Blog > Komentarze do wpisu

Deweloper zadrwił ze swoich klientów

Żeby była jasność - numer jaki wykręciła firma Euro Mall Targówek (należąca do duńskiej TK Development) oszustwem najpewniej nie jest. Jednak na zaufanie, to - według mnie - ten deweloper raczej już nie zasługuje!
Co sądzicie o tym osiedlu?

 Park Mieszkaniowy Tivoli

Prawda, że ta wizualizacja z folderu reklamowego jest śliczna? A do tego ten opis: „Wyobraźmy sobie idealne miejsce do zamieszkania: bezpieczne, wygodne, pełne zieleni, zapewniające komfort wszystkim mieszkańcom. Park Mieszkaniowy Tivoli jest połączeniem wszystkich aspektów życia w jednym magicznym świecie otoczonym wodą i lasem”.
Wielu „kupiło” ten kit dewelopera i teraz są nie tylko rozgoryczeni, ale i wściekli. Deweloper chce bowiem skasować plac zabaw i przesunąć płot o sześć metrów w głąb osiedla. Wyobraźcie sobie jak to będzie wygladało.

plac zabaw w realu 

 

 

Oto list, który dostałem od jednego z mieszkańców tego osiedla (w obrębie ulic Św. Wincentego i Malborskiej na warszawskim Targówku):
„Deweloper Euro Mall Targówek Sp. z o.o. sprzedał nam mieszkania, jednocześnie budując na nim piękny plac zabaw na części zielonej. Na początku całe osiedle było umiejscowione na jednej dużej działce. W aktach notarialnych umów przedwstępnych była mowa o tym, że działka ta będzie dzielona, ale w celu „utworzenia w przyszłości kilku wspólnot mieszkaniowych” (mogę przesłać skan mojej umowy przedwstępnej z zaznaczeniem odpowiedniego fragmentu). Do aktów była dołączona mapa z wyrysem działki. W aktach notarialnych finalnych już nie było informacji o celu dzielenia działki, była natomiast informacja o tym, że duża działka jest dzielona na mniejsze (z wypisem numerów, powierzchni i przeznaczeniem, ale nic nie mówiącym o planach jakie znamy dziś). Tutaj już mapa nie była dołączona do aktu; co więcej podział był dopiero zgłoszony do sądu, zatem nie można było jeszcze zobaczyć jak to będzie wyglądało choćby na mapach geodezyjnych. Na dzień dzisiejszy zostaliśmy poinfomowani, że deweloper zamierza sprzedać gminie działkę wzdłuż ogrodzenia, zlikwidować plac zabaw lub przenieść go do części ogólnodostepnej oraz umożliwić gminie wybudowanie promenady. Tuż pod naszymi oknami!
Kupowaliśmy mieszkania na osiedlu z pięknym placem zabaw i nad cichym kanałkiem za cenę naprawdę sporą. Dla osób posiadających dzieci to był przeważający atut tego osiedla przy wyborze lokum! Teraz okazuje się, że to co nam było sprzedawane jest rujnowane, plac ma być demontowany, ogrodzenie przesuwane, a pod oknami ma nam wyrosnąć deptak, co jak wiadomo kończy się zazwyczaj miejscem do wieczornych libacji różnego rodzaju osobników”.

A co na to deweloper? Dodam, że do tej pory budował on głównie centra handlowe i biurowce. Mieszkańcom odpowiedział, że „w związku z odmiennymi interpretacjami zapisów Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego organów samorządowych spółka jest zobligowana do dostosowania swoich działań do decyzji władz Dzielnicy Targówek. Skutkiem takich interpretacji jest wydana decyzja podziałowa nr 109/2008 z dnia 16.12.2008 roku w oparciu o którą zostały wydzielone m.in. działki z przeznaczeniem pod osiedle mieszkaniowego wg zatwierdzonego istniejącego zagospodarowania terenu. Decyzja powyższa wydziela również działkę oznaczoną nr ewid. 1/31 będącą pasem wzdłuż Kanału Bródnowskiego z przeznaczeniem pod tereny zieleni nawodnej stanowiący teren ogólnodostępny. Wyżej wymieniona działka wraz z istniejącymi naniesieniami, w tym ciągiem pieszo-jezdnym, zostanie przekazana przez EMT we władanie Urzędu Miasta St. Warszawy”.
Dalej firma zwraca uwagę, że przecież kupujący mieszkania nie płacili za tę działkę.
Czytelnik komentuje: „W treści listu od dewelopera jest wzmianka o tym, że jest on ZMUSZONY do sprzedaży tego kawałka osiedla, jednakże z informacji jakie nam się udało uzyskać od burmistrza, p. Janika wynika, że to deweloper jest inicjatorem transakcji z gminą. Liczymy, że dzięki pomocy prasy uda nam się wywalczyć to co było nam sprzedawane”.


Jakoś nie mogę uwierzyć w to, że deweloper, opracowując materiały reklamowe, a potem budując plac zabaw, nie wiedział o „odmiennych interpretacjach zapisów Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego”. Najpewniej sprzedał już wystarczającą liczbę mieszkań na tym osiedlu więc plac zabaw przestał mu być potrzebny dla celów marketingowych. Ale może deweloper musiał postąpić tak jak postąpił? Kolega Michał Wojtczuk z „Gazety Stołecznej” z pewnością zajmie się tą bulwersującą sprawą.
Obawiam się jednak, że wspólnotę mieszkaniową czeka długi proces o odszkodowanie. Jeśli zdecyduje ona pójść do sądu, będzie musiała wykazać m.in. spadek wartości mieszkań spowodowany decyzją dewelopera.
Ps. Mam nadzieję, że potencjalnych klientów nie tylko tej firmy, ale także wielu innych, czegoś ta historia nauczy.

wtorek, 02 czerwca 2009, mieszkaniowyblox.pl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/06/03 16:24:49
Trudno uwierzyć ze można tak klientów oszukać. Zatajono istotne fakty podczas sprzedaży osiedla które wpływają na wartość nieruchomości.
-
2009/06/03 20:18:42
Ciekawe jak długo developerzy wspierani przez prawników będą nabierać klientów, robić machloje za ich plecami. A to bym takich na drzewach wywieszał, nie dość, że koszt mieszkania to fortuna to jeszcze nie można być pewnym kiedy wyjdzie jakiś kwiatek z umowy. Skandal. Jeszcze nasi urzędnicy z oszustami robią interesy, ciekawe jaka opcja polityczna rządzi na Targówku
-
2009/06/04 10:34:58
List od mieszkńca tego osiedla, który dostałem wczoraj.
Wczoraj odbyło się kolejne spotkanie mieszkańców w sprawie naszego placu zabaw. Sprawa nabiera dramatycznych barw. Oszustwo developera w białych rękawiczkach jest coraz bardziej oczywiste.
Wczoraj nasz przedstawiciel rozmawiał z Burmistrzem Gminy Targówek, który powiedział, że to Developer wciska im tą ziemię. Podejrzewamy , że jest to forma łapówki, żeby Urząd nie nałożył kary na Developera za niewybudowane do tej pory pawilony usługowe.
Jeśli odbiorą nam aktualny plac zabaw na tym osiedlu nie będzie miejsca na żadne zabawki dla dzieci ani nawet miejsca aby się wybiegały!!! Dla większości sąsiadów miejsce dla dzieci (plac zabaw i miejsce do biegania!) było jednym z ważniejszych czynników przy podejmowaniu decyzji o wyborze osiedla!
W tej chwili przyjęliśmy plan procesowego zablokowania transakcji kupna-sprzedaży ziemi ale nie jesteśmy pewni ile mamy czasu na sprawdzenie i przygotowanie kwestii też potrzeba 1-2 dni. Developer już mocno zwlekał z podaniem nam tej informacji prawdopodobnie żeby zyskać przewagę czasową.
W obecnej formie plac zabaw istnieje od października 2008! Tyle czasu developer nie wyprowadzał nas z błędu!!
Zdajemy sobie sprawę, że nie tylko my potrzebujemy pomocy ze strony mediów. Ale jeśli są Państwo zainteresowani realizacją materiału odnośnie naszej sytuacji bardzo prosimy o przyspieszenie decyzji. Bardzo zależy nam na czasie, żeby Gmina i Deweloper poczuli oddech na swoich plecach. Żeby dać im do zrozumienia, że nie jest nam wszystko jedno i będziemy walczyć.

Ps. Dopóki nie ma wyroku sadu w tej sprawie, nie nazywam postepowania dewelopera oszustwem.
-
2009/06/04 14:07:48
Nie mozna tego tak zostawic! Trzeba pokazac deweloperom ze nie moga robic takich rzeczy bez konsekwencji prawnych!!!
Jestem calym sercem z mieszkancami osiedla Tivoli. Co ciekawe ma ono w nazwie slowo PARK...
-
2009/06/04 16:28:25
"Podejrzewamy , że jest to forma łapówki, żeby Urząd nie nałożył kary na Developera za niewybudowane do tej pory pawilony usługowe."

Prawdopodobnie chodzi dodatkowo o jeszcze coś innego.
Proszę się zapoznać z uchwałami Rady Targówka z 14 maja 2009.
Z jednej wynika, że Rada rekomenduje podpisanie umowy zakupu tego kawałak gruntu. Z drugiej wynika, że Rada wnosi o zmiany planu zagospodarowania gruntu, na wniosek tego dewelopera akurat tam gdzie obecnie chyba nie można nic zbudować.

Ciekawe prawda?

XXXVIII/126/09 zaopiniowania nabycia od Euro Mall Targówek Spółka z o.o. na rzecz m. st. Warszawy nieruchomości gruntowej położonej w Warszawie przy Kanale Bródnowskim na realizację zadań pt. Zagospodarowanie zieleni miejskiej na terenie Dzielnicy Targówek (otoczenie Kanału Bródnowskiego odcinek, Kanału Bystra odcinek, Kanału Drewnowskiego - odcinek). 14-05-2009
bip.warszawa.pl/NR/exeres/9EDE526B-8A99-4791-AC01-76F256D5BF0B,frameless.htm

XXXVIII/122/09 wniosków do dokonania zmian w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego m. st. Warszawy oraz miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego na terenie Dzielnicy Targówek. 14-05-2009
bip.warszawa.pl/NR/exeres/009A3D91-B20E-4C00-93A2-AB8E2E1BDF13,frameless.htm

Pozdrawiam
Mieszkaniec Parku Tivoli
-
2009/06/05 13:05:49
Ale ja tu czegoś nie rozumiem.

ktoś coś kupuje, podpisuje papier. deal is deal.

Jeżeli nie kupowali udziału w ziemi nie kupiła go też gmina to nie rozumiem problemu. ziemia jest dewelopera i może sobie tam toi toi'ie poustawiać.

O co wogóle ten dym. nauczcie się czytać, jak nie rozumiecie lub nie znacie się na prawie za dobrze (tak jak np. ja) to warto poradzić się prawnika (co ja też czasami robiłem).

Poza tym ja i tak nie pojmę jak mozna kupować coś czego nie ma, kupowac obietnice itd. nie pojmę tego, ale to moze już tylko i wyłącznie mój problem, bo tak naprawdę to oczywista oczywistość, że płaci się za obietnice
-
2009/06/05 16:02:13
A co Pan powie na taki przypadek: osiedle przy ul. Skarbka z Gór na warszawskiej Białołęce; rzędy budynków rozdziela wewnętrzny park; deweloper - firma Orco - mieszkania z oknami wychodzącymi na zieleń sprzedawała drożej; tuż przed oddaniem kluczy klientom przedstawiła im aneks do umowy, w którym między wierszami byo napisane, że na terenie parku plan zagospodarowania wytycza miejską ulicę.
Zgadzam się, że ludzie, którzy polegają na wizualizacjach powinni mieć pretensje wyłącznie do siebie. Jesl czują się oszukani, mogą dochodzić odszkodowań na drodzę sądowej, co nie jest ani łatwe, ani tanie.
Nagłaśnianie takich spraw ma jednak wielki sens, gdyż lepiej, żeby ludzie uczyli się na błędach innych niż na swoich.
W przypadku mieszkańców osiedla Tivoli Park, ich wspólna akcja przeciwko deweloperowi może przynieśc pozytywne efekty - ludzie się poznają, poczuja więź, a wtedy łatwiej im będzie porozumiewać się w innych ważnych dla osiedla kwestiach.
-
2009/06/07 11:11:07
Może nagłaśnianie coś da, ale niewiele. Przepraszam jeżeli kogoś urazę, że jeżeli ktoś jest nieroztropny to niech za to płaci. Mi też to się czasem zdaża, ale w kwestiach raczej nieistotnych i oby tak pozostało.

Problem nie polega na tym, że deweloper oszukał. teraz chce się usunąc skutki tego zamieszania a nikt nie zastanawia się nad przycznami. A przyczyną jest złe prawo, które umozliwia deweloperowi "dymanie" klientów, prawo, które umożliwa np. bankom "dojenie" klienta do us***ej śmierci, a nie wprowadza zabezpieczenia kredytu mieszkaniowego TYLKO w kupowanym mieszkaniu (na zasadzie - nie mam kasy, zostawiam klucze w banku i wychodzę). Nie potrzebaby rekomendacji KNF i mnożenia ustaw - każdy bank sam by wycenił ryzyko zarządał 30% wpłaty.
-
mko
2009/06/07 12:25:40
w sprawie Orco - czemu nie odmówić podpisania aneksu? skoro w pierwotnej umowie miał być park, to nie podpisuję aneksu i mam park (lub jeśli wolę taniej drogę, to zmieniam cenę). Chyba sprawa wymaga osobnego wpisu, bo powoduje zamazywanie dyskusji o TK Dev.
-
2009/06/07 14:52:48
-
2009/06/07 15:11:18
Przepraszam jeżeli kogoś urazę, że jeżeli ktoś jest nieroztropny to niech za to płaci.

Czy to normalne, że:
- idąc do urzędu, trzeba wcześniej nauczyć się przepisów, żeby nie być w prowadzonym w błąd;
- zlecejąc budowę lub remont firmie, lepiej orientować się w kwestiach technicznych niż tzw. fachowiec (bo inaczej nas oszwabi).
- kupując mieszkanie od dewelopera, posprawdzać masę rzeczy, żeby nie być nabitym w butelkę.
Przecież to oni (urzędnik, fachowiec, deweloper) są profesjonalistami w danej dziedzinie.
-
2009/06/08 17:39:05
"Czy to normalne, że (...) idąc do urzędu, trzeba wcześniej nauczyć się przepisów, żeby nie być w prowadzonym w błąd"

Napisałem, że nasze prawo jest nienormalne, ale odpowiadam, że trzeba się nauczyć lub się dowiedzieć "o co chodzi". taką mamy smutną rzeczywistość, którą chciałbym móc zmienić.

"zlecejąc budowę lub remont firmie, lepiej orientować się w kwestiach technicznych niż tzw. fachowiec"

Tak, nalezy mieć wiedzę jak i co ktoś będzie nam robił, albo należy zatrudnić lub poprosić znajomego fachowca o poradę.

"kupując mieszkanie od dewelopera, posprawdzać masę rzeczy, żeby nie być nabitym w butelkę."

Tak należy sprawdzić wszystko i poradzić się prawnika.

Panie Marku nie da się wszystkiego uregulować i stworzyć cudownego parasola przepisów, który uchroni nas przed deszczem oszustw. Czasami trzeba użyć własnej głowy, pomocy znajomych i rodziny, pomocy fachowców, a czasami też trzeba ponieść ryzyko jeżeli jest to absolutnie konieczne. U nas panuje beztroska, bo społeczeństwo (a bynajmniej jego spora większość) zawsze wyciągnie rekę do "państwa", bo ma świadomość, że jak coś pójdzie nie tak to podpali opony, rozbije miasteczko namiotowe, czy weźmie kilof do ręki i pojedzie po "swoje".
-
2009/06/08 23:07:52
To nawet nie jest kwestia regulacji, ale tęsknota za rzeczywistością, w której nie będę musiał się znać na wszystkim. Zgadzam się z Panem, że trzeba używać szarych komórek, ale idąc do urzędu czy do lekarza chciałbym mieć poczucie, że obsługuję mnie profesjonaliści. Weźmy np. formalności związane z budową domu. Pewnie niemal każdy, kto przeszedł ten tor przeszkód powie, że musiał mieć w małym palcu prawo budowlane, parę rozporządzeń, kodeks postępowania administracyjnego i Bóg wie co jeszcze. To jest chore! Podobno w Niemczech panuje biurokracja nie mniejsza niż u nas, a może nawet większa, ale tam urzędnicy są fachowcami w swojej dziedzinie. Naszych może usprawiedliwić tylko to, że przepisy bez przerwy są zmieniane. Dawno temu opisywałem przypadek, gdy urzędnicy skarbowi niesłusznie kasowali podatek od przedsiębiorców. Kiedy zapytałem naczelnika jednego z warszawskich urzędów skarbowych, dlaczego tak się dzieje, ten odpowiedział mi z rozbrajającą szczerością: a co Pan myśli, że pracują tu osoby po Sorbonie. Wolą wziąć podatek, a potem go zwrócić, niż nie wziąć, a potem mieć problemy.
-
mko
2009/06/08 23:10:45
przeczytałem tekst o Orco - Einstein miał rację z tą nieskończonością :-)

warto nagłaśniać takich naciąganych deweloperów i taką głupotę ich klientów. Może następni dadzą się nabrać trochę mniej.

Choć w artykule nie ma ani słowa wyjaśnienia, czemu klienci są zmuszani podpisywać aneksy.
wyborcza.pl
Marek Wielgo

Od ponad 17 lat dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Od 16 lat w dziale gospodarczym „Gazety”, gdzie zajmuje się nie tylko problematyką związaną z budownictwem i rynkiem nieruchomości (w tym m.in. kwestiami finansowymi), ale także reprywatyzacją i rynkiem zamówień publicznych.
Wielokrotnie wyróżniany nagrodami, w tym m.in. honorowym medalem im. Króla Kazimierza Wielkiego za propagowanie na forum „Gazety Wyborczej” zarządzania jakością, popularyzację wzorców dobrej jakości w budownictwie i gospodarowaniu nieruchomościami (w 2003 r.). W 2001 r. i 1999 r. nominowany do prestiżowej nagrody dziennikarskiej pisma „Press” w kategoriach „dziennikarstwo specjalistyczne” oraz „news”

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac