Marek Wielgo
Od 1992 roku jestem dziennikarzem „Gazety Wyborczej”. Od 16 lat w dziale gospodarczym „Gazety”, gdzie zajmuje się nie tylko problematyką związaną z budownictwem i rynkiem nieruchomości (w tym m.in. kwestiami finansowymi), ale także reprywatyzacją i rynkiem zamówień publicznych. Wielokrotnie wyróżniany nagrodami, w tym m.in. honorowym medalem im. Króla Kazimierza Wielkiego za propagowanie na forum „Gazety Wyborczej” zarządzania jakością, popularyzację wzorców dobrej jakości w budownictwie i gospodarowaniu nieruchomościami (w 2003 r.). W 2001 r. i 1999 r. nominowany do prestiżowej nagrody dziennikarskiej pisma „Press” w kategoriach „dziennikarstwo specjalistyczne” oraz „news”.
RSS


Blog > Komentarze do wpisu

Proponuję kandydata na wiceministra infrastruktury

Dotychczasowy - Olgierd Dziekoński - odszedł właśnie do Kancelarii Prezydenta, gdzie ma koordynować prace zespołu doradców Bronisława Komorowskiego.

wręczenie nominacji

Bronisław Komorowski wręcza niminację Olgierdowi Dziekońskiemu (zdjęcie ze strony internetowej pana prezydenta). 

Niestety, może to oznaczać, że wyczekiwane od trzech lat projekty kluczowych dla budownictwa ustaw: Prawa budowlanego oraz o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie prędko pojawią się w Sejmie. Dziekoński był bowiem za nie odpowiedzialny w rządzie. W dodatku zdaje się, że środowiska urbanistów i deweloperów najchętniej skasowałyby owoc trzyletniej pracy tego urzędnika. Tak się kończy chęć dogodzenia każdemu. Dziekoński to kompetentny urzędnik, ale - podobnie jak jego poprzednicy, którzy próbowali reformować przepisy inwestycyjne - dążył do wypracowania kompromisu. A tego się chyba nie da osiągnąć, bo zbyt wiele przeciwstawnych interesów dotyczą te ustawy. Jak spełnisz żądania urbanistów czy samorządowców, to niezadowoleni będą inwestorzy. Jak pójdziesz na rękę inwestorom, to urbaniści oskarżą cię o zamach na ład przestrzenny, a samorządowcy - na ich finanse. Zresztą w tych grupach dochodzą spory ambicjonalne. W efekcie, wszystkie dotychczasowe próby uproszczenia przepisów inwestycyjnych kończyły się porażką. Jest coraz gorzej. W tej mętnej wodzie najlepiej czują się hochsztaplerzy.
W tej sytuacji widzę tylko jedno rozwiązanie. Zatrudnienie w rządzie na stanowisku wiceministra infrastruktury fachowca, który nie byłby związany z żadną grupą interesu i nie poddający się ich naciskom. Jest taki człowiek. Nazywa się Zygmunt Niewiadomski. Jest profesorem w Szkole Głównej Handlowej (kieruje tam Katedrą Prawa Gsopodarczego) i sędzią Naczelnego Sądu Administracyjnego. To wielki znawca przepisów inwestycyjnych, którego ogromnie szanuję. Również za ogromną kulturę. Miałem ostatnio okazję widzieć go w kilku sytuacjach - absolutnie przedwojenna szkoła w najlepszym tych słów znaczeniu. To ważne, jeśli chce się zjednywać ludzi do swojego projektu. A taki prof. Niewiadomski stworzył - Kodeks budowlany. Jestem pewien, że ze sztabem naukowców-prawników poradziłby sobie z zadaniem reformy prawa inwestycyjnego.

debata w Gazecie

Olgierd Dziekoński (z lewej) i prof. Zygmunt Niewiadomski w czasie niedawnej debacie w „Gazecie” powięconej planom zagospodarowania przestrzennego. Autorem zdjęcia jest Filip Klimaszewski.

Nie wiem tylko, czy Pan profesor zgodziłby się zostawić profesurę na SHG dla posady rządowej? Mam nadzieję, że tak, bo mógłby zrobić coś wielce pożytecznego dla naszego kraju. Pozostaje mi wierzyć, że mój wpis przeczyta przypadkiem jakaś ważna osobistość w PO, która ma wpływ na obsadę stanowisk w rządzie. Nie sądzę, żeby ta „fucha” była interesująca dla polityka, bo przepisy inwestycyjne to prawdziwa mina. Na razie rząd skupia się na autostradach. Za kilka miesięcy premier Tusk zacznie zastanawiać się, czego, co obiecał wyborcom, nie zrobił rząd. Przypomnę fragment expose pana premiera: „Stworzymy takie warunki, żeby Polacy mogli budować na tańszych gruntach budynki mieszkalne bez zbędnych formalności i kosztów, bez dziesiątków decyzji urzędniczych i niepotrzebnej zwłoki”.
Jeśli PO zapomniało o tej obietnicy, to zapewniam, że będę przypomnał o niej wyborcom w przyszłym roku.

czwartek, 07 października 2010, mieszkaniowyblox.pl

Polecane wpisy

  • Jak Polacy wybierają mieszkania?

    Aż ośmiu na 10 Polaków planujących zakup mieszkania nie darzy zaufaniem żadnego ze znanych im deweloperów - wynika z badania przeprowadzonego przez SW Research

  • Jak 'Cypryjczycy' inwestują w polskie nieruchomości?

    „Wyborcza” szuka pieniędzy polskich obywateli i firm na szwajcarskich kontach. Od czasu do czasu pojawiają się też informacje o przypadkach ukrywa

  • Nosił wilk razy kilka...

    Niedawno minęły dwa lata od mojej pierwszej publikacji w „Wyborczej” , w której zwróciłem uwagę na lukę prawną, umożliwiającą deweloperom stawianie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/10/08 09:45:04
A nie szkoda profesora? Dostanie wsparcie rządu na egzekwowanie planów, na profesjonalizacje rynku nieruchomości ? Juz jeden profesor z SGH na tym stanowisku był. Zachciało mu się rachunku powierniczego to i ministrem przestał być .Dziekoński tez dwa lata temu rachunek powierniczy obiecywał i plany zagospodarowania Wątpię w skuteczność naukowców w rządzie PO , który jest bardzo podatny na wpływy- ale nie wiedzy lecz lobbiesPiS było na lobbies odporniejsze ,ale na wiedzę o gospodarce impregnowane zupełnie .Media też nam się upolityczniły od profesjonalizmu uciekając daleko. Teraz trzeba być zaangażowanym politycznie , jak ma się odpowiadać za gospodarkę .Jak w PRL .Rezygnacja ze stanowiska naukowca na rzecz politycznego ministra - to obecnie szaleństwo i wielka strata dla studentów .Ja też cenię wiedze Profesora ,chciałabym więcej u wladzy wiedizeć ludzi z rzetelna wiedzą ,ale czy to się uda?
Politycy dziś wiedzy nie cenia , pracują głownie na własnym wizerunkiem .Aż do śmieszności.
-
2010/10/08 10:53:08
Tak, Pan prof. Bryx poległ w Ministerstwie Infrastruktury. Widze jednak ogromna roznice miedzy tamtym okresem, a obecnym. Obecnie jedna ze spraw absolutnie priorytetowych dla rzadu, chocby ze wzgledow wizerunkowych, powinno byc prawo inwestycyjne. Rzad od czasu do czasu chwali sie ustawa (nowela Prawa budowlanego) Pailkota, ktora śp. Lech Kaczynski skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Powiedzmy sobie szczerze, to straszny gniot. Prof. Niewiadomski jest jednym znanym mi fachowcem, ktory bylby w stanie sworzyc dobry system, gdyby tylko premier roztoczył nad nim opieke polityczna. Dla mnie najwieksza zaleta Niewiadomskiego jest to, że nie jest zwiazany z zadnym z lobbies (tak mi sie wydaje, choc 100-proc. pewnosci nie mam). Czy szkoda prof.? To pytanie, czy tworzac kodeks budowlany chciałby go wcielić w zycie? Sadze, ze prof. Niewiadomski niewiele by ryzykowal. Gdyby koledzy ministrowie zaczeli mu sypac piach w tryby, moglby im sie grzecznie uklonic, podziekowac za wspolprace i wrocic do zajec naukowych.
-
2010/10/08 12:05:24
Proponuję mniej szokową rewolucję w przepisach (projekt ustawy KODEKS ROZWOJU PRZESTRZENNEGO) zapraszam na:files.kontrurbanista.webnode.com/200004944-9d3fa9e39b/Prawo%20rozwoju%20przestrzennego.pdf
-
2010/10/08 12:44:38
Dzieki za ten link, moze sie przyda. Chciałem jednak zauwazyc, że ma Pan jedna wade - jest Pan urbainsta. Znajac nasza rzeczywistosc (gdzie dwoch Polakow, tam trzy zdania), projekt, choćby nie wiem jak był dobrym, zostanie rozszarpany przez przeciwnikow, takze z Panskiego podworka. Pojawia sie nowe projekty, kontrprojekty itd. Przypuszczam, ze podobnie bedzie z kodeksem budowlanym prof. Niewiadomskiego. W czasie wczorajszej konferencji wiceprezes Towarzystwa Urbanistów Polskich Grzegorz Buczek nawet nie skomentowal rozwiazan proponowanych przez prof. Niewiadomskiego. Pan Buczek skupił sie na zareklamowaniu wlasnego projektu, ktory powstał wczesniej i oczywiscie jest najlepszy.
-
2010/10/08 14:39:18
Mam jeszcze jedną wadę, gorszą niż bycie architektem i urbanistą (a którą starałem się wyartykułować w swoim projekcie): uważam, że podstawowym warunkiem skutecznej "rewolucji" w obszarze prawa regulującego proces inwestycyjny są zmiany obejmujące WSZYSTKICH uczestników tego procesu: urbanistów, samorządy gminne, administrację rządową (administrację opiniującouzgadniającą, nadzór planistyczny), sądy administracyjne itp. Pełną akceptację któregokolwiek z wymienionych podmiotów dla mojego projektu uważałbym za osobistą porażkę.
Jednym słowem - potrzebny jest, tak dzisiaj modny, konsensus. Aby proces dochodzenia do tego konsensusu mógł się rozpocząć potrzebna jest przede wszystkim WOLA. Rozszarpywanie (także przez przeciwników z mojego podwórka) jest immanentną cechą mojego zawodu będę w pełni usatysfakcjonowany jeśli się zdarzy.
-
2010/10/08 16:31:15
WOLA? Konsensus? Słyszę o tym od kilkunastu lat. Szanuje architektow-urbanistow (o wiele bardziej niz samych urbanistow), ale tu potrzebny jest chyba zamordyzm. Kodeks czy jak zwal ustawe powinna stworzyc grupa kilku, kilkunastu ekspertow (prawnikow i praktykow w omawianej kwestii) odseparowanych od roznego zwiazkow, stowarzyszen i izb zawodowych. Mdlo mi sie robi od sluchania o ladzie przestrzennym, kiedy widze, jak z roku na rok krajobraz jest coraz bardziej zapaskudzony wstretnymi budowlami czy reklamami. Co gorsza, czasem odnosze wrazenie, że wielu z tych, ktorzy najglosniej krzycza, po cichu, za pieniadze tworzy gargamele i zgadza sie na posadowienie roznego rodzaju paskudztw w naszej przestrzeni. Chyle czoła, że chciało się Panu wykonac kawal roboty przy tym projekcie, ale nie znam Pana osobiscie i nie moge zarekomendowac na wiceministra infrastruktury, Chyba tylko wowczas mialby Pan szanse zrealizowac swoje zamierzenie.
-
2010/10/08 19:51:37
Doceniam dosadność i syntetyczność Panskiej diagnozy "stanu istniejącego", wolałbym jednak porozmawiać raczej o konkretnych pomysłach. Kierując się potrzebą takiej dyskusji - która wynika m.in. z tego, że wiele już w Polsce powiedziano o wadach obowiązujących regulacji prawnych i ułomności polskiej przestrzeni, ale brakuje jasno artykułowanych propozycji ustawowych - przygotowałem własny projekt nowej kodyfikacji; opracowanie go zajęło przeszło dwa lata. Mam przekonanie, że jest to odpowiedź na różne bolączki, dostrzegane przez społeczeństwo, środowiska zawodowe, świat nauki i zainteresowane gremia.
Oczywiście nie jest to jedyna propozycja sygnalizowana w tej materii, nie mam jednak wrażenia, że w sferze prawa zagospodarowania przestrzennego mamy do czynienia z "nadprodukcją" projektów nowych przepisów. Wręcz przeciwnie, takie propozycje wciąż można "policzyć na palcach jednej ręki" - i są one wzajemnie całkowicie rozbieżne. Nie mam też wrażenia, że toczy się obecnie w Polsce poważna, merytoryczna dyskusja dotycząca tej problematyki.

Nie do końca zgodzę się z sugerowanym przez Pana rozwiązaniem - tj. nieco "autorytarnym" tworzeniem nowej regulacji normatywnej - w którym odnajduję elementy poglądów C. Schmitta (działalności nieskrępowanego niczym suwerena, który realizuje własne, sobie tylko znane założenia prawotwórcze). Bliżej mi do proponowanego przez J. Habermasa "refleksyjnego dyskursu", w którym różne środowiska i grupy wymieniałyby się poglądami i oczekiwaniami - dla których z kolei istniałoby wzajemne zrozumienie i otwartość na wypracowywanie konsensusu.
-
2010/10/08 22:04:55
Dowolność zabudowy widzianej na ulicach wynika z choroby państwa. Jako były pracownik nadzoru budowlanego mógłbym wiele powiedzieć na temat biurokracji i nieprawidłowości przy realizacji różnych inwestycji budowlanych, wałków przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu, wałków przy wydawaniu pozwoleń na budowę. Nie raz i nie dwa widziałem takie sytuacje, gdy przy dopuszczalnej w miejscowym planie zabudowie 2 albo 3 kondygnacje, zatwierdzano pozwolenia na budowę budynku posiadającego 4 kondygnacje + poddasz użytkowe (czyli z punktu widzenia przepisów prawa, tj. warunków technicznych, było to 5 kondygnacji). Np. wojewoda badający w administracyjnym postępowaniu nadzwyczajnym (tzw. nieważnościówce) pozwolenie na budowę nie dopatrzył się nieprawidłowości, a inwestorem była duża spółdzielnia w Lublinie. Coś aż zbytnio na usta cisnęło się stwierdzenie "kolesiostwo". Wydanie decyzji o warunkach zabudowy na 4 kondygnacje (dla dewelopera), gdy wokoło były wyłącznie budynki mieszkalne jednorodzinne do max 2 kondygnacji.

Przede wszystkim to proponowałbym skłonienie gmin do uchwalania miejscowych planów - macie plan pobieracie podatki, nie macie nie pobieracie. Okazałoby się nagle, że jednak da się szybko uchwalić takowe i skończyłyby się potworki (ale jednocześnie zabrana byłaby uznaniowość przy wydawaniu decyzji o warunkach zabudowy, a do tego nikt nie dopuści). Zamiast tego mamy podejście takie, że lepiej jest marnotrawić publiczne pieniądze na poronione pomysły i socjal - a ludziom się tłumaczy, że nie ma kasy na miejscowe plany.
-
2010/10/10 21:17:14
Nic nie pomoże nawet najzdolniejszy kandydat na wiceministra. Jeżeli minister zabroni wznowić i realizować program energetyczny WISŁA to wiceminister go nie uruchomi. Jeżeli minister infrastruktury nie zezwoli na budowę podwójnego rurociągu (ropa i gaz) do Norwegii (najpierw ze Świnoujścia do Kustvaegen) to wiceminister nawet nie zleci wykonania projektu i nie wystąpi o unijne finansowanie dywersyfikacji dostaw surowców energetycznych. Jeżeli minister nie pozwoli wydobywać cennego kruszywa dla budownictwa z dna wszystkich rzek to wiceminister nic nie zrobi i skutki kolejnych powodzi będą narastały.
Szkoda fatygi. Tylko w szachach roszada może poprawić sytuację.
-
2010/10/10 21:17:29
Nic nie pomoże nawet najzdolniejszy kandydat na wiceministra. Jeżeli minister zabroni wznowić i realizować program energetyczny WISŁA to wiceminister go nie uruchomi. Jeżeli minister infrastruktury nie zezwoli na budowę podwójnego rurociągu (ropa i gaz) do Norwegii (najpierw ze Świnoujścia do Kustvaegen) to wiceminister nawet nie zleci wykonania projektu i nie wystąpi o unijne finansowanie dywersyfikacji dostaw surowców energetycznych. Jeżeli minister nie pozwoli wydobywać cennego kruszywa dla budownictwa z dna wszystkich rzek to wiceminister nic nie zrobi i skutki kolejnych powodzi będą narastały.
Szkoda fatygi. Tylko w szachach roszada może poprawić sytuację.
-
2010/10/11 10:28:55
kontrurbanista.webnode.com: dobrze, że Pan wziłal refleksyjny dyskurs w cudzysłów, bo takowy faktycznie trwa juz w naszym kraju od kilkunastu lat. Potrzebne sa nam decyzje, a nie nieustajacy dyskurs. Przykro mi, ale nie wierze w kompromisowe rozwizania, to znaczy takie, ktore zadowola wszystkich uczestnikow rynku. Uwazam, ze panstwo powinno narzucic swoja wole.
Nik rozsadny nie zaproponuje jednak, by w tej dziedzinie całkowicie zapanowala wolna amerykanka, albo jak kto woli - prawo silniejszego. Zgadzam sie ze stara_spiewka, że kluczowe sa plany zagospodarowania terenu. Pomysł, by pozbawic gminy podatku od nieruchomosci w sytuacji, gdy nie sa objete takim planem lansowal kilka miesiecy temu Janusz Palikot. uwazam , ze nie jest to dobre rozwiazanie. Juz chyba wolalbym likwidacje decyzji o warunkach zabudowy. Jaka byłaby jednak jakość planów, gdyby gminy zaczely je uchwalac napredce? Z drugiej strony, czy moze byc jeszcze gorzej niz obecnie? Przeciez te wszystkie potworki projektuja architekci, a urbanisci przymykaja na to oko. Czemu ich koledzy nie protestuja? Najłatwiej zrzucic wine na zle prawo.
Przykro mi, ale nie jestem w stanie kompetentnie oceniac, ktore propozycje sa dobre, a ktore - zle. Wiem natomiast jedno - nie moze byc tak, że zalatwienie procedur zwizanych z budowa domu jednorodzinego trwa nawet dwa lata. Nie moze byc tak, że jadnakowa miara z punktu widzenia przepisow traktowane sa budowy takich domkow oraz ogromne osiedla, czy zaklady przemyslowe. Nie moze byc tak, że minister infrastruktury w rozporzadzeniu okresla drobiazgkowo, jakim warunkom technicznym powinien odpowiadac budynek. Czy rola architekta czy projektanta powinna sie sprowadzac do wykuci ana pamiec tej instrukcji? Uwazam, że na uczestnikach rynku powinna spoczywac wieksza odpowiedzialnosc za inwestycje, a urzednicy, ktorzy nie sa przeciez profesjonalistami powinni w nie ingerowac w jak najmniejszym stopniu. A na koniec powiem tak: prawo nie moze byc tworzone pod katem patologii. Nie da sie tez przewidziec wszystkich sytuacji i ich zadekretowac (lacznei z ladem przestrzennym). Bezwglednie powinna byc poprawiona egzekucja prawa, bo mam wrazenie, ze to jest pieta achillesowa.
-
2010/10/11 13:39:45
"uwazam , ze nie jest to dobre rozwiazanie. Juz chyba wolalbym likwidacje decyzji o warunkach zabudowy. Jaka byłaby jednak jakość planów, gdyby gminy zaczely je uchwalac napredce?"

Likwidacja decyzji o wrunkach zabudowy w sytuacji braku planów to poroniony pomysł. Jak niby inaczej właściciele mogliby móc zabudować swoje nieruchomości ? W gminie by dostali taką informację: "nie może pan/pani wybudować domu, bo nie ma decyzji o WZiZT, a gmina nie uchwaliła planu dla tego terenu. Będzie pan/pani musiał/ła poczekać do 2046 r., bo wtedy dopiero gmina planuje jego uchwalenie". Możliwość budowania na nieruchomości (uprawnienie to jest w interesie obywateli) musi być zapewniona zawsze, a kwestią jest jedynie skłonienie gmin do uchwalania planów. Słowo "naprędce" jest tutaj swego rodzaju sofizmatem. Chciałem Pana uświadomić, że dotychczasowe plany utraciły moc obowiązującą z końcem 2003 r. Minęło już zatem prawie 7 lat - proszę zobaczć ile terenów posiada obowiązujące miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Na terenie miasta Radom tylko około 10% powierzchni miasta posiada miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Ilość tych planów to ŻENADA. Gminy prawie nic nie robią i nic nie będą robić, dopóki nie będą miały w tym wymiernego interesu.
-
2010/10/11 15:43:01
stara_spiewka
zaproponowalem osiagniecie tego samego celu, ale inna metoda. Jesli pozbawi Pan gminy podatku od nieruchomosci, one natychmiast zaskarza taki przepis do Trybunalu Konstytucyjnego, gdzie najprawdopodobniej wygraja.
Likwidacja tzw. wuzetek zamrozi inwestycje, to fakt. Ale wowczas wladze gminy stana na uszach, by je odblokowac. Czy wyobraza Pan sobie, jaki byłby wynik nastepnych wyborow samorzadowych? W tym przypadku gminy nie moglyby szukac pomiocy w TK. Zresza taki pomysl o maly wlos nie bylby wcielony w zycie w 2000 r. Miialy wtedy wygasnac bardzo ogolne plany sprzed 1995 r. Ale Sejm przedluzal ich waznosc.
i
-
2010/10/11 15:52:17
mieszkaniowyblox.pl: Odwołałem się do J. Habermasa i jego "refleksyjnego dyskursu" jedynie dla zobrazowania mojej nieufności do Pańskiego zamordyzmu. A propos refleksyjnego dyskursu, który podobno trwa w Polsce od kilkunastu lat Pan się z czymś takim spotkał? Od ponad dwudziestu lat funkcjonuję w środowisku architektoniczno-urbanistycznym i nie miałem tyle szczęścia. Owszem, było i jest dużo aktywności różnych środowisk ale na bezpiecznym poziomie uogólnionych i wzajemnie rozłącznych rozważań teoretycznych Stwierdza Pan: Kodeks czy jak zwał ustawę powinna stworzyć grupa kilku, kilkunastu ekspertów (prawników i praktyków w omawianej kwestii) odseparowanych od różnych związków, stowarzyszeń i izb zawodowych. Odnoszę , niestety, wrażenie, że dotychczasowe rozwiązania są dziełem właśnie takich grup.
Dla wszystkich wskazywanych przez Pana patologii przedstawiam w swoim projekcie ustawy propozycje bardzo konkretnych, szczegółowych rozwiązań prawnych, m.in.: pełny powrót do planów zagospodarowania przestrzennego całkowite odrzucenie planowania przestrzennego poprzez rozstrzygnięcia administracyjne tj. wzzt itp. w tym kontrowersyjne rozstrzygnięcia merytoryczne SKO (likwidacja tzw. uznaniowości urzędniczej) zamknięcie czasowe i skrócenie procedur planistycznych (także poszczególnych jej etapów), zróżnicowanie procedur w odniesieniu do: rodzajów projektowanych inwestycji i do typów obszarów ich lokalizacji, wprowadzenie odpowiedzialności indywidualnej uczestników procedury planistycznej (likwidacja uczestnictwa kolegialnego), przywrócenie partycypacji społecznej, określenie granic władztwa planistycznego, wprowadzenie etapowania w planowaniu przestrzennym, urynkowienie planów miejscowych poprzez wprowadzenie rozwiązań odnoszących się do wartości ekonomicznej przestrzeni itp., stworzenie podstaw planistyczno-prawnych dla wprowadzenia rozwiązań w zakresie (częściowej) rezygnacji z pozwoleń na budowę, reorganizacja gminnych służb planistycznych, stworzenie ram organizacyjno-prawnych dla doskonalenia kadr planistycznych i optymalnego wykorzystania ich merytorycznego potencjału, uproszczenie i uporządkowanie przepisów wykonawczych, zachowanie dotychczasowego dorobku planistycznego gmin, przyjęcie rozwiązań proceduralnych zapewniających płynne ewolucyjne wdrożenie nowych przepisów.
Czy to jest refleksyjny dyskurs?
-
2010/10/11 16:12:12
"Likwidacja tzw. wuzetek zamrozi inwestycje, to fakt. Ale wowczas wladze gminy stana na uszach, by je odblokowac. Czy wyobraza Pan sobie, jaki byłby wynik nastepnych wyborow samorzadowych?"

Wyobrażam sobie - byłyby takie same jakby nic się nie stało. Czy naprawdę uważa Pan, że o wyniku wyborów decydują ludzie posiadający nieruchomości ? Że jest ich aż tak dużo żeby znacząco wpłynąć na ten wynik ? O wynikach decyduje szara masa mieszkająca w mrówkowcach. Brak decyzji o WZiZT i wkurzeni właściciele niezabudowanych nieruchomości mogliby zmienić taki wynik +/- 1%.

Zanim Pan postawi twierdzenie o niezgodności z konstytucją zmian ustaw w zakresie podatków proszę zapoznać się z art. 168 i 217 konstytucji.
-
2010/10/12 11:33:56
stara spiewka: proszec nie patrzec na problem wylacznie przez pryzmat aglomeracji. Ale i tu presja bylaby ogromna. Mam na mysli... kapital. Duze firmy, w tym deweloperskie zmiotlyby ekipe, ktora blokowalaby powstanie planow zagospodarowania. Aktualny stan moze byc w pewnym sensie na reke zarowno urzednikom, jak i deweloperom, ktorzy wydeptali sobie do nich sciezke dostepu.

kontrurbanista.webnode.com
Piszac o toczacej sie od kilkunastu lat dyskusji, mialem na mysli prace w Sejmie nad kolejnymi ustawami i nowelizacjami tych ustaw. Zawsze słyszalem haslo, że celem jest odbiurokratyzowanie gospodarki. Efekt? Jest coraz gorzej.
Mam dla Pana propozycje. Czy moze mu Pan przyslac na adres marek.wielgo@agora.pl namiar do siebie (tel. kom.). Chetnie skorzystalbym z Pana wiedzy i doswiadczenia jako eksperta komentujacego posuniecia rzadu i parlamentu. Jesli rzad wniesie do Sejmu nowelizacje ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym, chetnie zderze jego pomysly m.in. z Pana pomyslami. Oczywiscie bede sie wowczas musial powolac na Pana, z imienia i nazwiska. Poza tym chetnie zaprosze Pana do udzialu w dyskusji publicznej, jesli takowa zorganizuje. Co Pan na to?
-
2012/08/31 15:04:30
Minęły prawie dwa lata i ...oto ciąg dalszy historii z kodeksem budowlanym, tym razem w roli głównej:
bip.transport.gov.pl/pl/bip/projekty_aktow_prawnych/projekty_ustaw/ustawy_budownictwo_i_gospodarka_przestrzenna/zaloz_proj_ust_pr_budowl

"Uwagi - RCL" - co Pan Redaktor na to?