Blog > Komentarze do wpisu

W deweloperce nie ma sentymentów

Czy ktoś zna przedsiębiorcę, który nie chciałby zarobić jak najwięcej na prowadzonej przez siebie działalności? Ja nie znam takiego. Ba, nie liczę na to, że taki się znajdzie (inna rzecz, co dany przedsiębiorca robi z zarobionymi pieniędzmi). W szczególności nie spodziewam się, że deweloperzy dobrowolnie ograniczą swoje marże w imię „polepszenia dostępności mieszkań”. Tymczasem, kiedy czytam opinie pod swoimi tekstami na forum Gazety odnoszą wrażenie, że takie są oczekiwania znacznej części czytelników. Mało tego, żądają oni, bym podzielał ich pogląd, bo jeśli nie to... >>I znowu „niezależny” redaktor „miarodajnej” gazety pisze artykuł na zamówienie developerów i bankierzystów. Ładowanie młodych w kakałko trwa<<, albo >>Oceniajcie ten artykuł jedną gwiazdką. Niech wyborcza wie, że nie chcemy
czytać propagandy!<<
Owa propaganda, to komunikat prezesa spółki Dom Development Jarosława Szanajcy na temat jej sytuacji. Czy powinienem był ten komunikat zignorować? Bzdura! Przecież to jedna z największych i najważniejszych firm deweloperskich w naszym kraju. A może Szanajca skłamał mówiąc, że jego mieszkania sprzedają się dobrze, więc przestał obniżać ich ceny? Albo, że spadek kosztów budowy spowodował, że firma zarobi więcej? Jeśli tak, to prędzej czy później wyjdzie szydło z worka. Dom Development jest bowiem spółką publiczną, więc analitycy mają dostęp do wielu danych na jej temat. Przeważają rekomendacje pozytywne, więc na giełdzie rosnie wartośc akcji spółki.

Notowania DD

Źródło: Dom Development

Niektórych oburzyło stwierdzenie, że na rozpoczynanych obecnie inwestycjach można bardzo dobrze zarobić, bo koszty budowy są o ponad 20 proc. niższe niż w okresie boomu. W związku z tym, im więcej spółka podpisze teraz kontraktów z firmami budowlanymi po niższych cenach, tym więcej mieszkań będzie objętych wysoką marżą.

rozpoczęte

Dodam jeszcze, że w czasie konferencji Szanajca przyznał, że w czasie boomu kontraktował firmy wykonawcze za cenę ponad 4 tys. zł za m kw. powierzchni użytkowej mieszkań. A obecnie wykonawcy są skłonni wykonać tę samą pracę za 3 tys. zł za metr. Dla mnie jest oczywiste, że spółka dąży do wykorzystania tej sytuacji. I że szef Domu Development gwiżdże na komentarze w stylu: „Trzeba być wyjątkowo aroganckim bucem i kawałem drania żeby takie rzeczy mówić publicznie i jeszcze zachęcać do kupowania własnego towaru”.
Ci, którzy tak mówią, skupiają się na cenie towaru, ale zapominają o jego jakości. Widocznie Szanajca jest przekonany, że jest ona na tyle dobra, że znajdą się chętni na ten towar, mimo stosunkowo wysokiej ceny.

sprzedaż mieszkań

rezygnacje

Do sprzedania

Poza tym, pan prezes musi liczyć się z opinią inwestorów giełdowych, a tych zapowiedź dodatkowych zysków z pewnością nie zmartwiła. Inna rzecz, że ten zysk jest patykiem na wodzie pisany. Przyznał to sam Szanajca mówiąc, że obawia się tsunami finansowego, które może zdemolować rynek kredytów hipotecznych. Najpewniej Szanajca ma na myśli groźbę nawrotu kryzysu globalnego będącego skutkiem problemów z zadłużeniem, jakie mają rządy Grecji, Hiszpanii, USA czy w Wielkiej Brytanii.

Z drugiej strony, szefowie Domu Development pokazali wykresy, z których wynika, że zyski amerykańskich (NVR Inc., Pulte Homes, DR Horton Inc., Toll Brothers Inc., Lennar Corp, MDS Holdings) i brytyjskich (Taylor Wimpey, Persimmon, Barratt, Bellway, Berkeley, Bovis Homes) spółek deweloperskich zaczęły rosnąć rok temu.

zyski

Reasumując, obrażanie się na deweloperów, że dążą do maksymalizacji zysków jest dziecinadą. Krytykować trzeba natomiast ludzi, którzy rządzą naszym krajem. Za to, że nie starają się temu przeciwdziałać. Jak? Pomysłów jest wiele. Przypomnę tylko po raz n-ty, że kluczem jest zwiększenie podaży gruntów budowlanych objętych planem zagospodarowania przestrzennego oraz bardziej przyjazne prawo inwestycyjne. Wtedy ryzyko byłoby dużo mniejsze. A mniejsze ryzyko przełożyłoby się na mniejsze marże firm deweloperskich i kredytujących je banków. Ponadto banki chętniej udzielałyby kredytów deweloperom, co zaostrzyłoby konkurencję między nimi. Dodatkową konkurencją mogłyby być spółdzielnie i gminy (gminne TBS-y) budujące mieszkania o statusie lokatorskim. Skoro kryzys się skończył, rząd powinien więc zacząć wycofywać się z programu „Rodzina na swoim”, a pieniądze (przeszło 1 mld zł) przeznaczyć na wsparcie właśnie budownictwa czynszowego.

wtorek, 16 marca 2010, mieszkaniowyblox.pl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/03/16 12:53:46
Swięta racja .deweloperzy sa od tego aby zarabiać na budowie mieszkań,a państwo od tego ,zeby dbać o potrzeby mieszkaniowe wszystkich obywateli ,również tych , ktorych na własne kosztowne lokale nie stać.To państwo odpowiada za brak obowiazkowego rachunku powierniczego ,bo to jest w interesie detalicznego klienta , a on jest najslabszym uczestnikiem rynku mieszkaniowego Państwo odpowiada tez za wykasowanie społecznego budownictwa czynszowego (choc podobno ma na to pomysl,ale przebrnij przez to na stronie mi.!)Państwo w kwestii budownictwa mieszkaniowego siedzi jak myszka w kącie .Ciekawe- czemu .
-
2010/03/16 13:17:43
całkowicie zgodzę się, że obrażanie się na developerów jest dziecinadą. Przeba jednak pamiętać, że zdarzało się w historii, że marże brutto spadły z 50% do 10% w jeden kwartał (tak ostatnio było na rynku systemów GPS). W gospodarce wolnorynkowej, ceny w dłuższej perspektywie dążą w kierunku kosztów ...

I tutaj trzeba się obrazić na banki -- gdyż udzielają kredytów na 30 lat na mieszkania, których wartość w perspektywie kilku lat może spaść w okolice cen produkcji -- a więc więcej niż o połowę. Czy banki mają dość własnego kapitału by te straty zaabsorbować ?
-
2010/03/16 13:24:44
W deweloperce nie ma sentymentów. No i bardzo dobrze, skoro nie ma sentymentów, to forumowicze mogą szczerze i od serca napisać co sądzą o "welkich byznesmenach" którzy psim swędem przyuważyli jak zarobić by się nie narobić, a zaczynali od chodzenia w tureckich kompletach, białych skarpetek i mokasynów z frędzelkami oraz rozbierania azbestu na Jackowie. A teraz strugają wielkie paniska, co to łaskawie pozwolą zaciągnąć kredyt na całe dorosłe życie, by mieszkać w ich kartonowo-gipsowych kawalerkach. Także pozwolę się z Panem nie zgodzić i nadal będę twierdził, że wypowiedzi w stylu "potaniało wykonawstwo, a my i tak podniesiemy ceny" to szczyt bezczelności. Dlaczego Pan nie pozwala ludziom się wypowiedzieć co sądzą o tej bazarowo cwaniackiej mentalności budowlańców, którzy psychicznie nie wyrośli z czasów budów socjalizmu. Nieważne co się i za ile zbuduje, bo hołota i tak się będzie zabijała o nasze mieszkania. Bo tacy budowlańcy są lepsi od mierzwy, dla której budują, która przez trzydzieści lat trzykrotnie przepłaci to co jej sprzedali. Niestety to nie jest protestancki etos pracy i kapitalizowania. To najordynarniejsze ładowanie w kakao klientów z szyderczym uśmiechem na ustach. Jak w latach osiemdziesiątych. Mentalność kierownika sklepu z nadania PZPR. I taki sam poziom umysłu, niby szpec, a nie odróżnia Gocławia od Saskiej Kępy. "Ja tu wicie rozumicie jezdem kerownik i robie co chce, a jak sie nie podoba możecie mnie naskoczyć... Tylko niech te kierowniki budujące apartamenta nie zapomną, że nad nimi są nieco mocniejsi szpece w bankach. Niech nie będą tacy bardzo do przodu, bo już ich klientela olewa - co widać po oddanych i nie zamieszkanych mieszkaniach. A jak tak dalej pójdzie, to przyjdzie bank i z takim samym szczerym uśmiechem załatwi pana budowlańca i jego firemkę.
-
2010/03/16 13:32:29
Oczywiście że nie należy się obrażać na deweloperów. Ale można obrazić się na niekompetentnych lub wykazujących złą wolę analityków i dziennikarzy, którzy twierdzili, że silny spadki są niemożliwe z powodu kosztów budowy i deweloperzy po obniżkach rzędu paru procent są bliscy sprzedawania po kosztach.
-
2010/03/16 14:02:27
W deweloperce nie ma sentymentów. No i bardzo dobrze, skoro nie ma sentymentów, to forumowicze mogą szczerze i od serca napisać co sądzą o "welkich byznesmenach" którzy psim swędem przyuważyli jak zarobić by się nie narobić...

Gdyby zarabianie pieniędzy na deweloperce było takie łatwe i przyjemne, mielibysmy tabuny takich przedsiębiorców. Jesli ktoś nie chce przepłacać za mieszkanie (płacić deweloperowi wysokiej marży), moze zbudować sobie po kosztach dom jednorodzinny.

Nadal będę twierdził, że wypowiedzi w stylu "potaniało wykonawstwo, a my i tak podniesiemy ceny" to szczyt bezczelności.
Czy gdyby inwestowałby Pan w akcje DD, wypowiadałby się Pan podobnie? Sądzę, że nie. Proszę przyjąć do wiadomosci, że adresatami informacji ekonomicznych są także inwestorzy giełdowi i inni przedsiębiorcy. Oni mają zupełnie inny punkt widzenia.

niby szpec, a nie odróżnia Gocławia od Saskiej Kępy.
Patrz Pan, a tylu ludzi dało się nabrać. Pewnie to przyjezdni. A czyż to nie głównie dla nich budują apartamenta DD, czy J.W.?

Przeba jednak pamiętać, że zdarzało się w historii, że marże brutto spadły z 50% do 10% w jeden kwartał (tak ostatnio było na rynku systemów GPS). W gospodarce wolnorynkowej, ceny w dłuższej perspektywie dążą w kierunku kosztów ...

Pewnie ma Pan na mysli jakiś przewidywalny kraj. U nas nic nie jest przewidywalne, nawet to, czy dostanie Pan pozwolenie na budowę planowanego obiektu, albo czy nie zablokują jej ekolodzy. Kiedys pewien deweloper powiedział mi, że samo budowanie to czysta przyjemnosc. Katorgą jest przygotowanie inwestycji. Powiedzmy sobie szczerze, wysokie marże deweloperów to efekt twórczej działalnosci rządzacych naszym krajem polityków.

Ale można obrazić się na niekompetentnych lub wykazujących złą wolę analityków i dziennikarzy, którzy twierdzili, że silny spadki są niemożliwe z powodu kosztów budowy i deweloperzy po obniżkach rzędu paru procent są bliscy sprzedawania po kosztach.

To fakt. Proszę jednak wziąć pod uwage, że jeszcze kilka lat temu (pięc i wiecej) przedsiębiorcy na ogół mówili szczerze, co i jak. Od pewnego czasu kazda ich wypowiedz jest podyktowana względami marketingowymi (jaki mam interes, co chce osiagnac). Dziennikarze już to zauwazyli i nie dają się robić w balona.
-
c64
2010/03/16 14:15:29
Oczywiście, że prezes Szanajca pisał komunikat do akcjonariuszy, bo przecież nie do klientów. Jaki klient cieszyłby się z tego, że cena zamiast spadać wzrośnie, bo sprzedawca chce mieć większy zysk? Chyba tylko wariat. Wypowiedzi prezesów firm developerskich pokazują natomiast doskonale jakim rynkiem jest mieszkaniówka w Polsce. Tak jak prezes Szanajca wypowiadają się tylko skrajni oligopoliści w uprzywilejowanej pozycji. Gdybym miał bank kupionej kiedyś tanio ziemi, za której trzymanie nic nie muszę płacić (brak podatku katastralnego), miałbym stałe finansowanie (mieszkanie jest artykułem I potrzeby) od strony banków oraz państwa ("Rodzina na Swoim") i nie musiałbym się zbytnio martwić o konkurencję (ziemia w miastach jest towarem deficytowym, w dużej ilości mam ją ja i paru deweloperów) to pisałbym komunikaty podobnej treści, ba być może zacząłbym sobie nawet żartować z klientów, że robię ich w konia, bo co mi zrobią? Mogą mnie przeklinać a i tak przylecą do mnie z kredytem w zębach po mieszkanie! Co robią nasze władze, żeby taki stan zmienić? NIC. Brak przepisów chroniących kupującyh mieszkania, brak katastralnego, brak budownictwa pod wynajem, brak planów zagospodarowania przestrzennego. Dlaczego w gazetach nikt się nie pyta dlaczego taki stan rzeczy ciągle trwa, bo przecież ci co go utrzymują nie będą z ambony sejmowej pytać, strzelając sobie w stopę?
-
2010/03/16 14:18:20
Jeśli już mówimy o sentymentach to raczej tytuł tego postu powinien brzmieć: "W biznesie nie ma sentymentów" i określenie to dotyczy obu stron. Ten kto jest zainteresowany kupnem mieszkania nie powie, że obraża się na "deweloperkę" jednak chyba nie będzie szczeniackim zachowaniem wypiąć się na jedną czy drugą konkretną firmę. Niedojrzałym konsumenckim zachowaniem będzie raczej postawa rodem z PRL'u kiedy to brało się wszystko to co było i nikt nie miał czelności rzucać jakieś uwagi. Osobiście już na etapie poszukiwania mieszkania skreśliłem kilka firm, których praktyki nie przypadły mi do gustu.
-
2010/03/16 14:37:11
No to jedziemy z tym koksem:

Gdyby zarabianie pieniędzy na deweloperce było takie łatwe i przyjemne, mielibysmy tabuny takich przedsiębiorców. Jesli ktoś nie chce przepłacać za mieszkanie (płacić deweloperowi wysokiej marży), moze zbudować sobie po kosztach dom jednorodzinny.

Sęk w tym, że takie zarabianie było (jest) lekkie łatwe i przyjemne. Wystarczy przypomnieć co się działo w okresie boomu, ile powstawało firemek, które zajmowały się handlem mydłem i powidłem, a które stwierdziły - jest biznes, wchodzimy w budowlankę, podczas gdy całym ich know-how było zbudowanie latawca albo karmnika przez szefa na zetpetach w podstawówce -dzieści lat wstecz. Ile tych budów zostało niedokończonych, ile nawet nie zaczętych, ile ludzi ocyganionych...Takie żałosne popłuczyny po Morycu, Maksie i Karolu: ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic, będziemy budować mieszkania. Tylko że Welt, Baum i Borowiecki przystępowali do interesu chcąc jednocześnie zarobić i polepszyć oraz udostępnić swój towar, o czym w naszym przypadku nie ma w ogóle mowy. A ludzie patrząc co się dzieje wolą samemu systemem gospodarczym wybudować domek, bo im to się bardziej opłaca mieć 120 m2 z ogródkiem za cenę 40 m2 w nowoczesno-staroświeckiej betonowej studni.

Czy gdyby inwestowałby Pan w akcje DD, wypowiadałby się Pan podobnie? Sądzę, że nie. Proszę przyjąć do wiadomosci, że adresatami informacji ekonomicznych są także inwestorzy giełdowi i inni przedsiębiorcy. Oni mają zupełnie inny punkt widzenia.

Nie jestem hazardzistą i od giełdy trzymam się z daleka, toteż w akcje nie inwestuję. Ale po upadku banku Lehman Brothers na miejscu inwestorów uważnie bym się przyglądał puszeniu ogona i słodkiemu gruchaniu. Takie przechwałki w gruncie rzeczy to naganianie. Tylko nieco mniej prostackie niż w przypadku zwykłych zjadaczy chleba. Ale rzecz idzie o to samo - jak ucapić kapitał i gotówkę, żeby zapłacić za robotę podwykonawcom, coby im - uchowaj Panie - głupie pomysły do głowy nie przychodziły. Jest fajnie, nie ma zatorów płatniczych, ludzie w kolejkach kupują mieszkania jak nowalijki na wiosnę, a my płacimy w terminie podwykonawcom i szafa gra! Cytując Muńka Staszczyka "Jest super, więc o co ci chodzi?"

Patrz Pan, a tylu ludzi dało się nabrać. Pewnie to przyjezdni. A czyż to nie głównie dla nich budują apartamenta DD, czy J.W.?

A i owszem budują budują. Daleko od centrum, tuż przy trasach szybkiego ruchu z gustownym widokiem na estakady, albo w kapuścianym polu. Bez miejskiej infrastruktury. Reinkarnacja PGR-owskich bloków w nowym opakowaniu i pod nową nazwą. Warszawiacy rodowici oraz przyjezdni co tu mieszkają nieco więcej niż 10-15 lat nie dadzą się nabrać na takie wydmuszki. Przyjezdni świeżaki się niestety nabierają, bo myślą, że to Warszawa, a to klops, dalekie okolice tuż pod granicami administracyjnymi Jabłonny czy innych Marek.

Proszę jednak wziąć pod uwage, że jeszcze kilka lat temu (pięc i wiecej) przedsiębiorcy na ogół mówili szczerze, co i jak. Od pewnego czasu kazda ich wypowiedz jest podyktowana względami marketingowymi (jaki mam interes, co chce osiagnac). Dziennikarze już to zauwazyli i nie dają się robić w balona.

Żaden przedsiębiorca nigdy szczerze w prasie radiu i telewizji nigdy nie mówił o swoim interesie. Bo to nie w jego interesie. Prawdziwy deal robi się w zaciszu gabinetów, przy koniaczku i cygarach. A dziennikarze - no cóż jednak bym polemizował z tą wiarą w obiektywność i znajomość tematu. Za dużo rzeczy przeczytałem, które podpisane były nazwiskami różnych autorów płci obojga reklamujących teksty swoją facjatą w mediach, a które były żywcem ściągnięte z działu promocji firm.



-
2010/03/16 14:49:39
zgadzam się że państwo nie spełnia swojej funkcji. Do listy zaniedbań dodałbym brak dróg i innej infrastruktury (wodociąg, gaz, prąd, szerokopasmowy internet, dobra komunikacja podmiejska).
Spokojnie w okolicach podmiejskich mogłyby powstawać tanie osiedla, nawet szeregowców, niekoniecznie bloki, w cenie dostepnej dla tych uboższych obywateli.

Natomiast buńczuczne teksty internautów, obrażanie się, kpienie z deweloperów że w białych skarpetkach chodzili itp to dziecinada. Nagle, nie wiem kiedy, każdy Polak uwierzył że nalezy mu się mieszkanie i to najlepiej w dobrej okolicy. Jak rozmawiam z ludźmi z innych krajów europejskich -to własne mieszkanie nie jest tylko problemem Polaków. Każdy chciałby mieszkać w centrum i do pracy mieć na piechotę -ale na to trzeba zarobić.
Z drugiej strony z tego co czytam jest też oburzenie na mieszkania typu ursynowska wielka płyta -że nie jest warta takich pieniędzy itp. A ja twierdzę -skoro stać cię tylko na wielką płytę, to tam powinieneś mieszkać.
Mimo wszystko jest coś w rodzaju wolnego rynku. Można kupić u dewelopera drogie apartamenty w pięknych lokalizacjach, można szukać na rynku wtórnym, mozna wreszcie kupić tanio, ale w gorszej dzielnicy i gorszym standardzie, tylko trzeba przełknąc że się nie będzie można porównywac do bohaterów telenowel z TVN.

Przykład -moja szwagierka, świeżo po studiach, pracująca w mało płatnej branży (poprostu zarabia poniżej przeciętnej) wraz z narzeczonym realnie ocenili swe siły i kupili działkę 40km od Warszawy. pobuduja tam nieduzy domek i będa mieszkać. I stać ich. Problem: dojazdy, ale wzięli to pod uwagę.
Nie da się? -da się ale trzeba minimum przedsiębiorczości, a nie odfajkować swoje w pracy i mieć pretensje ze pensja nie wystarcza na "ville l azur".

Obrażanie się na rzeczywistośc nic nie da -a dobrze mieszkać moga ci, co zamiast narzekać potrafią o siebie zadbać.

I jeszcze -nie mam problemu z deweloperami i ich marżami -ledwo sprzedałem swoje mieszkanie, deweloperskie, a wyprowadzam się z niego z dużą przyjemnością (słabo zbudowane, okolica zaniedbana, blok na bloku itp) -ale widziały gały co brały.
Deweloperzy zarobią -to wydają, pieniądz zostanie w gospodarce. Nie ma potrzeby korzystać z ich usług, jeśli sie twierdzi że nie są tyle warte.
To samo dotyczy ekspertów, gazet itp -nie podobają mi się treści w Gościu Niedzielnym -i nie czytam go. Nie zgadzam się z doradztwem eksperta -robię po swojemu. Nikt mnie nie zmusza.
Ludzie oczekują że ktoś za nich pomyśli, doradzi, załatwi itp i jeszcze wszystko za darmo, z internetu. Bez jaj -zawsze i wszędzie myślenie jest potrzebne. Zawsze od czasów starożytności tylko ludzie myslący, aktywni odnosili sukces.
-
2010/03/16 14:53:44
Tak jak prezes Szanajca wypowiadają się tylko skrajni oligopoliści w uprzywilejowanej pozycji.

Bardzo dziekuje za zwrócenie mi uwagi na to zagrożenie. Rzeczywiscie, to co się obecnie dzieje na rynku pierwotnym w Warszawie zaczyna przypominać rynek oligopolistyczny, na którym DD chce być liderem.

Mogą o tym świadczyć chocby te fragmenty komunikatu spółki:
Silna pozycja gotówkowa, duży bank ziemi oraz możliwości szybkiego wprowadzania do sprzedaży kolejnych projektów pozwalają Dom Development na efektywne wykorzystanie rynkowego odbicia do szybkiego i trwałego zwiększania udziałów rynkowych, albo
Przy nadal restrykcyjnym podejściu banków do kredytowania sektora deweloperskiego silna pozycja gotówkowa Dom Development zapewnia Spółce elastyczność działania i dalszego umocnienia pozycji rynkowej i zwiększenia udziału w rynku w sytuacji kiedy wielu konkurentów nadal ma problemy.

Mam nadzieję, że takze rząd zauwazy ten problem.
-
2010/03/16 15:01:57
Pewnie ma Pan na mysli jakiś przewidywalny kraj. U nas nic nie jest przewidywalne, nawet to, czy dostanie Pan pozwolenie na budowę planowanego obiektu, albo czy nie zablokują jej ekolodzy. Kiedys pewien deweloper powiedział mi, że samo budowanie to czysta przyjemnosc. Katorgą jest przygotowanie inwestycji. Powiedzmy sobie szczerze, wysokie marże deweloperów to efekt twórczej działalnosci rządzacych naszym krajem polityków.

Sugeruje Pan, że podstawą działalnością developera jest "załatwienie sprawy w urzędzie", a samo budowanie to drobiazg ? Czyli oficjalnie przyznje Pan, że ceny mieszkań w Polsce to nie efekt świetlanych perspektyw, a jedynie efekt panującego kapitalizmu politycznego.
-
2010/03/16 15:10:59
Chce powiedziez, że chorą jest sytuacja, kiedy przygotowanie inwestycji trwa np. cztery lata, a jej realizacja rok. Chce powiedziec, że ponosimy koszty wszechobecnej biurokracji w instytucjach odpowiedzialnych za budownictwo.
mieszkaniowy.blox.pl/2009/07/Najpierw-mieszkanie-potem-dzieci.html
Podstawa działalnosci dewelopera nie jest załatwianie sprawy w urzedzie (to smutna koniecznosc), ale budowanie mieszkan i domów na sprzedaż.
-
2010/03/16 17:24:48
"Mieszkanie to taki sam towar jak wszystkie inne i podlega takim samym prawom (wolnego) rynku jak wszystkie inne towary". Tuziny takich wypowiedzi mozna znalezc w roznych artakulach dot. nieruchomosci jak rowniez w postach na roznych forach. Tego samego zdania sa najwyrazniej rzadzace w Polsce elity i najwyrazniej ludzie, ktorzy te elity wybieraja jako swoich reprezentantow w organach naszego panstwa. Pan red. Wielgo ma w pelni racje piszac ze nie jest sprawa prywatnej firmy zaspokajanie potrzeb mieszkaniowych ludnosci kraju. Prywatne firmy sa po zeby zarabiac i robia to w takich warunkach na jakie im wladze panstwowe pozwalaja. Mieszkanie i zywnosc NIE sa takimi samym towarem jak wszystko inne. To sa podstawy naszej egzystencji. To sa najbardziej podstawowe, najbardziej egzystencjalne potrzeby nie tylko ludzi, ale kazdego zwierzecia. Zwierzeta bronia swego terytorium i zasobow zywnosci i potrafia tworzyc grupy aby czynic to wspolnie. Czy fakt ze po II WS w krajach Europy Zach. (EWG pozniej UE) zaspokojono nie tylko glod ale takze glod mieszkaniowy to zasluga "wolnego" rynku. Nie to akurat jego zaprzeczenie. Rzadzaca w tym czasie klasa kapitalistyczna musiala pojsc na ustepstwa aby nie zostac zmieciona przez rewolucje lub partie komunistyczne, ktore w prawie wszystkich tych w/w krajach oprocz GB stawaly sie coraz silniejsze. To ze dzisiaj w krajach Europy Zach. nie ma glodu mieszkaniowego to zasluga olbrzymich programow panstwowych. To ze w RFN nie doszlo do utworzenia banki spekulacyjnej w nieruchomosciach to zasluga nie tylko wielkosci tego rynku nieruchomosci ale przede wszystkim programom typu "Sozialer Wohnungsbau". We Francji bylo podobnie. Olbrzymie przedmiescia Paryza, znajdujace sie poza obwodnica, byly budowane dla Francuzow, przede wszystkim mlodych rodzin. Dzis niestety to slumsy z imigrantami. Kraje skandynawskie byly chyba jednymi z pierwszych w ktorych panstwo bylo zaangazowane w budownictwo socjalne. Ciekawa informacje znalazlem na stronie www miasta Sztokholm. O ile dobrze pamietam to okolo 80% terenow w miescie jest wlasnoscia miasta. To ulatwia oczywiscie bardzo planowanie przestrzenne w miescie. W Polsce sprzedaje sie masowo tereny, ktore sa wlasnoscia miast, zamiast dawac je w dzierzawe wieczysta. Formy tego zaangazowania byly oczywiscie rozne, ale cel ten sam. Nawet w kraju tak bogatym jak Szwajcaria, w latach 50 i 60tych spoldzielnie budowaly cale osiedla mieszkaniowe w duzych miastach. Generalnie spoldzielczosc jest w tym kraju bardzo silna. Na stronie www GUS statystyka mieszkan oddanych do uzytku w 2008r, na 165189 mieszkan ogolem jest tylko 8647 mieszkan spoldzielczych. Liczba 165tys mieszkan oddanych w szczycie tzw. boom'u budowlanego to jak dobrze pamietam prawie trzy razy mniej niz za czasow boom'u gierkowskiego. Dzis jest oczywiste dla kazdego ze tzw. boom w nieruchomosciach byl w rzeczywistosci kapitalowa banka spekulacyjna. Ciekawe czy ktos moglby podac dane dotyczace takich spraw jak np. jaka czesc z udzielonych kredytow hip. znajduje sie w obcych bankach a wlasciwie w bankach bedacych wlasnoscia podmiotow zagranicznych. Jaka czesc firm developerskich jest rowniez wlasnoscia podmiotow zagranicznych. Co do prognoz dotyczacych rozwoju budownictwa to niestety moim zdaniem brak jakichkolwiek danych i przede wszystkim modeli ktore mozna by bylo do naszej sytuacji zastosowac. Mysle ze porownania z krajami Europy Pld. nie maja wiekszego sensu nie mowiac juz o Europie Zach. Firmy deweloperskie w Polsce musza miec odpowiedni zysk aby dobrze dzialac. Inwestycje w budownictwo sa kosztowne i dlugotrwale. Nie mielismy gwaltownego rozwoju budownictwa przed banka spekulacyjna. W najblizszym czasie taka okazja chyba sie juz nie powtorzy. Polska jest na drugim miejscu w krajow OECD jezeli chodz o nierownosci w dochodach ludnosci (po Meksyku). Czy mozliwy jest taki rozwoj budownictwa ze z jednaj strony bedzie sie budowac luksusowe drogie mieszkania w metropoliach (Warszawa itp.) a z drugiej strony w Polsce powiatowej wroci sie do budowy przy pomocy szwagra i tescia.
-
2010/03/16 17:30:04
W kilku postach przeczytalem nastepujaca wypowiedz: "Panstwo nie spelnia swojej roli". W moim poprzednim post'cie pisalem troche o roli panstwa w Europie Zach. Ja mysle ze polityka mieszkaniowa panstwa, czyli rzadzacych elit politycznych w zakresie polityki mieszkaniowej bardzo dobrze wpisuje sie w calosc polityki gospodarczej tych elit, obojetnie jak nazywa sie aktualnie rzadzaca partia.
-
c64
2010/03/16 17:58:46
@mazbip, nie do końca się zgodzę, brat prezydenta jak rządził to mieszkał z mamą, miał postawić 3 mln mieszkań i nie zdążył :)
-
2010/03/16 18:33:07
nie bede powtarzac tego co napisal slavko i inni.
Podpisuje sie pod tym obywoma rekami.
Natomiast Panu, Panie Marku radze przemyslec poglady w sprawie "radosci" akcjonariuszy na wiesc, ze Szanajca zamierza utrzymac ceny. Te ceny, za ktore juz nie moze sprzedac posiadanego towaru (wykres 3). Nadwyzka nie sprzedanych mieszkan rosnie, czyli pieniadze sa zamrozone. A to sie swiadomemu akcjonariuszowi nigdy nie podoba. Czy plynnosc finansowa DD jest taka dobra mogliby powiedziec wykonawcy i przedstawiciele bankow, ale tego nie zrobia.
Image deweloperow w Polsce jest bardzo kiepski, a arogancja Szynajcy tylko potwierdza ta zla opinie.
Kilku przedmowcow zwrocilo uwage na calkowite wycofanie sie panstwa z budownictwa, jesli nie liczyc Rodziny na naszym. Co gorsza nie widac w zadnej partii politycznej woli, aby cokolwiek zmienic.
Czy ktos z panstwa wie przypadkiem na co przeznaczaja gmniny pieniadze ze sprzedazy mieszkan komunalnych? Czy te pieniadze nie powinny byc mocy ustawy przeznaczone na finansowanie mieszkan socjalnych, dla niepelnosprawnych lub na uzbrojenie terenow pod przyszle budownictwo.
Te 20 lat doprowadzily w Polsce do absurdalnego zrozumienia wlasnosci prywatnej.
Mnie sie marzy cos innego. W niemieckiej konstytucji stoi taki bardzo czesto cytowany zwrot : Eigentum verpflichtet "WLASNOSC ZOBOWIAZUJE".
I dlatego nikogo nie dziwi, ze plan zagospodarowania miasta, gminy oznacza wywlaszczenie wlascicieli grutow. To gmina wykupuje po cenie rynkowej grunt, dokonuje zbrojenia terenu i sprzedaje dzialki. Dzialek nie mozna traktowac jako lokaty kapitalu: jest wyznaczony ostateczny termin rozpoczecia i zakonczenia budowy. Nie dasz rady musisz sprzedac.
Poniewaz wlasnosc zobowiazuje nie mozna zostawic budynku na pastwe losu, tak jak to jest w samym cetrum Katowic, gdzie jakis deweloper kupil od Orbisu hotel Silesia, ma trudnosci finansowe i nie jest w stanie przeprowadzic remontu. W Niemczech zapadlaby decyzja o przymusie remontu z podaniem ostatecznego terminu rozpoczecia prac. Po tym terminie zaczynaja sie kary pieniezne. Podobny los spotkal zabytkowy budynek starego dworca, ktory niszczeje mimo bazaru w srodku.
Tymczasem w Polsce stoi coraz wiecej opuszczonych budynkow w centrach miast. Nam to przeszkadza, ale wlasicielom mieszkajacym z daleka od kraju zupelnie nie. Prezydent mojego miasta mowi, ze w obecnym stanie prawnym jest bezsilny.
No coz w czasach wielkich walk o wladze nikt nie ma czasu zajac sie takimi drobiazgami.
-
2010/03/16 19:26:08
jeszcze jedno: czy Szanajca powiedzial cos o Grzybowskiej 4?
Na forum internauta napisal, ze w piatki i soboty przechodzi, przejezdza tamtedy i nie widzi wielu swiatel w oknach. Nie posadzam milionerow, ktorzy placa po 16-20 tys za kwadrat, o oszczednosciowe wygaszanie swiatel.
-
2010/03/16 19:32:47
Miałem już okazję pisac tutaj jak nisko oceniam walory moralne redaktora Marka Wielgo. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko powtrzórzyc tę ocenę po raz kolejny.

Obługa i udawanie greka.

Teraz już bezpośrednio:
- a nie pamięta Pan może jak tenże sam "pan prezes" kilka miesiecy temu w wywiadzie u pana właśnie tlumaczyl, że nie moga obnizyc cen, bo koszty budowy wcale nie zmalały?
- a nie pamieta Pan, jak bezkrytycznie donosił, że ceny mieszkań na pewno wzrosną, bo nic się nie buduje. Nie muszę pisa, że źródłem tych dyrdymałów był "pan prezes"?

Jeżeli ja to pamiętam, to jak to jest możliwe, że człowiek żyjący z tego i bezpośrednio zaangażowany nie pamięta?

Zamiast wiec utyskiwac na kulturę ludzi bezradnych i pozbawionych jakiejkolwiek pomocy, których probuje sie orżnąc w imieniu prawa i sprzedac towar za absurdalną cenę, wyjaśnij Pan łaskawie skąd ta pańska bezkrytycznosc?:)
Co się zaś tyczy etyki biznesu, to zapewniam, że coś takiego istnieje wbrew prymitywnej wizji handelku, który Pan najwyraźniej akceptuje i rozgrzesza.
-
2010/03/16 21:33:49
Panie Marku zadam takie pytanie: po cholere ten wpis na blogu? Nie widze w nim najmniejszego sensu. Co do stwierdzenia, ze przedsiebiorca zawsze dazy do maksymalizacji zysku to jest to przepisywanie regulki ekonomicznej.
Przedmowcy napisali juz sporo i zgadzam sie z nimi w wiekszosci. Problem lezy nie w deweloperach ale w rynku jako calosci. To tez juz zostalo napisane. Brak jakichkolwiek dzialan podejmowanych przez panstwo. Jak ide do sklepu to na polkach mam pelen wybor towarow. Tanie, drozsze i bardzo drogie. Teraz mamy sytuacje, ze rynek nieruchomosci jest tylko bardzo drogi i coraz mniej ludzi stac na mieszkania.
Kupujacym nie daje sie wyboru tylko stawia sie ich przed sciana. Bierz drogie bo innego niema. Taki prezio Szanajca stara sie wycisnac maksymalnie rynek poprzez wysokie ceny. Sadzac po wypowiedziach na forach prezio nie widzi wielkiego rynku. Nie chodzi o tylko o sprzedaz mieszkan. Problem jest taki: trzeba ludziom zapenic dach nad glowa. Nikt sie nie glowi jak zagospodarowac ten mniej zamozny rynek, a przeciez on jest ogromny! Jak dla mnie deweloperzy zaczynaja brnac w slepa uliczke. Robiac biznes nie mozna tylko dazyc do maksymalizacji zysku bo sie moze okazac, ze biznesmen zostanie z tanio zakupionym towarem, ktorego nikt nie bedzie chcial kupic po cenach jakich zada. Rynek wtorny jest praktycznie zasypany ogloszeniami. Biorac pod uwage znaczny wzrost ilosci wzrost mieszkan w zakonczonych inwestycjach nie wroze DD zbyt rewelacyjnych wynikow. Wyglada to tak, ze DD chce sobie zbudowac zapas mieszkan na przyszlosc bo koszty spadly. Oby sie nie obudzili z reka w... Mam wrazenie, ze "wielcy" biznesu przestalli sluchac tego czego oczekuje rynek, a zapatrzyli sie w procenty i maksymalizacje zysku. Jak dla mnie przyszlosc dla branzy nie bedzie kolorowa...
-
2010/03/16 22:23:31
Kiedy rano przeczytałem słowa pana prezesa od developerki to szczęka mi opadła, biznes biznesem, ale jakieś reguły kultury osobistej i biznesowej powinny obowiązywać. Nie wyobrażam sobie, że jakaś np. Toyota wydala komunikat, że produkują o 20% taniej więc ceny podniosą o np 5%, albo jakieś Tesco "udało nam się kupić jajka 20% taniej więc jest to powód do podniesienia ich ceny" Ale byłby szumik w mediach a tu nic, cisza, no przecież maksymalizacja zysku to podstawa biznesu. Nie wiem czy pan prezesik jest zwyczajnym chamem bez kultury, spanikował bo sprzedaż jednak nie idzie jak by chciał czy może ma klientów w d. A może to pewność siebie, może marże są na tyle duże, nie wiem np. 70%, że developerzy zdają sobie sprawę, że nic ich nie ugryzie, najwyżej zmniejszą marżę do 40% co media okrzykną jako "dno kryzysu" i zaczną zachęcać do kupowania, bo ucieknie, bo już się taka okazja nie zdarzy. Zobaczymy co będzie za kilka miesięcy
-
2010/03/16 22:51:47
Brawo Mareczku, jesteś mistrzem w pisaniu infantylnych tekstów. Wcześniej się tłumaczyłeś, że to tylko dziennikarstwo depeszowe, teraz się zapierasz i wyśmiewasz opinie forumowiczów.
Opinie internautów potwierdzają twoje "artykuły" - słowo artykuły w cudzysłowach, gdyż są to teksty typowo propagandowe i sponsorowane. Jeżeli jednak jakimś cudem nie są one sponsorowane, to brakuje ci inteligencji, zmysłu analitycznego i nie podejmujesz się obserwacji tego co się dzieje na świecie. Za parę lat pewnie będziesz zdziwiony opisywał zjawiska na polskim rynku nieruchomości w stylu tego: wyborcza.biz/biznes/1,100896,7667143,Irlandczycy_beda_burzyc_puste_osiedla.html
-
2010/03/16 23:13:17
Kilka ad vocem
"Nie wyobrażam sobie, że jakaś np. Toyota wydala komunikat, że produkują o 20% taniej więc ceny podniosą o np 5%"
Chyba nie wyobraża Pan sobie, że Szanajca wyszedł na mównicę i wygłosił taki tekst. To ja zapytałem w czasie konferencji, o ile spadły koszty budowy, i jak wpłynie to na marżę firmy. Szanajca tylko odpowiedział na pytania. O cenach firma napisała w komunikacie prasowym (ceny w grudniu 2009 r. takie same jak w grudniu 2010 r.).
www.domdevelopment.com.pl/uploads/prezentacje/2009pol_final.pdf
Przypomnę, że pół roku wcześniej DD w komunikacie podawał, że ceny mieszkan popularnych są niższe o 7 proc., zas apartamentów - o ponad 14 proc. (czerwiec do czerwca).
www.domdevelopment.com.pl/uploads/prezentacje/1H-2009-pol_final.pdf

"Panie Marku zadam takie pytanie: po cholere ten wpis na blogu?"
M.in. po to, żeby móc prezentować własne poglądy, a równocześnie poznać Państwa opinie.

"Brak jakichkolwiek dzialan podejmowanych przez panstwo".
Toż taki wniosek przedstawiam w swoim wpisie.

"Robiac biznes nie mozna tylko dazyc do maksymalizacji zysku bo sie moze okazac, ze biznesmen zostanie z tanio zakupionym towarem, ktorego nikt nie bedzie chcial kupic po cenach jakich zada"
Prosze zauwazyc, że DD nie wprowadził do sprzedazy przez bodaj 15 miesiecy ani jednego mieszkania. Jak Pan sadzi, dlaczego? Ano, żeby nie produkować towaru na półkę. Widocznie firma uznała, że za chwile nie będzie miala czym handlować, albo raczej, że bedzie miała zastoj w interesie, bo po wybudowane mieszkania nie ustawila sie kolejka chetnych, więc zaczeła nowe, lepiej dopasowane do potrzeb klientów inwestycje.

cdn
-
2010/03/16 23:13:59
Jeszcze co do 20% nizszych kosztow. Preziomi zabraklo podstawowej kultury biznesowej! Jak sie handluje nawet pietruszka to sie nie mowi, ze kupuje sie coraz taniej! Dlatego dostal w komentarzach to na co zasluzyl. U tego pana nic nie kupie na pewno.
-
2010/03/16 23:47:41
Dla pokrzepienia serc. Były "apartamenty" po 30 m. a w Białymstoku poszliśmy dalej: "szeregówki" po 70 m! www.eko-osiedle.pl/oferta_mieszkan.htm
-
2010/03/17 00:01:34
"Mam wrazenie, ze "wielcy" biznesu przestalli sluchac tego czego oczekuje rynek"
Pan raczy zartować. Tak słuchają, że zaczęli budować trzypokojowe mieszkania o powierzchni 45 m kw. Deweloperzy wiedza, że musza budować mieszkania w cenie ok. 300-400 tys. zl i takie budują. Jak widać chetnych nie brakuje.

"A nie pamięta Pan może jak tenże sam "pan prezes" kilka miesiecy temu w wywiadzie u pana właśnie tlumaczyl, że nie moga obnizyc cen, bo koszty budowy wcale nie zmalały?"
Kiedy to było? Przypomne
wyborcza.biz/biznes/1,101562,5059432.html
W tym czasie koszty budowy i ceny dzialek były jeszcze bardzo wysokie. Pół roku później wybuchł kryzys finansowy i wtedy deweloperzy zmienili ton
wyborcza.biz/biznes/1,101562,6599408,Szef_Dom_Development__Zeby_chociaz_bylo_jakies_swiatelko.html

"A nie pamieta Pan, jak bezkrytycznie donosił, że ceny mieszkań na pewno wzrosną, bo nic się nie buduje"
Ma Pan na myśli ten tekst?
wyborcza.biz/biznes/1,101562,5848089,Nie_ma_pieniedzy__nie_bedzie_mieszkan__Gieldowe_spolki.html
Prosze przeczytać ostatnie zdanie.

"Co się zaś tyczy etyki biznesu, to zapewniam, że coś takiego istnieje wbrew prymitywnej wizji handelku, który Pan najwyraźniej akceptuje i rozgrzesza".
Rozumem emocje, ktore towarzysza tego typu dyskusjom, ale tym wpisem dał Pan prawdziwy popis buractwa. Szkoda.

"Czy Szanajca powiedzial cos o Grzybowskiej 4?"
Nie. Najwyrazniej nie mial się czym pochwalic. Przypomne tylko, że inwestycja zostala oddana do uzytku w grudniu, wiec brak swiatek w oknach jeszcze o niczym nie swiadczy. Na moim osiedlu, ktore bylo sprzedane w 100 proc, ciemnosci panowaly wiele miesiecy. Moi znajomi odebrali klucze do nowego mieszkania 10 miesicy temu, a jeszcze sie nie wprowadzili (mieszkaja w starym mieszkaniu).

"Te ceny, za ktore juz nie moze sprzedac posiadanego towaru (wykres 3). Nadwyzka nie sprzedanych mieszkan rosnie, czyli pieniadze sa zamrozone. A to sie swiadomemu akcjonariuszowi nigdy nie podoba".
Na wykresie pokazującym kurs akcji tego niezadowolenia od pewnego czasu nie widać. Oferta mieszkan wzrosła w IV kw. głównie dlatego, że firma wprowadzila do sprzedazy nowe lokale. Przybyło tez gotowych pustostanow zapewne głłónie przez Grzybowska.

Czy plynnosc finansowa DD jest taka dobra mogliby powiedziec wykonawcy i przedstawiciele bankow, ale tego nie zrobia"
DD jest spółka publiczna, wiec takie rzeczy ujrzałyby swiatło dzienne za sprawa analitykow giełdowych. Póki co firma chwali sie bardzo dobra sytuacja finansowa. W tej prezentacji prosze zwrocic uwage na wykres pokazujacy zadłuzenie odsetkowe wedlug terminów zapadalności. Firma miala w kasie blisko 231 mln zl zywej gotówki.
www.domdevelopment.com.pl/uploads/prezentacje/2009pol_final.pdf

Na koniec prosze o rade: co mam zrobic z wpisem brOOneta? Z jednej strony brzydze sie cenzura. Z drugiej - rynsztokowych manier tego faceta nie mozna chyba tolerowac?


Popisów brOOneta nawet nie bede komentowal. Prosze Pana tylko o jedno: niech Pan juz wiecej nie wchodzi do mojego blogu.

-
2010/03/17 00:21:17
"Pan raczy zartować. Tak słuchają, że zaczęli budować trzypokojowe mieszkania o powierzchni 45 m kw. Deweloperzy wiedza, że musza budować mieszkania w cenie ok. 300-400 tys. zl i takie budują. Jak widać chetnych nie brakuje."

Tu wlasnie jest problem. Ja nie zartuje. Zartem sa mieszkania 3 pokojowe 45mkw.
Chodzi o to, ze trzeba je sprzedac. Jakos niedawno pojawil sie artykul, ze polacy marza o domu, a kupuja mieszkania (45mkw i coraz mniejsze). Do czego to prowadzi? Za rok bedziemy mieli 3 pokoje na 40mkw???? Jak dla mnie to cofa branze o dekady. Uparcie twierdze, ze nie liczy glos rynku tylko maksymalizacja zysku. Jak to baca mawia: barany sie strzyze, a nie zarzyna. Zalozmy, ze Ci mlodzi co kupia te klitki beda musieli zmienic lokal bo sie rodzina powiekszy. 2+2 na 45 metrach? Niby mozna. Jednak bedac uwiazani do kredytu i nie mogac szybko sprzedac nieruchomosci... Dwa trzy lata w takiej szufladzie. Rynek wtorny jest zalany ogloszeniami. Jak ktos nawet sie bedzie chcial przeprowadzic do wiekszego mieszkania bedzie musial sprzedac stare. Jak nie bedzie chetnych... Bedzie kicha. Deweloperzy licza na rok dwa do przodu ale nie na dluzej. Juz pisalem, ze rynek nieruchomosci jest liczony w latach i to wyjdzie za 5-10 lat. Najwczesniej.
-
2010/03/17 00:34:07
"Na wykresie pokazującym kurs akcji tego niezadowolenia od pewnego czasu nie widać." (chodzi o kurs akcji)

Ostatnio spotkalem sie z ciekawa opinia, ze kursy akcji przestaly odzwierciedlac faktyczna wartosc spolki. Z tym sie akurat zgadzam. Ostatnio akcje podazaja niezaleznie od tego co sie dzieje na rynku. Za duzo argumetow musialbym przytaczac jak na ta godzine wiec sobie odpuszcze. W kazdym razie akcje sa na razie hazardem i niezaleznym od kondycji firmy.
-
2010/03/17 00:55:43
A możemy się obrażać na firmy które przenoszą produkcję do Azji, żeby tam wykorzystywać niewolniczą pracę dzieci, kantują na podatkach, i nie płacą nadgodzin pracownikom w Polsce, którzy te buble później sprzedają?? Przecież to też jest 'tylko' maksymalizacja zysków!
Oczywiście, że deweloperzy są od tego żeby zarabiać i póki działają w granicach prawa mogą robić co tylko chcą, łącznie ze sponsorowaniem bzdurnych artykułów i raportów (oczywiście to czysta teoria bo wiadomo, że nigdzie nie znajdą analityka ani dziennikarza, który by się podjął tak niegodziwego zadania). Ale dlaczego ja nie miałbym pisać co tym myślę. Bo zostanę nazwany infantylnym nieudacznikiem zarabiającym 2000zł? A zapomniałbym: oczywiście mieszkającym u mamusi??

PS: Odpowiadając na Pana pytanie postawione na początku wpisu: tak, znam przedsiębiorcę który nie kieruje się jedynie chęcią zysku.
-
2010/03/17 09:31:09
Cały czas szumiewa mnie, że złość idzie w deweloperów. Dopóki jest niedobór mieszkań, muszą one zarabiać jak najwięcej.

To co mniej jeszcze bardziej zdumiewa, że nie ma "ale" w kierunku banków. Nie ma wątpliwości, że w perspektywie 30 lat (czyli trwania kredytu) ceny mieszkań zostaną sprowadzone w okolice centy produkcji (czyli 3 tyś zł za m2 plus działka). Co banki zrobią z kredytami z LTV = 2. ?
-
2010/03/17 10:45:22
Witam Panie Marku!
Widzę iż Pana też niepokoi stuacja na rynku mieszkaniowym. Jest sposób aby problem mieszkaniowy w Warszawie rozwiązać. Myślę iż tysiące osób (w tym czytelników) by na tym skorzystało. Ma Pan może maila?
-
2010/03/17 11:24:19
W deweloperce sentymentow nie ma. W zalatwianiu wszystkich pozwolen na budowe niestety tez nie. Podam swoj przyklad.
W roku 2000 kupilem nieuzbrojona dzialke budowlana od Gminy Szczecin na nowowytyczonych dzialkach w dzielnicy Szczecin Dabie. Dzis mija 10 lat od zakupu a niestety dalej nie moge rozpoczac budowy domu. Jako ze miasto nie mialo zadnych planow dotyczacych uzbrojenia ulicy to sami podjelismy takie proby. W 2001 zawiazal sie komitet ktory rozsypal sie po paru miesiacach. Drugi komitet zawiazal sie w 2008 roku i w zeszlym roku udalo nam sie pociagnac siec kanalizacyjna i wodna. Niestety za calosc inwestycji dla calej ulicy zaplacilo jedynie cztery osoby bo pozostale uznaly ze nie beda sie zrzucac. Nie maja checi rozpoczynac budowy wiec uznali ze nalezy im sie za darmo. Naszczescie udalo nam sie uzyskac 50% dofinansowanie inwestycji z UM.
Jesli chodzi o prad to w roku 2008 podpisalem umowe z Enea na dostawe pradu lecz niestety do dzis nie mam pradu na dzialce.
Na terenie dzialki brak jest planów zagospodarowania wiec we wrzesniu 2009 wystapilem do UM Szczecin o warunki zabudowy. Mija juz szesc miesiecy i naprawde nie wiem co Pani urzednik moze robic z moim wnioskiem przez tyle czasu. Bylem tam juz trzy razy i niestety bez rezultatu. Szczerze powiedziawszy nie wiem ile jeszcze bede czekal byc moze kolejne szesc miesiecy, kto wie.

Tak wyglada budowanie w naszym kraju. Nie wiem jak to robia deweloperzy ale uzyskanie pozwolenia na budowe to droga przez mękę. Mysle ze to wyjasnia dlaczego biora takie a nie inne marze. Niestety dom to towar luksusowy a podziekowac mozemy urzednikom i rzadzacym.

Pozdrawiam
-
2010/03/17 11:46:45
Proszę zwrócić uwagę, że mieszkania to jest praktycznie jedyne dobro, którego dostępność zmalała od czasów PRL. Niestety cofamy się w rozwoju. Po 20 latach kapitalizmu szczytem marzeń są 50 m2 trzypokojowe mieszkania z ciemną kuchnią w kilkunastopiętrowym blokowisku na Gocławiu budowane przez DD.

A jeszcze pod koniec lat 90. wydawało się, patrząc np. na Kabaty, że wszystko idzie w dobrym kierunku. 3-4 piętrowe kamieniczki tuż przy lesie i przy metrze sprzedawane po 3-4 tys. zł za m2.

Powtarzam się, ale oczywiście winny jest Balcerowicz, którym dopuścił do wzrostu cen o 100 proc. w ciągu dwóch lat (nie hamując ofensywy kredytowej banków), chociaż obowiązkiem Banku Centralnego jest dbanie o stabilność cen. Może go Pan kiedyś o to zapyta?

Oczywiście w długim okresie winne jest państwo, które tak skomplikowało proces uzyskiwania pozwoleń na budowę, że stworzyło nienaturalne bariery wejścia na rynek, co skutkuje tym, że nie można w krótkim okresie zwiększyć podaży.

W związku ze spadkiem cen budowy poniżej 3 tys. zł za m2( czyli z ziemią pewnie ok. 4 tys. zł) przewiduje, że zacznie powstawać dużo małych spółdzielni, zawiązanych przez ludzi, którzy nie będą chcieli Jarkowi S. płacić haraczu.




-
2010/03/17 12:43:35
Chcioalem dac kilka odpowiedzi, ale wykasowal mi sie tekst. Jestem wk......., wiec podam tylko adres, o ktory prosi dragon113
marek.wielgo@agora.pl
-
2010/03/17 16:59:23
Panie Marku, niech Pan sprobuje pisac text napierw lokalnie na twardym dysku przy pomocy dobrego edytora w formacie txt. Potem copy/paste do blogu.
Ryzyko skasowania przez krotkie odciecie od sieci zadne.

I krotko do bilansow firm. Widzi Pan mam kilku przyjaciol w USA, ktorych fundusze emerytalne tez wierzyly w bilanse firmy ENRON, duzej firmy gieldowej. Beda musieli pracowac dluzej niz planowali.
Dick Fuld tez ukryl w bilansach Lehman Brothers 50mld, a wielka firma audytorska stwierdzila, ze wszystko jest OK.

-
2010/03/17 17:47:59
:)Nie przeczę, że specjalnych sentymentów Panu nie okazuję i nie zamierzam okazywać, niemniej jednak sugestia dotycząca "popisu buractwa" wydaje mi się co najmniej niezasłużona, nawet w kontekście wspomnianych przez Pana emocji. Zapytuję zatem: która część mojej wypowiedzi ma charakter, że tak powiem, buracki? Nie bardzo rozumiem sam epitet, bo jego potoczny zakres znaczeniowy, jakkolwiek o wydźwięku pejoratywnym i obraźliwym, nie ma precyzyjnego znaczenia, stąd możemy się w tym zakresie różnić. Proszę zatem o wyjaśnienie co Pan rozumie pod pojęciem "buractwa" i co konkretnie było w tamtej wypowiedzi "burackie".
Mam wrażenienie, że odpowiada Panu konwencja głaskania się po główkach i postrzegania sprzecznych zasadniczo stanowisk jako drobnostki.
Jeżeli twierdzi Pan, że maksymalizacja zysku bez jakichkolwiek hamulców jest naturalnym i pozytywnym zjawiskiem, to najwyraźniej sprowadza Pan działalność gospodarczą ludzi, a zatem część aktywności tychże, do iście zwierzęcego popędu, bez odniesienia do kultury i zasad dyktowanych życiem w społeczeństwie i szacunkiem do innych. Moim "burackim" zdaniem nie od parady mówi się np. o cenie godziwej, rzetelnym inforwaniu kontrahenta a z drugiej strony o lichwie, czy paskarstwie, że o zmowach cenowych i zwykłych oszustwach już nie wspomnę. Wymieniam to jedynie w formie hasłowej, bo kwestia ma charakter nieco bardziej ogólny, co warto wziąć pod uwagę.
Maksymalizacja zysków? Jasne! Ale w pewnych wyznaczonych granicach. Granicach nie tylko prawa karnego, ale również przyzwoitości. Jak znam życie, to teraz się Pan ze mną zgodzi. Może to i lepiej, bo inaczej kwestię "buractwa", w zakresie intuicyjnie postrzeganym przeze mnie, należałoby przekierować o 180 stopni w pańskim kierunku.
-
2010/03/17 21:50:18
Nie dasz rady musisz sprzedać.
Poniewaz własność zobowiązuje nie można zostawić budynku na pastwę losu, tak jak to jest w samym cetrum Katowic, gdzie jakiś deweloper kupił od Orbisu hotel Silesia, ma trudności finansowe i nie jest w stanie przeprowadzić remontu.
W Niemczech jest podatek katastralny , trzymanie gruntu dla celów spekulacyjnych jest mniej opłacalne niż w Polsce.

A w ogóle czy szanownym dyskutantom nie wydaje się, ze Szanajcy i innym deweloperom już doskwiera brak konkurencji na rynku choćby w postaci spółdzielni mieszkaniowych czy TBS-ów bo miały one dostarczać tańszych mieszkań.
Ponieważ deweloperzy ostali się jako jedyni dostawcy mieszkań na rynku ( trzeba przyznać ,że głownie dzięki rządom Pis i PO )to uginają się już od ciężaru misji i oczekiwań jakie maja spełniać.A to sa tylko prywatne przedsiębiorstwa !
-
2010/03/18 00:33:23
Nie przeczę, że specjalnych sentymentów Panu nie okazuję i nie zamierzam okazywać, niemniej jednak sugestia dotycząca "popisu buractwa" wydaje mi się co najmniej niezasłużona, nawet w kontekście wspomnianych przez Pana emocji. Zapytuję zatem: która część mojej wypowiedzi ma charakter, że tak powiem, buracki?

Nie wiem jak w Panskim srodowisku, ale w moim buractwo to inaczej brak klasy, ogłady, wyczucia.

"Mam wrażenienie, że odpowiada Panu konwencja głaskania się po główkach i postrzegania sprzecznych zasadniczo stanowisk jako drobnostki".

Jesli poczyta Pan dyskusje w tym blogu, to zorientuje sie Pan, ze nie oczekuje głaskania po główkach. Wrecz przeciwnie, np. znajomy_jeniffer_lopez dosc czesto wali w moja i ja sie nie obrazam.
Takze na Pana argumenty odpowiedzialem. Nie jestem jednak w stanie scierpiec spokojnie tekstow typu "Miałem już okazję pisac tutaj jak nisko oceniam walory moralne redaktora Marka Wielgo". Do cholery, co Pan wie o moich walorach moralnych. I jeszcze czuje sie Pan urazony, że takie zachowanie nazwalem burackim. Moze Pan napisac, że jestem idiota, ignorantem, bo... (w tym miejscu prosze napisac dlaczego). Takie stwierdzenie nie bedzie dla mnie sympatyczne, ale przynajmniej bede mial mozliwosc ustosunkowania sie do zarzutow.
Mam nadzieje, że zechce Pan ze mna dyskutowac merytorycznie. Cenie twardych adwersarzy, ale nie bOOrakow.
Pozdrawiam

Obługa i udawanie greka.
-
2010/03/18 09:32:19
@kamgra
z przyjemnoscia czytam Twoje rzeczowe wpisy. Tym razem musze jednak sprostowac Twoje przekonanie o egzystencji podatku katastralnego.
Niemcy takowego nie maja, ich konstruckcja podatku gruntowego jest podobna do polskiej.
Maja natomiast "Hochheit" czyli wyzszosc planow zagospodarowania nad wszystkimi innymi ineresami z wlasnoscia gruntow. I cale mnowstwo innych instrumentow administracyjnych, ktore pozwalaja wladzom lokalnym dobrze panowac nad rozwojem miast. Do nich naleza tez kary.
Wiesz w takim Gelsenkirchen, miescie bez perspektyw, sa cale ciagi ulic z niezamieszkanymi domami lub kilkoma najczesciej starymi lokatorami. A mimo to domy te sa zamkniete i grasuje w nich margines spoleczny, snieg uprzatniety itd. W niczym nie przypomina to podobnych okolic z Liverpoolu czy USA.
W bogatszych miastach np. w Düsseldorfie zabrano sie do burzenia starych domow z lokalami socjalnymi, szczegolnie w okolicach, w ktore mialy zla slawe ze wzgledow bezpieczenstwa.
Mozliwe to jest dzieki nadrzednosci planow zagospodarowania przestrzennego nad indywidualnymi ineresami posiadaczy nieruchomosci.
-
2010/03/18 11:52:54
Mozliwe to jest dzieki nadrzednosci planow zagospodarowania przestrzennego nad indywidualnymi ineresami posiadaczy nieruchomosci.

Alez z tego co wiem, takie plany sa u nas nadrzedne (sa prawem). Problem w tym, ze tych planów nie ma, m.in. z powodu indywidualnych interesów posiadaczy nieruchomosci. Wolność Tomku w swoim domku - to dewiza naszych rodaków. Liczę jednak, że nastepne pokolenia zrozumieja, że to ślepa uliczka. Swa wiarę pokładam w tym, że coraz więcej Polakw wyjedża za granicę skąd może czerpać wzorce.
Nie wiem, czy Pani podziela moją opinie, ale odkąd mniej zamozni Polacy zaczeli masowo wyjeżdżać do pracy w Niemczech, radykalnie poprawił się krajobraz polskiej wsi (obserwuję to głównie na Mazowszu). Estetyczne ogrodzenia, porządek w obejściu, kwiaty pod oknami, to coraz czestzy widok. Nawet krasnale pojawiają się tu i ówdzie. Ja wiem, że zjawisko jest bardziej złozone, że to także efekt pojawienia się supermarketów typu Dom i Ogród. Gdyby jeszcze drogi były u nas takie jak w Niemczech. Ale i w tym względzie postep jest duzy. Robiąc wypady nad morze obserwuje ile jest remontów na drogach.
A wracajac do planów. Czy była Pani w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą? Jesli nie, to gorąco polecam. To taka perełka w polskim krajobrazie.
images.google.pl/images?hl=pl&q=Kazimierz+Dolny+foto&lr=&um=1&ie=UTF-8&ei=dwWiS9bZJIvkmgOB94H5CQ&sa=X&oi=image_result_group&ct=title&resnum=1&ved=0CA8QsAQwAA
Okazuje sie, że są miejsca, gdzie nie pozwala sie na budowanie gargameli. Szkoda tylko, że jest ich tak mało.
Pozdrawiam
-
2010/03/18 20:32:16
Z taką definicją "buractwa" od biedy mogę się zgodzic. Sprawa jak zwykle rozbije się o szczegóły, tj. kryteria ogłady, wyczucia i klasy:). Co ciekawe, najwyrazniej szanowny dyskutant niewybredne partykuły wzmacniające uważa z kolei za stosowne i użyte z klasą, podobnie jak tezę, że brak skrupułów w wykorzystywaniu pozycji na rynku jest w pełni zrozumiały i godny pochwały. hmmm;)

Jeśli chodzi o odpowiedź na moje argumenty, to chyba Pan raczy żartowac.

Żonglerka przesłankami trwa w najlepsze. Wszystkie prowadzą Pana i Prezesa do tych samych wniosków, pomimo, iż są wzajemnie sprzeczne, a często się wykluczają. Będzie rosło, nie będzie już spadac itd. To są podstawowe przesłania, skądinąd z gruntu fałszywe. Pan tylko zdaje relację? To skąd tytuły artykułów ala "czy JESZCZE spada, czy JUZ rośnie?" Widzi pan tezę w takim pytaniu? Oczywiście, że Pan widzi!

W każdym razie informuję, że moje krytyczne uwagi na temat postawy etycznej odnoszą się do Pańskiej działalności dziennikarskiej, natomiast ewentualne zalety Pańskie na innych polach aktywności życiowej nie są mi znane i nie są przedmiotem mojego zainteresowania. pozdrawiam
-
2010/03/18 22:26:34
Wracam do planow zagospodarowania przestrzennego: wiem, ze jest takie prawo, problem lezy w egzekucji. Gminom za brak planow nic nie grozi!
I nie zadam, zeby powstaly w ciagu krotkiego okresu czasu kompletne plany, ale przynajmniej co roku jeden dla pewnej czesci miasta (dzielnicy).

Z opinia o wplywie podrozy mniej zamoznych Polakow , powiedzmy szczerze na tzw saksy, sie absolutnie zgadzam. I pewnie mi rodacy nie uwierza, ale szczegolnie praca robotnikow sezonowych w rolnictwie, szczegolnie przy zbiorze uwielbianych prze Niemcow szparagow, poprawila wizernek Polaka. Lata cale byl to czlonek gangu kradnacego samochody, teraz jest ten pracowity czlowiek, ktory ta niezwykle ciezka prace wykonuje bardzo dobrze, w przeciwienstwie do niemieckich bezrobotnych, szczegolnie wnukow chlopow z Anatoli.
A ile bylo placzu jak sezonowi pojechali do pracy w W.Brytanii, bo Rumuni juz nie byli tak wydajni.
Tzw prosci ludzie sie ucza, czego niestety nie mozna powiedziec o mlodych inteligentach. Czasami jak czytam wpisy na forum tych mlodych, cynicznych przedstawicieli mlodej inteligencji to sie wstydze. Jesli ktos ma watpliwosci niech przeczyta pare wpisu pod informacja o sporze w Realu w sprawie godzin otwarcia w Wielka Sobote.
I wracajac do Panskiej opinii o poprawie estetyki polskich wsi, ktora podzielam, faktycznie dostepnosc okreslonych dobr robi swoje, ale wazne jest widziec jak sie ich uzywa i ze zycie moze troche przyjemniejsze, jesli w obejsciu porzadek, zielen nieprzypadkowa itd. Pamieta Pan taka kampanie Polityki z lat 70-tych "Uczyc sie od diabla" ? Jakiez to bylo "rewizjonistyczne".
Kazimierz Dolny znam, bylam tam niestety ostatnio w roku 1972. Chcialam tam jechac w zeszlym roku, jak bylam w Warszawie sluzbowo, z trojka znajomych z USA. Niestety dostali zaproszenie do jednego instytutu w Monachium i skrocili pobyt w Warszawie.
Ale do Kazimierza mam zaproszenie od 2 lat i moze jeszcze w tym roku pojade.
I na koniec prosba: niech Pan poprosi kolegow, ktorzy pisali o smieciach, aby pisali czesciej o tym problemie i pokazali troche dobrych przykladow.
Wczoraj bylam w Düsseldorfie, wszedzie wisialy plakaty z wezwaniem "Das Dreck muss weg" (brud musi zniknac) z podaniem strony internetowej. Akcja odbedzie sie jutro, bedzie dwunasta z kolei. Podobno najlepiej zorganizowana grupe stanowia Japonczycy.
Tatry juz sprzatmy, a miasta?
-
2010/03/18 23:16:36
"To skąd tytuły artykułów ala "czy JESZCZE spada, czy JUZ rośnie?" Widzi pan tezę w takim pytaniu? Oczywiście, że Pan widzi!"

Nie, nie widze. Czy moze mi Pan podpowiedziec, jaka to teza? Wielokrotnie tłumaczyłem, ze tytuły tworza redaktorzy internetowi, którym zalezy na wiekszej klilkalnosci. Im bardziej kontrowersyjny tytuł, tym lepiej. Kiedys próbowałem wpływac na tytuły, ale dałem za wygrana. Tak musi byc i juz. Jesli nie chce sie Pan denerwowac tymi tytułami, prosze siegac po prase drukowana.

"W każdym razie informuję, że moje krytyczne uwagi na temat postawy etycznej odnoszą się do Pańskiej działalności dziennikarskiej"
Widze, że ma Pan bardzo blade pojecie o mojej działalności dziennikarskiej. Ocenia ja Pan zapewne na podstawie kilku czy kilkunastu tekstach na temat rynku mieszkaniowego. Pomija Pan mase poradnikow (np. o wykupie mieszkan, czy o ksiazeczkach mieszkaniowych), za ktore czytelnicy autentycznie mi dziekuja. Dostaje tez mnostwo listow z prosba o wyjasnienie roznych kwestii. Ale Pan wie swoje i nic na to nie poradze.
Ps. prosze o przytoczenie fragmentu mojego tekstu, w którym brak skrupułów w wykorzystywaniu pozycji na rynku uznałem za w pełni zrozumiały i godny pochwały.
wyborcza.pl
Marek Wielgo

Od ponad 17 lat dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Od 16 lat w dziale gospodarczym „Gazety”, gdzie zajmuje się nie tylko problematyką związaną z budownictwem i rynkiem nieruchomości (w tym m.in. kwestiami finansowymi), ale także reprywatyzacją i rynkiem zamówień publicznych.
Wielokrotnie wyróżniany nagrodami, w tym m.in. honorowym medalem im. Króla Kazimierza Wielkiego za propagowanie na forum „Gazety Wyborczej” zarządzania jakością, popularyzację wzorców dobrej jakości w budownictwie i gospodarowaniu nieruchomościami (w 2003 r.). W 2001 r. i 1999 r. nominowany do prestiżowej nagrody dziennikarskiej pisma „Press” w kategoriach „dziennikarstwo specjalistyczne” oraz „news”

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac