamiętam czy Pan osobiście brał w tym przewale udział, ale udział Gazety jest dla mnie bezdyskusyjny.
2012/02/10 03:23:35
"Ja nigdy nie inwestowałem na giełdzie, również dlatego, że byłoby to sprzeczne z etyką zawodową."
To zdanie mnie zdumiało. Cóż jest nieetycznego w pomnażaniu swojego kapitału? Na tej samej zasadzie sprzeczne z etyką byłoby wynajmowanie czy kupowanie przez Pana mieszkania, bo pisze Pan o rynku nieruchomości. 2012/02/10 07:33:30
Pan sie już skompromitował, więc wstydu Pan oszczędź ...... i zejdź ze sceny, chociaż na parę lat
2012/02/10 07:44:39
nie mylmy szamba z perfumerią i optymizmu z naiwniactwem i głupotą. Ja rozumiem, że tego typu bania na nieruchomościach przytrafiła się w tym azjatycko-kaukaskim kraju pierwszy raz w historii, licząc od Mieszka I. To można tego nie wiedzieć, nawet w redakcji na Czerskiej. Ale na Światowida! - kilkadziesiąt historycznych przykładów z innych krajów świadczyło o tym wystarczająco dobitnie - no chyba że Pan Marek założył, że miedzy Bugiem a Odrą panuje jakaś inna ekonomia (bo że psychologia to wiemy na pewno). O tym czym to się skończy, wiedział jeszcze w 2007 każdy człowiek, który miał w głowie min. 3 zwoje na płatach czołowych mózgu. Panie Marku - tak szczerze - proszę mi wytłumaczyć, bo nie nadążam - W JAKI sposób mógł Pan założyć, że niezależnie od cykliczności gospodarki, zmian demograficznych i migracji w tym kraju będą znajdować się wciąż i wciąż frajerzy gotowi płacić (wielkie słowo w przypadku gołodupców "kupujących" w 100% na bankowy kredyt) po te 14 tysia za metr. Proszę mi wytłumaczyć, bo ja nie mogę tego pojąć, zawieszam się co chwila jak stary procek 486. I nie wiem czemu służą te wszystkie kajania i próby tłumaczenia się - to się ociera o groteskę
2012/02/10 07:54:52
Już pewnie pan zniknął z internetu, panu nie pozostaje nic innego. To co pan wypisywał przez ostatnie lata można nazwać albo bezczelnością albo głupotą i to drugie byłoby dla pana lepsze.
Dla kogo był ten optymizm????? Bo chyba nie dla obywateli tego kraju. OD kiedy wzrost cen towarów pierwszej potrzeby to powód do optymizmu. Chyba tylko dla producentów. Wiele artykułów sponsorowanych nie jest tak nachalnych, jednostronnych i płytkich jak pana swego czasu. Mam pytanie i proszę na nie odpowiedzieć. Rosną ceny paliw. Czy z optymizmem patrzy pan na to co się dzieje na tym rynku? I pan jeszcze wspomina o etyce? Wolne żarty. 2012/02/10 09:12:43
W 2008 roku kupiłem z rynku pierwotnego mieszkanie na Tarchominie w cenie ok 5 tys zł za mkw, więc nie wiem skąd anale biorą do swoich słupków głupków ceny rzędu 10 000 na Białołęce. To pierwsza sprawa, a druga rzecz promocje w stylu "tylko teraz na walenie w tynki" ceny już od (XXXXX) - w miejsce X wstawmy dowolnie niskie liczby które, po pierwsze ładnie wyglądają a po drugie wprawiają w osłupienie osoby szukające mieszkanie. Wystarczy wykonać jeden telefon by dowiedzieć się, że promocją objęte jest jedno jedyne mieszkanie w bloku, znajdujące się na parterze, sąsiadujące ze śmietnikiem.
2012/02/10 10:18:58
Ok. przywykłem już do ostrego, by nie powiedzieć agresywnego języka dyskusji toczonych na forach, więc prezentowanymi tu przez niektórych z Państwa opiniami nie czuję się obrażony. Nierzadko przyjmuję je nawet z pokorą, bo każdemu przydaje się czasem kubeł zimnej wody na głowę. Nie mogę się jednak pogodzić z oszczerstwami powtarzanymi przy każdej okazji przez np. maxgazeta.pl. Szanowny Panie, to już zaczyna ocierać się o cyberprzemoc (cyberbullying). Jakie to proste i przyjemne dyskredytować i szykanować innych, gdy samemu można ukryć się za internetowym pseudonimem.
Otóż, to nieprawda, że kiedykolwiek napisałem, że średnia cena mieszkań w Warszawie może osiagnąć pułap 15 tys. zł za m kw. Zresztą, nawet w ramach tej dyskusji podałem link na stronę, na której można przeczytać cały tekst z cytowanym dr. Grząbką. Specjalnie dla maxgazeta.pl i steamtrain wpiszę go jeszcze raz www.finanse.funday.pl/artykul,2050.html Proszę zwrócić uwagę na ten fragment: Gdzie jest granica wzrostu? Analitycy z CEE Property Group odpowiedzi na to pytanie postanowili poszukać w... Londynie. Co prawda tam za 1 m kw. mieszkania trzeba zapłacić średnio ok. 10 tys. funtów (oczywiście w takich dzielnicach takich jak Kensington i Chelsea czy City of Westminster ceny są dużo wyższe). Nie oznacza to, że w Warszawie ceny mają być takie same. Istotne jest to, że w stolicy Wielkiej Brytanii ustabilizowała się relacja średnich zarobków do ceny m kw. Ten tzw. wskaźnik siły nabywczej wynosi od trzech lat ok. 0,33-0,35. Według CEE Property Group podobnie miałoby być w Warszawie i pozostałych polskich aglomeracjach. Czyli, że ceny mieszkań będą tam rosły do momentu osiągnięcia pułapu 0,33-0,35 m kw. za przeciętną pensję. Wynika z tego, że mieszkania w Warszawie mogą jeszcze podrożeć o 40 proc. A gdyby przyjąć, że przeciętne zarobki będą tu rosły co roku o 6 proc., a dojście do wskaźnika 0,35 zajmie trzy lata, to w tym czasie ceny mieszkań podskoczyłyby aż o 60 proc. Średnia na koniec 2010 r. sięgałaby zatem ok. 12 tys. zł za m kw.! Niezaprzeczalnym faktem jest, że w okresie boomu powstawało sporo apartamentowców (lub budynków aspirujących do tego miana), w których mieszkania kosztowały 15 i więcej złotych za m kw. Proszę, zerknijcie wyhacz.gazeta.pl/Wyhacz/1,88542,5129097.html Liberau: Być moze gazetka (a ściślej portal Gazeta.pl) była w awangardzie szwaczy kreujących sztuczny wzrost cen nieruchomości tuż przed wybuchem kryzysu. Ponieważ jest to temat gwarantujacy dużą klikalność koledzy z internetu wrzucali wszystko co się ukazało w prasie (Rzeczpospolita, Dziennik, Puls Biznesu). Niestety, w opinni wielu z Państwa, te wszystkie rzeczy idą na moje konto. Już się z tym pogodziłem. jerry.uk: Przepraszm, wyraziłem się nieprecyzyjnie. Mówiąc o etyce zawodowej, miałem na myśli inwestowanie w spółki deweloperskie i budowlane, bo o nich piszę w GW (mam więc jakiś wpływ na ich notowania). Zresztą, nie inwestowałem w żadne spółki, bo bałem się ryzyka. walkaklas: sądząc po Pana nicku jest Pan przedstawicielem nurtu lewicowego, może nawet sympatykiem Piotra Ikonowicza, o którego akcjach wypowiedziałem się ostatnio bardzo krytycznie. Mam prawo przypuszczać, że dostał Pan za zadanie nękanie Wielgi. I co dostał Pan już nagrodę? A może się mylę? W takim razie, przepraszam, ale równocześnie proszę o merytoryczne argumenty. hooligan1414: Najpierw proszę przeczytać to wyhacz.gazeta.pl/Wyhacz/1,88542,5129097.html Mój optymizm nie polegał na przekonaniu w wieczny wzrost cen, ale w to, że rosnąć będzie nasza gospodarka, czyli spadać będzie bezrobocie, a rosnąć dochody Polaków. Każdy, sądzę, że nawet uczniowie podstawówek słyszeli o czymś takim jak cykle gospodarcze. Smiem jednak twierdzić, że takiego kryzysu, z jakim mieliśmy (i mamy) do czynienia po 2008 r. nie było nigdy w historii. W 2007 i 2008 r. zakładałem, że w perspektywie roku ceny mieszkań zatrzymają się, a nawet - wskutek ogromnego wzrostu podaży - nieco spadną ( o kilka, kilkanaście procent, średnio). Nie wierzyłem jednak w spadki, których doświadczyliśmy. 2012/02/10 10:30:39
Co znaczy wówczas opacalne? Na rok przed kryzysem powolywal sie Pan w blogu radców finansowych chociaz z kontekstu raczej wynikalo, ze przychyla sie Pan ku tej opinii, tak jak pisalem po roku wielu moglo zostac bankrutami skora Pan nie popieral tej opini nie nalezalo przytaczac radcow finansowych a raczej napisac zeby uwazac na takie rady i nie dac sie zwiesc. teraz to juz odwracanie kota ogonem.
2012/02/10 10:35:50
hooligan1414: I nie wiem czemu służą te wszystkie kajania i próby tłumaczenia się - to się ociera o groteskę.
W ciagu roku piszę do Gazety (w tym serwisu internetowego) ponad 300 tekstów. Jednak wypomina smi się tylko jeden, ten z rzekomymi 15 tys. zł za m kw. sprzed ponad czterech lat? Uważam to za spory sukces. Cóż, ten blog założyłem m.in. po to, by bronić się przed próbami obrzucenia mnie g...... Ale jak widać, dzieki usilnym staraniom kilku, kilkunastu osób, już się go trochę przykleiło. Mimo to, nie złożę broni. 2012/02/10 10:56:03
mieszkaniowyblox.pl:
"mój optymizm nie polegał na przekonaniu w wieczny wzrost cen, ale w to, że rosnąć będzie nasza gospodarka, czyli spadać będzie bezrobocie, a rosnąć dochody Polaków" - gdzie Rzym, gdzie Krym Ale to, że ceny nieruchomości zaczęły rosnąć w tempie kilkukrotnie wyższym niż nominalny wzrost dochodów społeczeństwa już Pan nie zauważył? I nadziej na bliżej nieokreślony wzrost dynamiki dochodów całkowicie miał uzasadniać długotrwały wzrost cen nieruchomości? Zwracam uwagę, że już lata temu polska gospodarka miała (i ma w dalszym ciągu) mierne fundamenty tego wzrostu - brak kapitału, praktycznie zero innowacyjności, młodzi mundurowi emeryci - można by w nieskończoność. Polski wzrost PKB był i jest w dużej części pompowany kredytami, jałmużną z UE i pieniędzmi emigrantów, którzy porzucili "zielona wyspę". "Smiem jednak twierdzić, że takiego kryzysu, z jakim mieliśmy (i mamy) do czynienia po 2008 r. nie było nigdy w historii". Owszem, ma Pan rację. tylko nie powiem nic odkrywczego - taka sytuacja była do przewidzenia. Była praktycznie pewna - zdawał sobie sprawę każdy, kto miał w sobie choć odrobinę wiedzy ekonomicznej i zdrowego rozsądku. Bo jak "zarabiam" na akcjach 50% w ciągu roku, to ktoś się do tego MUSIAŁ dołożyć, prawda? Tylko że wszyscy jakoś (na papierze) zarabiali - nie zadał Pan sobie nigdy pytania "a jakim to cudem"? Powiem Panu więcej - to nie jest ostatni tego typu kryzys i nie największy - żeby Pan nie był za kilka lat zaskoczony 2012/02/10 11:09:41
cóż.. mógłbym jechać po mw ale z drugiej strony, mnie akurat jego artykuły zawsze bawiły..., do tego masa ciekawych komentarzy, skrupulatnych analiz obu stron, kto ma rozum i zanim podjął ważną decyzję, wysilił szare komórki, to nie jest dzisiaj bankrutem - wręcz przeciwnie... nie ma co się żalić do pana Marka... tylko prędzej do własnej głupoty...
z drugiej strony... o głupsze i słabsze jednostki należy dbać i im doradzać (szczególnie że w większej skali skutek działań tych ludzi odczuwany będzie dla całej gospodarki), oczywiście ci co wtedy doradzali prawidłowo byli wyśmiewani, ale akurat oni nie budzili respektu, na forach to był ledwie jakiś 1% i chyba tutaj gw i mw najbardziej zawinili, zamiast zadbać o mniej rozgarniętych, radośnie trzepali kaskę od deweloperów... bo to że to bańka to akurat oni doskonale wiedzieli - tego jestem pewien 2012/02/10 14:21:20
@ Marek
"Analizę CEE łatwo dziś krytykować, ale w tamtym okresie była dość przekonująca." Panie Marku, pogrąża się Pan. Dzieisięć lat temu roczna podaż kedytyóch hipotecznych w Polske wynosiła kilka miliardów zł rocznie. jeszcze w 2004 roku było to ~6 mld zl. W 2007 roku, podaż kredytów wyniosła 40 mld zł. Podaż kredytów wzrosła prawie siedmiokrotnie. (7x) w trzy lata. I to jest powód wzrostu cen jaki wtedy był. Tyle, że by takie tempo wzrosu cen utrzymać, to w 2010 roku akcja kredytowa musiałaby wynosić 280 mld zł rocznie. Nie trzeba było być rocket-scientist by zauważyć, że jest to mało realne. 2012/02/10 14:27:31
Jeżeli już jesteśmy przy nieruchomościach. Nie 20% spadków, a 20 lat spadków. Zanim ludzie rykną śmiechem: między zrywem budowlanym lat 70-tych z zrywem 2004-2012 też było całe pokolenie zapaści inwestycyjnej.
Uzasadnienie tutaj: wykresygieldowe.bblog.pl/wpis,demografia;i;budownictwo,61937.html 2012/02/10 16:08:00
Mozna też spojrzeć na problem jak Pan Koziński
mieszkaniowy.blox.pl/2009/07/Najpierw-mieszkanie-potem-dzieci.html Dostrzegł on korelację między liczbą budowanych mieszkań i skłonnością Polek do rodzenia dzieci. Jest faktem, że w Polsce, w przeciwieństwie do wielu krajów na Zachodzie Europy, wciąż występuje ogromny niedobór mieszkań, jesli porównać ich liczbę z liczbą gospodarstw domowych. Problem w tym, że większości z tych, którzy nie mają samodzielnego dachu nad głową, nigdy nie będzie stać na własnościowe lokum. Dlatego jestem zwolennikiem wiekszego zaangażowania państwa (nie tylko finansowego) w rozwój rynku mieszkań na wynajem. Jesli powstaną korzystne dla inwestorów regulacje prawne, deweloperzy i budowlańcy jeszcze przez wiele lat będą mieli pełne ręce roboty. 2012/02/10 16:38:58
"Nie mogę się jednak pogodzić z oszczerstwami powtarzanymi przy każdej okazji przez np. maxgazeta.pl. Szanowny Panie, to już zaczyna ocierać się o cyberprzemoc (cyberbullying). Jakie to proste i przyjemne dyskredytować i szykanować innych, gdy samemu można ukryć się za internetowym pseudonimem.
Otóż, to nieprawda, że kiedykolwiek napisałem, że średnia cena mieszkań w Warszawie może osiagnąć pułap 15 tys. zł za m kw" Nie bądź śmieszny Redaktorze z tymi oszczerstwami. Wielokrotnie cytowałeś w swoich artykułach Grząbkę (niestety wiele linków już nie działa) który to Grząbka twierdził że średnia cena m2 będzie wynosiła 15k/m2. Oto cytat z Grząbki "Ruszyła sprzedaż apartamentów w sławnym już drapaczu chmur Sky Tower, który we Wrocławiu buduje miliarder Leszek Czarnecki. Za luksus życia w prestiżowym, 55-piętrowym szklanym budynku trzeba zapłacić ponad 14,5 tys. zł za metr kwadratowy - poinformowała wczoraj należąca do Leszka Czarneckiego spółka LC Corp. To kwota szokująca. Jednak - jak podkreślają analitycy - tyle już niedługo będziemy płacić nie tylko za luksus, ale nawet za metr kwadratowy przeciętnego nowego mieszkania w większym mieście Polski. - Ceny nieruchomości będą iść w górę nawet o 10-15 proc. rocznie - przewiduje Paweł Grząbka z CEE Property Group. Oznacza to, że za 5 lat średnie ceny metra kwadratowego będą na poziomie 14-15 tys. zł." Więc gdzie tu moje oszczerstwo?Grząbka twierdził że będą takie ceny?Twierdził. Wspierałeś się w artykułach bzdurami jakie tworzył on i CEE?Wspierałeś. Jakbyś się wczytał ze zrozumieniem w moje posty to byś wyczytał że nie napisałem że Ty twierdziłeś że tyle będzie wynosić cena metra tylko że Grząbka tak twierdzi a Ty tylko notorycznie swego czasu korzystałeś z jego mądrości i go cytowałeś.Podobnie jak dziś Kirejczyka który jest na tym poziomie co Grząbka. Ale rozumiem dziennikarstwo depeszowe to i czytanie ze zrozumieniem też depeszowe. I Kirejczyk i Grząbka to nie są debile ekonomiczni żeby nie wiedzieć że plotą bzdury a to świadczy o tym że mówią to świadomie naganiając na kupno mieszkań bo żyją z tego co dadzą im developerzy.Klient nasz pan. I czy Ci się to podoba czy nie, będę (tak jak i i inni) przypominał jaką odegrałeś rolę,razem z Grząbka,Szarek i wieloma innymi "ekspertami", w ubraniu ludzi w bezsensowne kredyty. 2012/02/10 18:27:43
maxgazeta.pl: zaczynam podejrzewac, że jest Pan świrem. Skąd Pan zebrał te cytaty? Przypisuje mi Pan słowa z tekstów, których nie ja byłem autorem. Najpewniej znalazł Pan tekst z Dziennika Zachodniego lub Rzepy, którego skrót dał portal Gazeta.pl.
Ta pierwsza dała tytuł: Polska cenami nowych mieszkań wkrótce dogoni Madryt Rzepa - Nie ma szans na nieco tańsze mieszkania A może chodzi Panu o to, ze w ogóle cytowałem Grząbkę? No cóż, tego zaprzeczyć nie mogę. Jednak nie wszystko co on mówił było głupie. Dziś wiem, że prawdopodobnie naganiał leszczy z Wielkiej Brytanii i Irlandii do kupowania mieszkań w Polsce. Najpewniej na ich uzytek produkował analizy 2012/02/10 19:55:19
Przykre jest to że dziennikarz nie jest w stanie czytać ze zrozumieniem.Powtórzę jeszcze raz,dużymi literami i może dotrze teraz skoro wcześniej się nie udało.TAK TO SĄ SŁOWA GRZĄBKI i nie przypisuje ich Panu,zgadza się to tekst z Dziennika Zachodniego. Pan w swoich tekstach Grząbke cytował niejednokrotnie mimo że opowiadał bzdury-o to właśnie chodzi i pisałem to (nie tylko ja) wielokrotnie.
A czy w Gazecie nie było takiego tytułu i artykułu?Owszem,też był tylko już nie istnieje ale wystarczy w google wpisać http://www.google.pl/search?q=Polska+cenami+dogoni+madryt&ie=utf-8&oe=utf-8&aq=t&rls=org.mozilla:pl:official&client=firefox-a#pq=polska+cenami+dogoni+madryt&hl=pl&cp=29&gs_id=4n&xhr=t&q=Polska+cenami+nowych+mieszka%C5%84+dogoni+madryt&pf=p&sclient=psy-ab&client=firefox-a&hs=8Xw&rls=org.mozilla:pl%3Aofficial&source=hp&pbx=1&oq=Polska+cenami+nowych+mieszka%C5%84+dogoni+madryt&aq=f&aqi=&aql=&gs_sm=&gs_upl=&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb&fp=bd9a3ca7582757f0&biw=1280&bih=589 jak widać również to puściliście. Tyle mojej polemiki bo szkoda mi czasu na rozmowę z kimś kto nie umie czytać ze zrozumieniem i żeby to ukryć nazywa interlokutora świrem. Nigdy nie miałem Pana za zbyt bystrego i to się potwierdza bo muszę tłumaczyć coś co wcześniej napisałem. Pewnie poniekąd tłumaczy to dlaczego tak długo "analitycy" wciskają swoje teorie które są publikowane w Wyborczej. 2012/02/11 17:40:19
maxgazeta.pl: Zachowuje się Pan w sposób wyjątkowo perfidny. Najpierw pisze Pan: "Wielokrotnie cytowałeś w swoich artykułach Grząbkę".
Potem jest kilka cytatów Grząbki bez podania źródła. Każdy, kto to przeczytał najpewniej jest przekonany, że to cytaty z tekstów Wielgi. Toż to manipulacja w czystej postaci. I Pan śmie mi zarzucać nieumiejętność czytania ze zrozumieniem? Pisze Pan o mnie: Pan w swoich tekstach Grząbke cytował niejednokrotnie mimo że opowiadał bzdury. Przemilczę, co myślę o Panu. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce Gazeta.pl słowa Wielgo i Grząbka. Wynik, to 10 tekstów w ciągu pięciu lat (w tym okresie napisałem ich grubo ponad 1000!). A teraz kilka cytatów Grząbki: "Czasy stosunkowo taniego i łatwego pieniądze prawdopodobnie już nigdy nie wrócą, a na pewno nie w perspektywie najbliższych pięciu, siedmiu lat - mówił ten analityk w czasie niedawnego Krajowego Kongresu Finansowania Nieruchomości". " Do niedawna było tak, że szło się do pierwszego z brzegu biura sprzedaży dewelopera, kupiło się pierwsze na liście mieszkanie i następnego dnia można było zacierać ręce z powodu wzrostu wartości kupionej dzień wcześniej nieruchomości - wspomina dyrektor zarządzający CEE Property Group Paweł Grząbka. - Ale już tak łatwo nie jest, a inwestowanie w mieszkania, domy i grunty stało się bardziej domeną specjalistów. Ryzyko inwestowania w nieruchomości wzrosło na skutek stosunkowo wysokich cen - dodaje". "Nie oznacza to jednak, że nie da się dobrze zarobić na nieruchomościach. Trzeba je tylko mądrze i rozważnie kupować - uważa Grząbka. Według niego część nowych projektów mieszkaniowych, reklamowanych jako interesujące z inwestycyjnego punktu widzenia, może wkrótce okazać się kompletną klapą." "O kilkuprocentowym spadku cen popularnych mieszkań w największych miastach w ciągu najbliższych dziesięciu miesięcy pisze też w najnowszym raporcie dyrektor zarządzający CEE Property Group Paweł Grząbka. "Sugerujemy selektywne poszukiwanie tzw. okazji. Szczególnie mieszkań kupionych inwestycyjnie w latach 2006-07., pod warunkiem że cena jest niższa o blisko 10 proc. od podobnych mieszkań oferowanych na rynku pierwotnym" - radzi Grząbka. Według niego "inną, wartą rozważenia opcją jest poszukiwanie deweloperów, którzy mają problemy z płynnością finansową". Chodzi o to, że przyciśnięci do muru deweloperzy są skłonni sprzedać mieszkania na bardzo korzystnych warunkach". "Jednak prezes CEE Property Group Paweł Grząbka ocenia, że w najbliższych miesiącach utrzyma się trend spadkowy. - Z uwagi właśnie na dużą podaż mieszkań - wyjaśnia" Napisał Pan: Nigdy nie miałem Pana za zbyt bystrego i to się potwierdza. A co można powiedzieć o człowieku, który nie odróżnia Gazety Wyborczej od serwisu Gazeta.pl. Czy w Gazecie znalazł Pan kiedyś rubrykę Plotek? Oswiadczam, że nie decyduję o tym, co ukazuje się w tym serwisie. Dla jego redaktorów priorytetem jest klikalność, więc zamieszczają wszystko, co im ją zagwarantuje. 2012/02/11 18:58:52
@ Marek:
W temacie "Najpierw mieszkanie, potem dzieci". Wykres poprawny, niestety interpretacja jest błędna. Wysoka korelacja nie oznacza przyczynowości. Przykład: "im więcej strażaków przyjechało, tym większe straty w pożarze". Oba zjawiska są mocna skorelowane, ale przyczynowości nie ma. (i dodam, że kiedyś uczylem statystyki na politechnice) Czy dostępność mieszkania zmieni decyzję 45-latki o posiadaniu dzieci ? Nie. Bycie w pewnym wieku wiąże się zarówno z potrzebami mieszkaniowymi (i np. decycją o budowei domu) jak i posiadaniem dzieci. Problem w tym, że ludzi w "tym wieku" będzie z roku na rok coraz mniej. Zamykanie liceów przez samorządy jest sygnałem ostrzegawczym konsekwencji zapaśc demograficznej lat 90-tych. 2012/02/11 23:12:59
wykresy-gieldowe: Pan patrzy na rynek mieszkaniowy przez pryzmat demografii. Ponieważ nadchodzi niż demograficzny, spadnie popyt, a w konsekwencji ceny. Logiczne. Jednak ja patrzę na ten rynek znacznie szerzej.
Generalnie, trzeba podzielić Polskę na rynki lokalne, a tam sytuacja może być diametralnie różna. Są miasta, które się wyludniaja, bo mieszkańcy nie mają pracy. Tam ceny będą spadały. Ale są też miasta, które się rozwijają. Sądzę, że Pana teza nie dotyczy np. Warszawy. Po drugie, chyba Pan nie zaprzeczy, że mimo niżu demograficznego, w naszym kraju jeszcze przez jakiś czas rosnąc będzie liczba gospodarstw domowych (np. jednoosobowych), co zdaje się jest zjawiskiem normalnym w bogacących się społeczeństwach www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_l_prognoza_gospodarstw_domowych2008_2035.pdf Po trzecie, proszę wziąć pod uwagę, że w naszym kraju znaczny odsetek mieszkań jest w budynkach będących w katastrofalnym stanie technicznym, nie mówiąc o standardzie (powierzchnia, wyposażenie w tzw. wygody typu łazienka). www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_pbs_gosp_mieszkan_2010.pdf Proszę zerknąć na stronę 22 orka.sejm.gov.pl/Druki6ka.nsf/0/6AE0FF29817E4807C12574100038F9D1/$file/321.pdf Proszę przeczytać początek uzasadnienia A na koniec polecam mój wpis sprzed ponad roku mieszkaniowy.blox.pl/2011/05/Gdzie-moga-wzrosnac-ceny-nieruchomosci.html Chylę czoła przed Pana wiedzą. Musi Pan chyba jednak przyznać, że problem jest o wiele bardziej złożony, niż to się wydaje wielu wypowiadającym tu osobom. Bardzo proszę o krytyczne uwagi do moich tekstów w GW i wpisów blogowych. Będę jednak wdzięczny za powstrzymywanie się od niepotrzebnych złośliwości (chyba, że bardzo na nie zasłużę), Pozdrawiam 2012/02/12 03:25:34
Myślę, że powinien Pan poruszyć w swoich artykułach niewygodne dość zagadnienie, mianowicie, że spora część społeczeństwa polskiego to ludzie którzy mają dwie lewe ręce i w zasadzie do żadnych prac się nie nadają, a na pewno nie takich, co zapewniają przyzwoite wynagrodzenie. Na wsi rodziny nie założą, bo nie ma pracy, w mieście też nie, bo praca nie wystarczy na utrzymanie. To koszt transformacji, szybszego życia i zmiana jego stylu. To nie jest tak, że ludzie się nie rozmnażają bo nie mają mieszkań. Mieszkanie to nie wszystko. Trzeba też coś zjeść, gdzieś wyjechać, po prostu żyć na jakimś poziomie by móc założyć rodzinę. Świadomość rośnie, poprzeczka ustawiona jest coraz wyżej, również przez młodych ludzi, którzy zdają sobie sprawę, że nie dadzą rady.
2012/02/12 03:42:44
Jeszcze odnośnie tych jednoosobowych gospodarstw. Otóż błędnie Pan zakłada, że to single, którzy rzucą się na deweloperskie pokoje z aneksem kuchennym. W większości przyrost będzie efektem wdowienia jednego ze współmałżonków, być może potęgowanym przez odwrcóconą hipotekę. Będą to zatem mieszkania w starych zasobach.
2012/02/12 10:44:00
k4for: Z tymi gospodarstwami jednosobowymi to sądzę, że obaj mamy racje. Jest faktem, że coraz więcej młodych ludzi się usamodzielnia.
Co do dwóch lewych rąk, to trochę mi to przypomina powiedzenie: czemus biedny, boś głupi. A czemus głupi, boś biedny. Miliony Polaków klepie biede, bo żeby pracować, tam gdzie praca jest, trzeba mieć jakiś dach nad głowa. Dlatego postuluje, by rząd wspomógl budowę rynku mieszkań na wynajem. Bez czynszówek nie zwiększymy mobilności siły roboczej. 2012/02/12 16:10:09
Po 1 mają z czego obniżać, marża od dawna pozostaje ta sama: ceny mieszkań w dół-koszty zakupu gruntu i budowy w dół, ceny mieszkań w górę-koszty zakupu gruntu i budowy mieszkań w górę.
Zasada jest prosta krzywa popytu podaży przecina się ceny spadają/rosną bo nie chodzi tu tylko o prostą relacje ile m2 za średnią pensję. W tej chwili wszyscy już wiedzą, że tani pieniądz i chciwość to recepta na kryzys w tym w nieruchomościach. Pod koniec 2008 wróciłem z konferencji organizowanej przez NAR i CCIM (profesjonaliści i doradcy rynku nieruchomości w USA), tam już wtedy był kryzys w gospodarce, giełdzie, nieruchomościach. Zaproponowałem Rzepie i GW notatkę na temat ale oczywiście bez pozytywnej reakcji, a wiadomo, że to co w USA to za pół roku w Europie. Pamiętam jak pod koniec 2009 na konferencji organizowanej przez ZBP nt rynku mieszkaniowego w Polsce prezes cytowanej często w GW firmy konsultingowej uważany za guru od nieruchomości zapytał w trakcie panelu o prognozę dla rynku mieszkaniowego w Polsce i otrzymał wtedy zgrabną odpowiedź: jak to to przecież Pan jest utytułowanym ekspertem. Należy więc w tej chwili zapytać kto zarobi na scenariuszu spadających cen mieszkań? Panie Wielgo czekamy na odpowiedź. 2012/02/14 11:14:52
Pana pytanie postawię w kolejnym wpisie w blogu. Oczywiście spróbuję na nie odpowiedzieć, ale też o to samo poproszę czytelników, także Pana. Uważam, że to pytanie jest zasadne, gdyż tak jak kiedyś działali naganiacze na wzrost cen, tak teraz bardzo aktywni są naganiacze na ich spadek. Śmiem przypuszczać, że nie wszyscy kierują się wyłącznie dobrem konsumentów.
Odniosę się też do Pana stwiedzeń. Otóż, myli się Pan w kwestii marż deweloperskich - one od czasu boomu spadły, co nie zmienia faktu, że wciąż są relatywnie wysokie, gdyż w przeciwnym razie nie powstawałoby tyle nowych inwestycji. Podaję przykład spółki Dom Development, której marża brutto w czasie boomu przekraczała 40 proc., a w czasie kryzysu stopniała do poziomu ponizej 20 proc. Jednak w ubiegłym roku deweloper znów zaczął zarabiać coraz lepiej (marża wzrosła do ponad 30 proc.). inwestor.domdevelopment.pl/uploads/prezentacje/DOM_Q3_2011_-_inwestorzy.pdf inwestor.domdevelopment.pl/uploads/prezentacje/3Q_2009_pol_final.pdf inwestor.domdevelopment.pl/uploads/prezentacje/Prezentacja-4Q-2007-dla-inwestorow.pdf Zatem zgadzam się, że deweloperzy mają z czego zejść mieszkaniowy.blox.pl/2009/11/Ile-deweloperzy-zarabiaja-na-swoich-klientach.html Nie wiem, czy o tego samego szefa firmy konsultingowej chodzi, ale np. Pan Kirejczyk przyznał kiedyś, że kiedy w Stanach Zjednoczonych wybuchł kryzys, z wielką obawą spogladał na nasz rynek mieszkaniowy. Sytuacja na nim zależy jednak od czynników makroekonomicznych, a te przedstawiane były w różowym kolorze przez wszystkie instytucje zajmujące się tą tematyką (rząd, Ministerstwo Finansów, NBP, najwieksze firmy doradcze itp). Czy taki Kirejczyk mógł mówić coś przeciwstawnego do tego co mówil np. prezes NBP? Albo inaczej, czy Kirejczyk nie ośmieszałby się, gdyby zrobił coś takiego? Tu będę bronił tego eksperta. Zresztą , pamiętam, ze kiedy upadł już bank Lehman Brothers, prof. Balcerowicz pisał w GW felietony w uspokajającym tonie. Niektórym internautom ukrywajacym się pod nickiem, przychodziło to łatwo. Jedyny znany mi ekonomista, który wieszczył głęboki spadek cen to dr Michał Macierzyński, ale jemu było łatwiej, bo występował wówczas w roli analityka serwisu Bankier.pl. Przypuszczam, że gdyby pracował np. w NBP, czy nawet w duzym banku komercyjnym, prawdopodobnie nie udzielałby sie w internecie pod nazwiskiem. Pytanie, czy tego typu w gruncie rzeczy anonimowe opinie można traktować poważnie? Panie all4realestate, czekam na odpowiedź. Ps. to nie jest złośliwość. Wierzę, że próbował Pan przebić się w mediach ze swoimi wątpliwościami występując pod nazwiskiem. Po prostu, odnoszę wrażenie, że zbyt wielu internautów wierzy w tzw. mądrość ludową. |
Ostatnie wpisy
Od ponad 17 lat dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Od 16 lat w dziale gospodarczym „Gazety”, gdzie zajmuje się nie tylko problematyką związaną z budownictwem i rynkiem nieruchomości (w tym m.in. kwestiami finansowymi), ale także reprywatyzacją i rynkiem zamówień publicznych. |
presjanadewelopera.wordpress.com/