Tego sygnału nie można ignorować. Czołowy gracz na rynku kredytów hipotecznych - Polbank EFG obniżył od 2 listopada marże i wprowadził nowe promocje (m.in. nie pobiera prowizji za udzielenie kredytu). Bank poinformował, że na obniżce marży 20-letniego kredytu w euro o równowartości 350 tys. zł (przy 20-proc. wkładzie własnym), klient zaoszczędzi 600 zł rocznie. Dodatkowo zyska 5750 zł na kosztach prowizji i wyceny nieruchomości.
Czy śladem Polbanku pójdą inne banki? Dyrektor obszaru kredytów hipotecznych Polbank EFG Tomasz Gryn mówi o wzroście ich aktywności i powrocie zainteresowania kredytami hipotecznymi. Oby tak było. Sam Polbank EFG (według Gryna, jest w pierwszej piątce największych graczy na rynku kredytów hipotecznych) chce w przyszłym roku zwiększyć sprzedaż o 15-20 proc.
Od 6 listopada reklamówki Polbanku EFG zobaczymy w telewizji. Przy tej okazji przypomniao mi się, jak rok temu, kiedy wybuchł kryzys finansowy, banki zostawiły na lodzie tysiące osób. Polbank był jednym z nich. Jednak najgorzej zachował się wówczas także reklamujący się ostatnio w telewizji Bank Millennium. Objął on nowymi, mniej korzystnymi warunkami kredytowania nawet tych, którzy dostali pozytywne decyzje kredytowe! Bank podwyższył obowiązkowy wkład własny do 35 proc. dla kredytów walutowych i 20 proc. dla złotowych, podniósł marżę i skrócił okres kredytowania.
Polbank „tylko” podzielił klientów, którzy już złożyli wniosek kredytowy, na trzy grupy: takich, którzy otrzymali decyzję ostateczną, takich, którzy otrzymali decyzję wstępną, oraz takich, którzy nie otrzymali jeszcze żadnej decyzji. Względem pierwszej grupy bank utrzymał dotychczasowe warunki. Drugiej podniósł marżę. Natomiast trzeciej grupie podniósł marżę i przyjął nowe warunki dotyczące kwoty kredytu.
Dodam, że były też i takie banki, które nie zmieniły zasad dla klientów, którzy już złożyli wnioski - m.in. ING Bank Śląski, PKO BP czy Raiffeisen Bank. Zaś Kredyt Bank i GE Money Bank nie tylko nie zmieniły zasad tym, którzy już złożyli wnioski, ale zastosowały okresy przejściowe dla nowych klientów, by mogli złożyć wnioski na starych zasadach.
Ale jakie to ma dzisiaj znaczenie. W interesach nie liczą się przecież sentymenty.
.Dopóki kredyty są za cene jednocyfrową , to ja się banków nie czepiam.Za obecny kryzys na rynku mieszkaniowym - raczej nie banki odpowiadają .