Marek Wielgo
Od 1992 roku jestem dziennikarzem „Gazety Wyborczej”. Od 16 lat w dziale gospodarczym „Gazety”, gdzie zajmuje się nie tylko problematyką związaną z budownictwem i rynkiem nieruchomości (w tym m.in. kwestiami finansowymi), ale także reprywatyzacją i rynkiem zamówień publicznych. Wielokrotnie wyróżniany nagrodami, w tym m.in. honorowym medalem im. Króla Kazimierza Wielkiego za propagowanie na forum „Gazety Wyborczej” zarządzania jakością, popularyzację wzorców dobrej jakości w budownictwie i gospodarowaniu nieruchomościami (w 2003 r.). W 2001 r. i 1999 r. nominowany do prestiżowej nagrody dziennikarskiej pisma „Press” w kategoriach „dziennikarstwo specjalistyczne” oraz „news”.
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Cel: wycisnąć podatnika jak cytrynę

Gdyby rzecz nie dotyczyła podatku, najpewniej śmiałbym się z tej historii. Tymczasem, wcale nie jest mi do śmiechu. Przyznam, że ogarnęło mnie nawet przerażenie, kiedy uświadomiłem sobie, jak niewiele trzeba, żeby wpaść w pułapkę. I ile trzeba potem poświęcić czasu i pieniędzy, żeby się z niej wydostać.
Wojciech Walczak z Wrocławia opowiada, że w 2009 r. sprzedał mieszkanie i zgodnie z przepisami powinienem zapłacić 10-proc. podatek od przychodu, z możliwością odliczenia kwoty wydanej „na cele mieszkaniowe”. Sprawę komplikuje jednak fakt, że na zakup tego mieszkania Pan Walczak zaciągnął w Banku Millennium kredyt, który zamienił na tańszy kredyt w Deutsche Banku.
Wrocławski Urząd Skarbowy uznał, że w tej sytuacji podatnik powinien zapłacić z własnej kieszeni 10-proc. podatek od całej wartości sprzedanego mieszkania. Urzędnicy zignorowali wyjaśnienie, że cała kwotą ze sprzedaży mieszkania Pan Walczak przeznaczył na spłatę kredytu we frankach szwajcarskich. „Nie dość, że CHF podrożał i musiałem dopłacić, to jeszcze urząd skarbowy dowalił mi podatek od pieniędzy, których nawet przez chwilę nie miałem w rękach. Tak więc sprzedając mieszkanie za 300 tys. zł, oddając do banku 320 tys. zł, urząd zmusił mnie do oddania do urzędu kolejnych 30 tys. z własnej kieszeni” - żali się czytelnik.
Sęk w tym, że - zdaniem urzędników skarbowych - jego kredyt nie był kredytem hipotecznym, bo w tytule bank wpisał: „kredyt spłacający inny kredyt”.
Na nic się zdały odwołania do dyrektora Urzędu Skarbowego oraz Izby Skarbowej. Dyrektor pouczył nawet petenta, że trzeba stosować prawo „dokładnie”, a nie je „interpretować”.  No cóż, dla wrocławskich urzędników skarbowych 25-letni kredyt refinansowy, którego zabezpieczeniem jest hipoteka, to zwykły kredyt konsumencki.
Z trudem mi to przychodzi, ale staram się wejść w skórę urzędnika: przecież w umowie kredytowej nie jest napisane, że to kredyt hipoteczny. W dodatku to nie cel mieszkaniowy. Lepiej ściągnę podatek, żeby samemu nie mieć kłopotów. Niech spór rozstrzygnie sąd administracyjny.
I faktycznie, podatnik odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu, a ten kilka dni temu przyznał mu rację. To powinno załatwić problem. Niestety, wygląda na to, że Izba Skarbowa odwoła się od tego werdyktu do Naczelnego Sądu Administracyjnego. To zakrawa już na małpią złośliwość (czytelnik twierdzi, że to nie pierwsza taka sprawa, w której górą byli podatnicy). A może Izba działa według instrukcji Ministerstwa Finansów?
Wiem, że do mojego blogu zagląda czasem rzeczniczka tego resortu Magdalena Kobos, więc może przeczyta ten wpis i wyjaśni nam, czy urzędnicy ponoszą odpowiedzialność za przegrane sprawy. Tym bardziej, że tracą oni w ten sposb pieniądze podatników (koszty procesu i odsetki od niesłusznie pobranego podatku).
Do tej sprawy najpewniej jeszcze wrócę, także na łamach „Gazety”. Poczekam tylko na pisemne uzasadnienie wyroku WSA, które ma mi dostarczyć czytelnik.

piątek, 04 lutego 2011, mieszkaniowyblox.pl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/02/04 11:41:43
Panie Marku, w jestem w podobnej sytuacji. Tzn. refinansowałem swój kredyt. W urzędzie złożyłem wyjaśnienie wraz z wydrukiem sentencji niniejszych wyroków:
orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/7160B3A6D9
orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/CAF2383F3C
W mojej sytuacji było jeszcze o tyle gorzej, że z refinansowania kupiłem sobie samochód, ale posługując się logiką obliczyłem udział procentowy spłaty nieruchomości i tyleż sobie odliczyłem od źródła opodatkowania. Pani w urzędzie powiedziała mi że teraz urzędy działają zgodnie z celowością prawa, a nie jego literą i powiedziała że w tym kierunku będzie opiniowała moją sprawę, ale i tak wszystko w rękach naczelnika, więc mam 5 lat czekania na ew. wezwanie.
Podaję jeszcze kilka linków, które mogą się przydać przy opracowywaniu sprawy:
www.rp.pl/artykul/82642,172507_Refinansowanie_kredytow__sady_ratuja_podatnikow.html
podatki.gazetaprawna.pl/orzeczenia/375425,kredyt_refinansowy_to_wydatek_mieszkaniowy.html
www.rp.pl/artykul/8,421380_Kredyt_na_kredyt_nie_zabierze_ulgi.html
www.eurobankier.pl/edu/multiarticle.html?article_id=1998683
www.ign.org.pl/aktualnosci/2158/orzeczenie---kredyt-na-splate-kredyu-nie-zabierze-ulgi/
W prawdzie artykuły dotyczą ulgi odsetkowej, ale idea której urzędy się czepiały ta sama.

Myślę, że urzędy działają w miarę logicznie - tzn. jeśli nie ma jasnej interpretacji prawa wolą iść do sądu, niż brać na siebie odpowiedzialność za decyzje, które teoretycznie mogą być niekorzystne dla skarbu Państwa.Z tego powodu jestem przygotowany na pójście do sądu.
-
2011/02/04 12:06:20
Czy urzędy działają prawidłowo? Otóż nie! Jest ulga odsetkowa i ona obowiązuje w 100% dlatego ze ministerstwo finansów wysłało dyrektywę że cel mieszkaniowy został zachowany w kredytach refinansowych. A w przypadku sprzedaży mieszkania urzędy juz nie potrafią wyciągnąć wniosku i idą w zaparte do Sądu. I przegrywają, mimo że twierdzą że każda sprawa jest inna. Kto płaci ? podatnicy! Odsetki od ogromnych kwot, koszty sądowe, nie mówiąc już o kosztach społecznych, gdzie urzędy działają jawnie na szkodę uczciwych ludzi.
-
2011/02/04 12:30:52
wojtas71:
Nie wiem czy do mnie Twój komentarz, ale jeśli tak, to ja nie napisałem, że działają prawidłowo. Napisałem że logicznie (czyli zrzucając odpowiedzialność).
-
2011/02/04 13:06:52
jak urzedy moga dzialac logicznie, przeciez tam powinni pracowac ludzie znajacy prawo podatkowe, a nie kosztem podatnikow dowiadywac sie tego w sadach. Ba! Malo tego, oni juz dawno sie tego dowiedzieli - sam wkleiles linki wyrokow sadowych gdzie podatnicy wygrywaja. Wiec to nie jest logiczne dzialanie, a na szkode panstwa bo przeciez urzednicy nic na tym nie traca - budzet panstwa finansuje ich niefrasobliwosc placac koszty sadowe i odsetki.
-
2011/02/04 13:34:25
a mnie interesuje inny zapis tej ustawy:
mianowicie, osoba, która sprzedaje mieszkanie, może sobie od dochodu odliczyć wydatki na zakup np. nowego mieszkania - ale tylko i wyłącznie na terytorium RP... a co gdyby ktoś chciał sprzedać mieszkanie w PL i kupić np. mieszkanie w Berlinie, bo życie go zmusza do zmiany miejsca zamieszkania? musi płacić full podatku... tak, jakby te pieniądze wydał na uciechy.

w czasach, gdy bez problemu wiele innych rzeczy kupionych za granicą można odliczyć od dochodu, trochę mnie dziwi ten zapis i pachnie sztucznym "zamykaniem granic"
-
2011/02/04 13:41:40
czytałem w interpretacjach ze można kupic mieszkanie w całej UE + szwajcaria. Ale to tylko kolejne interpretacje więc urzędy znowu po sądach będą ciagać :[
-
2011/02/04 13:43:30
wojtas - będę bardzo wdzięczny za jakiegoś linka - kilkoro moich znajomych ma ten problem, tu chodzi o płacenie podatków rzędu 20 000 na głowę.
-
2011/02/04 16:41:15
Jednym słowem jest jeden wielki burdel i bardzo dobrze że Pan Marek się tym zajął, ponieważ jest to rozbój w biały dzień.

Historia jest taka, 3 lata temu był bałagan:

Pułapka podatkowa przy zmianie banku, 2008-03-25
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80353,5055497.html

Wydawało się że po uregulowaniu sprawy z ulgą odsetkową (ostatecznie z tego co mi wiadomo urzędowo się należy dla ludzi refinansujacych kredyty hipoteczne), czego dowodem jest artykuł

PIT 2009: Sprzedaż mieszkania i trzy podatki
gospodarka.gazeta.pl/pit/1,95187,7446235,PIT_2009__Sprzedaz_mieszkania_i_trzy_podatki.html

gdzie wprost napisano:

"Na szczęście w 2002 r. w piśmie do izb, urzędów skarbowych i urzędów kontroli skarbowej Ministerstwo Finansów przyznało [..]


W swoim piśmie Ministerstwo Finansów załatwiło też inne sprawy, które wcześniej budziły kontrowersje.
[..]
Resort finansów stwierdził też, że celem mieszkaniowym, na który można przekazać pieniądze ze sprzedaży nieruchomości, zyskując przy tym zwolnienie od 10-proc. podatku, jest spłata z tych pieniędzy kredytu lub pożyczki zaciągniętych na cele mieszkaniowe. Nawet wtedy, gdy ów kredyt czy pożyczka zostały zaciągnięte jeszcze przed uzyskaniem przychodów ze sprzedaży nieruchomości. Wcześniej niekiedy urzędy skarbowe nie dopuszczały takiej możliwości.

Celem dającym zwolnienie może być ponadto zakup nieruchomości na terytorium Unii Europejskiej, Europejskiego Obszaru Gospodarczego i w Szwajcarii.

"
-
2011/02/04 21:20:03
Ja też nie mam dobrych wspomnień z US we Wrocławiu. Po sprzedaniu mieszkania będącego moja odrębną własnością i przeznaczeniu całej kwoty (i dodatkowo zaciagnięcie kredytu) na nową nieruchomość zakupioną już razem z mężem, US uznał że moja sytuacja nie podlega pod zwolnienie z podatku!
-
2011/02/04 21:43:06
W praktyce urzędnicy nie ponoszą odpowiedzialności - ze względu na skomplikowanie przepisów.

W/w jest typowym przykładem "wydatek na cele mieszkaniowe" - pojęcie otwarte - kredyt, remont, kupno lodówki, kanapy, żaluzji, drzwi wejściowych, domu z garażem w bryle budynku albo poza samym domem, TBS-u, zabudowy kuchni, umywalki, CO, farby, pędzla - te wszystkie elementy należy ocenić i zakwalifikować jako "wydatek na własne cele mieszkaniowe" lub nie.

A był nieinterpretowalny przepis - ulga meldunkowa - rok zameldowania i już. Ale obowiązywał tylko 2 lata, pewnie był za prosty i nie pozostawiał miejsca na głupie interpretacje.
-
2011/02/04 21:45:42
Ps. - a przy "wydatku na cele mieszkaniowe" dochodzą wydatki na elementy, których nazwy 99% Polaków nic nie mówią.
-
2011/02/04 22:10:00
ja mam wielki żal do PO która jest u władzy już ładnych kilka lat, ma teraz większość w sejmie, prezydenta, i nie spełnia obietnic uproszczenia podatków tylko dopuszcza tego typu problemów. Palikot w Przyjaznym Państwie miał to rozwiązać w 2008, bez efektu. Zamiast wprowadzić JASNE podatki to wprowadzają tylko komplikacje.

Wiecie ile ludzi pracuje przy takim podatku jak w artykule? W Izbie Skarbowej jest kobieta która całą dokumentację ma na biurku i kilka dni w miesiącu zajmuje się tylko tą sprawą. Jakie to są koszty! Kolejne etaty w Urzędzie Skarbowym. Kolejnych kilka sędziów, protokolant. Koszty po prostu ogromne.

Rozumiem że można zapłacić podatek, państwo ma do tego prawo. Ale niech kładzie łapę na części tego, co ludzie zarabiają. Jak można płacić podatek od czegoś czego się fizycznie nie ma? Co wtedy jeśli ktoś tej kasy nie ma? Idzie do więzienia?
-
2011/02/04 22:40:25
Pamiętajmy jednak wszyscy, że to nie urzędy / izby skarbowe tworzą takie, a nie inne przepisy podatkowe... Robią to wybrani przez nas posłowie, ulegający mniej, lub bardziej legalnym wpływom. Często przepis tworzony jest na zamówienie. Proste prawo podatkowe byłoby na rękę wszystkim - i podatnikom, i urzędnikom. Niestety nie mogę w tej grupie wymienić prawodawców, a szkoda. W mętnej wodzie lepiej się pływa, a cierpią na tym szaraki.
-
2011/02/04 22:52:02
Nie da się zadekretować wszystkich przypadkow, ktorych dostarczy zycie. W opisanym wyzej przypadku wystarczy zastosowac wykladnię celowościowa, a nie ślepo wpatrywać sie w literalny zapis ustawy.
-
2011/02/04 23:31:45
A jak to wygląda w przypadku odwróconej hipoteki.
Też płaci się ten 10% podatek ?

Nie rozumiem dlaczego w Polsce rozwija się nielogiczne koncepcje podatkowe. Przecież taka konstrukcja podatku sama w sobie napędza wydatki na cele mieszkaniowe i tym samym dokłada do bańki mieszkaniowo hipotecznej.

Wciąż czekam na normalny podatek katastralny w zraz sprawnym i tanim system wyznaczania wartości nieruchomości, będącej podstawą opodatkowania.

Pozdrowienia dla autora bloga i czytelników.
-
2011/02/05 07:46:40
Polska to chory kraj w którym lepiej zamknąć firmę niż walczyć z urzędnikami fiskusa. podejrzanym się jest na dzień dobry składając wniosek o zwrot VAT... urzędnicy zniszczą ten kraj
-
2011/02/05 08:43:27
1 WARUNEK - ZMIENIĆ ORDYNACJĘ WYBORCZĄ I ZLIKWIDOWAĆ SENAT !!
RESZTĄ ZAJMIE SIĘ KOWALSKI....
-
2011/02/05 09:41:39
Do Praczki: Otóż bardzo się mylisz co do meritum: owszem, to nie urzedy tworza prawo ale to one je stosuja, a znacznie lepiej jest kiedy za glupim przepisem stoi madry urzednik niz kiedyza madrym prawem jest glupi wykonawca... Akurat tutaj przepis jest jasny: środki powinny zostać wydane na cele mieszkaniowe. Prawo nie nakazuje, aby patrzec co jest napisane na umowie refinansowania kredytu tylko nakazuje zbadac, czy rzeczywiscie pieniadze zostaly wydane na cele mieszkaniowe, czym splata kredytu mieszkaniowego bez watpienia jest. WSA juz od dawna wydaja wyroki zgodne z duchem przepisu i normalna interpretacja prawa tylko urzedniczy duch zatruwa ludziom zycie.... Jestem doradca podatkowym i codziennie reprezentuje klientow przed urzedami, i wierzcie mi, ze nawet nasze bardzo chaotyczne i zagmatwane przepisy da sie stosowac w taki sposob, zeby nie uprzykrzac ludziom zycia. Ale to kwestia wlasciwego urzednika....
-
2011/02/05 10:25:16
Tutaj jest wyrok w identycznej sprawie też korzystny dla podatnika. orzeczenia.nsa.gov.pl/doc/4B2C5734CC
-
2011/02/05 13:18:45
Tak wlasnie urzedy wykorzystuja nasze pieniadze, ktore placimy jako podatki.


"Your tax money at work"
-
2011/02/06 09:45:24
tylko co jest celem mieszkaniowym ?
Przykład:
kredyt "200 tyś zł we frankach" w 2008 roku, obecnie spłacony, co kosztowało 300 tyś zł.
Ile wynoszą "koszty mieszkaniowe" ? Przecież strata na walutach (100 tyś zł) to nie jest koszt mieszkaniowy a koszt niedolnych spekulacji.

Ile w tym wypadku wynoszą "koszty mieszkaniowe" ?
-
2011/02/06 13:30:22
"koszty mieszkaniowe" to pieniądze wydane na mieszkanie. tak ustalajac w przepisach ustawodawca wlasnie chce przez to rozumiec. czy zwykly Kowalski stracil na kursie waluty czy nie, a moze czy te pieniadze w miedzyczasie zjadla inflacja czy cos innego, nie ma kompletnie zadnego znaczenia. Kowalski celem zabezpieczenia swojej rodziny wydal na MIESZKANIE i 600 000zl, to wara od kazdego kto to kwestionuje. Jakby mialo byc scislej to reglamentowane, to by bylo w przepisach napisane. Kowalski zeby miec gdzie ukladac do snu wlasne dzieci wydal na splate kredytu mieszkaniowego X zl, i wlasnie tyle ma prawo odliczac.
-
2011/02/07 16:09:44
Podatek przy sprzedaży jest różny .Zależy bowiem od daty nabycia nieruchomości .Zwolnienie z tego podatku jest zawsze gdy od nabycia minęło 5 lat ( tak sprytnie liczone ,że może być prawie 6).I tak mamy 10 proc. od przychodu dla nabytych do końca 2006 , ulgę meldunkową( najgłupsza zresztą z ulg) dla nabywanych w latach 2007 i 2008 i zryczałtowany dochodowy w przypadku nabywanych od 2009 roku .A wszystko przez majstrowanie przy podatkach kolejnych ekip rządzących. Jak byście prześledzili zmiany podatkowe przez ostatnie 20 lat , to włos się jeży!
A bohater Twojej opowieści Marku i tak z US wygra , bo spłacał kredyt zabezpieczony hipoteką .No tak jak mógł nie być hipoteczny
Ze wszystkich ulg mieszkaniowych najrozsądniejsza była odsetkowa .Równała bowiem prawa inwestorskie indywidualnego podatnika i przedsiębiorcy .Jak deweloper pożycza ,to odsetki ma w kosztach , a jak klient za i dla dewelopera pożycza to już nie ???? Niechże mi to logicznie wytłumaczy który poseł , bo nijak nie rozumiem .
-
2011/02/07 16:33:49
najśmieszniejsze, że system rozróżnia - segmentuje - podatników - nie wg. czasu sprzedaży mieszkania (a więc uzyskania przychodu), lecz wg. czasu kupna.

-
2011/04/06 17:15:39
Dyrektor Izby Skarbowej odwołał się od wyroku sądowego do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Więc odpowiedzialności urzędy nie ponoszą żadnej, szastają pieniędzmi podatników dowoli! SKandal.