Blog > Komentarze do wpisu

Pomoc bezrobotnym kredytobiorcom to nie socjal

Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego pomysł rządu niesienia pomocy ludziom, którzy z powodu utraty pracy nie będą w stanie spłacać kredytu mieszkaniowego, budzi aż tak wielką niechęć.
Na forum pod moim wczorajszym tekstem na ten temat jest wiele opinii typu: „Socjal pełną gębą”, „Państwo uczciwych ludzi traktuje jak frajerów a kombinatorów i pijawki społeczne jak elitę. W Polsce wystarczy być jakimś „upośledzonym” i już socjal płynie szerokim strumieniem. Czy na naszych polityków nie ma bata? Czy po tym jak naobiecywali gruszek na wierzbie dalej mają nas reprezentować?”, albo: „Skandal totalny. Zamiast zachęcać ludzi do rozsądku, oszczędności i planowania, rząd znów nagradza kombinatorów i kretynów kierujących się zasadą jakoś to będzie”.
Przecież nikt nie zamierza dawać bezrobotnym kredytobiorcom prezentu w postaci bezzwrotnych dopłat. Ci ludzie będą musieli te pieniądze zwrócić! Fakt, że budżet straci na spadku ich wartości w czasie. No i kosztować będzie obsługa tego programu (BGK weźmie prowizję). A jest też wielce prawdopodobne, że od część kredytobiorców nie uda się wyegzekwować zwrotu pomocy.
Z uzasadnienia do projektu ustawy, który zamieściłem na swoim blogu można się dowiedzieć, że „łączny koszt wprowadzenia regulacji w latach 2009 – 2020 to, biorąc pod uwagę koszt pieniądza w czasie (przy stopie dyskonta w wysokości 3 proc.) 73,5 mln zł, w tym 6,6 mln zł wyłącznie jako koszty obsługi BGK. Przy założeniu braku możliwości egzekucji udzielonej pomocy (np. w wyniku przepisów o upadłości konsumenckiej) na poziomie 10 proc. dodatkowy koszt instrumentu wyniesie ok. 44 mln zł, co daje łączny koszt rozwiązania w wysokości 117,5 mln zł”.
Pytanie, czy o wiele więcej nie będzie nas kosztowało zaniechanie pomocy? W uzasadnieniu nie ma słowa na ten temat. Nie sądzę jednak, żeby dla kaprysu polityków minister finansów poparł tego typu rozwiązania. Przekonująco brzmią argumenty specjalisty od ubezpieczania banków od ryzyka kredytów hipotecznych Andrzeja Saniewskiego.
Oto fragment jego listu, który przysłał do redakcji GW.
„Jeżeli rząd nie podejmie żadnych działań i nie wprowadzi programu dopłat, to paradoksalnie koszty dla budżetu będą jeszcze większe. W przypadku nie spłacenia w terminie kredytu hipotecznego i wypowiedzeniu umowy, bank jest zobowiązany do zrobienia odpowiednich rezerw w wysokości 50% kwoty kredytu. Ta kwota rezerw zmniejsza dochody banku, czyli także i płacone podatki. Oznacza to, że bank zapłaci odpowiednio mniejszy podatek dochodowy. Przykładowo, w przypadku kredytu na 200 tysięcy złotych, kwota rezerwy wyniesie 100 tysięcy złotych, a podatek dochodowy zostanie zmniejszony o 19 tysięcy złotych. Natomiast zakładając dopłatę przez rok do kwoty odsetek, to koszt dla budżetu wyniósłby maksymalnie 12 tysięcy (raczej niewiele jest kredytów oprocentowanych powyżej 6% p.a.) . Zatem mamy kolejny argument – zaniechanie tego programu będzie kosztowało budżet dużo więcej, niż ewentualne dopłaty dla kredytobiorców.
Rozpoczęcie przez banki procedur windykacyjnych wobec kilkudziesięciu tysięcy kredytobiorców będzie także miało dalekosiężne negatywne konsekwencje dla rynku kredytów hipotecznych oraz rynku mieszkaniowego. Jeszcze niedawno kredyty hipoteczne były oferowane przez banki ze stosunkowo niskimi marżami, gdyż były uważane za bardzo bezpieczne. Jednak jeżeli banki byłyby zmuszone rozpocząć procedury windykacyjne wobec kilkudziesięciu tysięcy kredytów, to obawiam się, że mit „bezpiecznego kredytu hipotecznego” zostanie bardzo szybko rozwiany. Te procedury będą trwały bardzo długo i pozwolą bankom na odzyskanie tylko części kwot udzielonych kredytów. Dotyczy to w szczególności kredytów walutowych, które w wyniku ostatniego osłabienia złotego w większości przypadków znacząco przekraczają wartość mieszkań. W rezultacie wzrostu kosztów ryzyka, banki mogą znacząco podnieść marże dla nowo udzielanych kredytów, szczególnie tych o wysokim współczynniku LTV (wartość kredytu do wartości nieruchomości). Może to spowodować duże problemy dla wszystkich potencjalnych kredytobiorców, którzy będą chcieli wziąć kredyt w ciągu następnych kilku lat. Czyli jeżeli spojrzymy na historyczne dane dotyczące liczby udzielanych kredytów hipotecznych, można oszacować, że ten problem może dotknąć nawet milion rodzin, które będą chciały zaciągnąć kredyt hipoteczny w ciągu najbliższych 3-4 lat. Wynika z tego kolejny argument – za zwiększenie kosztów ryzyka będzie musiało zapłacić co najmniej kilkaset tysięcy polskich rodzin (i to przez wiele lat, bo marża kredytowa jest stała) i będzie to w sumie kwota dużo wyższa, niż ewentualne dopłaty.
Wynika z tego także kolejny argument, dotyczący rynku mieszkaniowego. Jeżeli zwiększenie kosztów ryzyka doprowadzi do zacieśnienia przez banki procedur kredytowych, to odbije się to negatywnie na dostępności kredytów, a w rezultacie na rynku mieszkaniowym. Jak to wygląda, to możemy przekonać się naocznie już teraz, gdy w wyniku kryzysu płynnościowego banki znacząco ograniczyły udzielanie nowych kredytów. Jeżeli natomiast taka sytuacja miałaby się utrzymać przez kolejnych kilka lat, to konsekwencje dla rynku mieszkaniowego, czyli także i dla gospodarki oraz budżetu, byłyby bardzo poważne”.

czwartek, 14 maja 2009, mieszkaniowyblox.pl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/05/15 09:32:51
Nie no nie jest to socjal - wcale...oczywiście, że nie :)

A co to jest??? A obsługa tych pożyczek NIC nie kosztuje??? A Skąd rząd weźmie pieniądze skoro jest deficyt??? Państwo ma kasę od podatników, jeżeli jest jej za mało to sprzeda obligacje lub pożyczy. Kto zapłaci odsetki od obligacji i pożyczek??? No pytam kto???

Niech za te pożyczone pieniądze wybudują parę km autostrady, a nie pchają się w pomoc ELEKTORATOWI panie Marku. To nie chodzi o pomoc tak ot, tylko o wyborców. Kto więcej obieca ten ma sukces, a skąd jest kasa i ile to kosztuje to rządzący mają w tzw. "pompie". Koryto najważniejsze...

Ukrócenie socjalu i pomocnictwa to jedyna droga do normalności i wyłonienia normalnej władzy w tym kraju.

Socjalizm rozwiązuje problemy (pomoc w spłacie - komu i ile, rodzina na swoim - jak zrobić i komu "dać" itd) nieznane w żadnym innym NORMALNYM ustroju, gdzie ludzie pracują i zarabiają by coś MIEĆ.
-
2009/05/15 09:39:48
I jeszcze jednio co do listu tego komunisty, który martwi się wpływami do budżetu.

jak bank wtopił to niech ponosi tego koszty, a nawet niech splajtuje. Nie potrzebujemy banków, które nie potrafią prowadzić swojej działalności tak by dobrze funkcjonować na rynku. Jeżeli bank w sposób nieodpowiedzialny wydawał pieniądze swoich klientów (udzielając kredytów) to jest to kiepska firma i ona powinna upaść. Kolejna firma/bank nie popełni tego samego błędu. Jeżeli państwo pomoże, to wzbudzi to poczucie bezpieczeństwa wśród banków i będą one miały ryzyko gdzieś, bo jakby co to danaldu tusku pomoże :/
-
2009/05/15 10:53:26
Koszty, to jedna strona medalu. Ewentualne straty (nie tylko społeczne) - to druga. Jak powiedział mi kiedyś znajomy naczelnik urzedu skarbowego: nie ma decyzji, która miałyby same pozytywy. Chodzi o to, by te przeważały nad jej negatywnymi konsekwencjami.
O konsekwencjach finansowych powiedział ekspert, na którego się powołałem. Ja wielokrotnie wskazywałem właśnie na konsekwencje społeczne. Wyobrażmy sobie, że kilkadziesiąt tysięcy rodzin traci zdolność kredytowa. Pewnie Pan powie: i dobrze im tak, przynajmniej inni zastanowią się pięć razy zanim wezmą kredyt. Ktoś inny doda: mieszkania trafią na licytacje komornicze, dzięki temu spadną ceny.
Sądzę, że ten pierwszy cel mozna osiągnąć bez doprowadzania do dramatu tysiecy rodzin. Nadmierny optymizm wielu z nich wziiął się stąd, że wcześniej nie przeżylismy takiego kryzysu, w którym pogrążony byłby niemal cały swiat. Ten kryzys wiele nauczy także nas - dziennikarzy.
Co do licytacj. Opowiadał mi kiedyś czytelnik, jak to chciał kupic działkę na takiej licytacji. W pewnym momencie podeszło do niego dwóch dżentelmenów z łysymi karkami i w paru żołnierskich zdaniach przekonało, zeby dał sobie spokój. Może się mylę, ale zyję w przekonaniu, że atrakcyjnych nieruchomości nie kupi na licytuacji tzw. człowiek z ulicy.
Pozdrawiam
-
2009/05/15 13:21:37
Panie Redaktorze,

Znowu te kasandryczne wizje. Po co?
Wbrew pozorom wymienione powyżej konsekwencje są pozytywne.
-urealnienie oceny ryzyka
-urealnienie wyceny nieruchomości
-wprowadzenie wymogu wkładu własnego jako środek do zmniejszenia ryzyka banku

Dlaczego jestem przeciwko temu programowi, oprócz oczywistego i uzasadnionego zarzutu wyrzucania pieniędzy podatników?

Ponieważ to ingerencja w rynek wyłączająca jego podstawowe reguły - ponoszenia ryzyka gospodarczego w ramach własnej działalności.

W dodatku znowu zaniża pan koszty programu dopłat pisząc o perspektywie 2020.
W długim okresie to wszyscy umrzemy i to jedyne przyszłe zdarzenie pewne. Na razie analitycy nie są w stanie przewidzieć kursu PLN w perspektywie tygodnia.

Przewidywane koszty programu w ciągu pierwszych 3 lat to ponad 600 mln zł - podane zostały w tym samym uzasadnieniu, na które się pan powołuje.

0,6 mld złotych z Funduszu Pracy wydane w kryzysowych latach, gdzie i tak zapotrzebowanie na te środki się zwiększy.

PS. Marża kredytowa nie musi być stała - słyszał pan chyba o refinansowaniu.
-
2009/05/15 14:43:33
Proszę mi wybaczyć, ale te koszty "społeczne" to jakiś dowcip???

Dlaczego pracujący i to ciężko, oszczędzający chociażby na mieszkanie, mają ponosić koszty nieodpowiedzialności jakiegoś kretyna, który nagoniony (np. artykułami w GW, czy programami w TV) rzucił się na zakup mieszkania.

Dlaczego mają, ci uczciwie pracujący rozsądni ludzie, płacić BANKOM za ich nieodpowiedzialność???

To podtrzymywanie trupa przy życiu!!! Musimy to odciąć, nawet płacąc za to słono, po to by potem było normalnie. Ci ludzie i bankowcy MUSZĄ odczuć boleśnie swoje błędy, żeby się na nich nauczyć - inaczej się nie da. Jak im Pan pomoże to oni powtórzą to ponownie.

Mam paru takich w okolicy - jak jest źle to płaczą z dzieckiem na ręku pracownikom socjalnym, jak jest dobrze to chleją wódę i się dobrze bawią, nie myśląc o tym, że może kiedyś być "bessa".

Jakby tym ludziom i bankom nie pomagać, jakby oni mieli świadomość, że nie będzie kasy i ręki z zewnątrz to będą postępować odpowiedzialnie...albo padną.
-
2009/05/15 18:13:46
"Przecież nikt nie zamierza dawać bezrobotnym kredytobiorcom prezentu w postaci bezzwrotnych dopłat. Ci ludzie będą musieli te pieniądze zwrócić!"

No to mam propozycję, panie Marku. Pan mi pożyczy 15 tysięcy, a ja je Panu zacznę spłacać za 2 lata, w ratach rozłożonych na 8 lat bez odsetek. OK?
-
2009/05/16 19:30:13
Ten cytowany bankowiec wymyślił niechcący finansowe perpetum mobile, wystarczy że państwo będzie dopłacało do kredytu a odzyska to z nawiązką w postaci podatku. W podobnym klimacie tłumaczy szef Związku Banków Pietraszkiewicz mówiąc, ze jak banki nie podniosą marż i opłat to nie będą miały środków do udzielania większej ilości kredytów. Chcę podpowiedzieć jeszcze jedną złotą myśl z tej serii, każdy klient banku powinien dostać rabat za namówienie następnego frajera na kredyt.
-
2009/05/17 11:13:33
@wojnier

Czyli powstałaby taka piramidka a'la Madoff
-
2009/05/18 13:21:57
Każde z Was patrzy na ten problem widząc jedynie jego drobny wycineczek. Gdyby to było takie proste, to rządy państw zachodnich (a przede wszystkim USA) nie angażowałyby się aż tak bardzo w ratowanie instytucji finansowych czy firm motoryzacyjnych. Zwróćcie uwagę, że nie mamy do czynienia ze zwykłą zmianą cyklu koniunktury, ale z potężnym ogólnoswiatowym kryzysem o trudnych do przewidzenia skutkach dla milionów rodzin. I wbrew pozorom, często - nawet niz zdając sobie z tego sprawy - jedziemy na jednym wózku.
Gdyby w Polsce kłopoty finansowe z powodu utraty pracy miało kilkaset, czy nawet kilka tysięcy osób, to ich losem najpewniej niik by się nie zainteresował. Ale ponieważ zagrożonych jest kilkadziesiat tysięcy, rząd zajął się tym problemem. Nie sadzę, żeby trzeba było eksmitować na bruk tych ludzi, by banki 'urealniły ocene ryzyka, wycenę nieruchomości, a takze wprowadziły wymóg wkładu własnego'.
'Dlaczego pracujący i to ciężko, oszczędzający chociażby na mieszkanie, mają ponosić koszty nieodpowiedzialności jakiegoś kretyna?'
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że kredytobiorcy to 'nieodpowiedzialni kretyni, którzy nagonieni (np. artykułami w GW, czy programami w TV) rzucli się na zakup mieszkania'. Jestem przekonany, że wśród 1,2 mln kredytobiorców takich 'kredynów', którzy brali kredyty na zasadzie 'jakoś to będzie', albo cwaniaków-spekulantów, jest stosunkowo niewielu (może kilkadziesiat tysiecy). Dla pozostałych zakup mieszkania był chęcią zreallizowania marzenia o własnym dachu nad głową. Niestety, dopóki nie będzie u nas rynku wynajmu z prawdziwego zdarzenia (zapewniającego stabilizację najemcom), droga do tego celu będzie wiodła przez bank. Zwróćcie też uwagę, że każdy kto inwestuje w dom czy mieszkanie, daje zarobić wielu osobom nie tylko w budowlance, że nie wspomnę o budżecie państwa.
Mnie także wkurza marnotrawienie naszych podatków. Weźmy taki KRUS. Najprawdopodobniej dziesiątki tysięcy ludzi, którzy mają trochę ziemi na wsi płacą niskie składkii. A tak naprawdę wykonują np. jakiś wolny zawód (są prawnikami, stomatologami, taksówkarzami itp.).











W przypadku
-
2009/05/19 12:10:32
"cel mozna osiągnąć bez doprowadzania do dramatu tysiecy rodzin. Nadmierny optymizm wielu z nich wziiął się stąd, że wcześniej nie przeżylismy takiego kryzysu, w którym pogrążony byłby niemal cały swiat"

Jeśli Państwo pomaga kretynom, którzy kupili 2-krotnie przeszacowane mieszkania w kredycie na 100% na całą swoją zdolność kredytową to dlaczego ma nie pomóc upadającym firmom, które dobrze funkcjonowały przed kryzysem. Dlaczego ma nie pomóc wszystkim obywatelom, którzy przez szereg błędów doprowadzili do straty swojego majątku? Może podzielmy Państwo na pracujących jeleni i niepracujących żyjących z socjalu?

Ja bym zlikwidował większość dopłat Państwa dla nierobów i przede wszystkim równość każdego wobec prawa. Czy to górnik, czy rolnik, czy prezes dużej firmy. Jeden ZUS, jeden podatek liniowy.
A zamiast rozdawać nasze pieniądze to by mogli zrobić wreszcie te drogi, zapewnić normalną pomoc medyczną [płacę ten śmieszny ZUS a i tak zawsze muszę leczyć się prywatnie] i tak mogę wymieniać. Na takie rzeczy to pieniędzy nie ma ale na pomoc nierobom i kretynom zawsze będzie bo przecież takich w naszym kraju nie brakuje a każdy obywatel ma 1 głos wyborczy.

"Gdyby w Polsce kłopoty finansowe z powodu utraty pracy miało kilkaset, czy nawet kilka tysięcy osób, to ich losem najpewniej niik by się nie zainteresował. Ale ponieważ zagrożonych jest kilkadziesiat tysięcy"

Banki udzielały kredytów zazwyczaj na kilkadziesiąt lat, większość osób, która ma problemy kredyt spłaca dopiero od 1-3 lat. Także jak kryzys się rozwinie to z kilkudziesięciu tysięcy może się zrobić kilkaset.

"Gdyby to było takie proste, to rządy państw zachodnich (a przede wszystkim USA) nie angażowałyby się aż tak bardzo w ratowanie instytucji finansowych czy firm motoryzacyjnych."

Pożyjemy i zobaczymy jak to wpłynie na ich gospodarkę. Człowiek, który przewidział kryzys twierdzi, że nie rentowne i źle zarządzane przedsiębiorstwa powinny upaść a na ich miejsce powstaną lepsze.
-
2009/05/19 13:02:59
to dlaczego ma nie pomóc upadającym firmom, które dobrze funkcjonowały przed kryzysem. Dlaczego ma nie pomóc wszystkim obywatelom, którzy przez szereg błędów doprowadzili do straty swojego majątku?

Zgoda. Rozumiem Pana przekaz. Ale pewnie czytał Pan informacje, że rząd przygotowuje pakiet rozwiązań antykryzysowych dla przedsiebiorców. O ustawie dopuszczajacej upadłość konsumencką też Pan na pewno słyszał. Jeszcze raz powtórzę swoje główne przesłanie: nie ma decyzji idealnych. Podejmując je, trzeba wywazyc ich pozytywne i negatywne skutki. Wydaje mi sie, że w tym konkretnym przypadku przeważaja pozytywne. Ale oczywiscie mogę się mylić. Poza tym kazdy może mieć własne zdanie na ten temat. Na szczęście zyjemy w demokratycznym kraju i każdy z nas moze wyrazić je np. za pomocą kartki wyborczej. Mam nadzieję, że rząd Tuska nie wystąpił z tą inicjatywą tylko ze wzgledu na potencjalne głosy w wyborach do Europarlamentu.
-
2009/05/19 15:18:28
Pan pisze o mniejszym złu, ok każdy ma prawo do swojego zdania. Moje jest takie, że każdy powinien być równy wobec prawa i w równym stopniu dostawać państwową pomoc a najlepiej aby w ogóle jej nie było. Każdy jest kowalem własnego losu, państwo powinno tylko dbać o to aby ludzie, którzy chcą mogli pracować. Czyli niskie podatki, dobra infrastruktura, prawo i zero rozdawnictwa.

Jestem ciekaw skąd państwo weźmie pieniądze na programy typu rodzina na swoim, dopłaty do kredytów itp. Przecież budżet był wyliczony na wzrost gospodarczy a wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na recesje. Jak znam życie to podwyższą lub nałożą nowe podatki. I znowu pracujący myślący człowiek będzie musiał płacić za nierobów i kretynów.
-
2009/05/19 16:28:06
Zadam dziś to pytanie rządowi w swoim komentarzu w GW: jaki jest sens (ekonomiczny) wyłozenia setek milionów złotych akurat na pomoc dla bezrobotnych kredytobiorców
Pozdrawiam
-
2009/05/20 08:44:34
My nie widzimy wycinka problemu Panie Marku, to Pan go rozdrabnia i niebawem dojdzie do wielkiej dyskusji nad kolejnym problemem czy dać pieniądze rodzinom z kredytem i jednym dzieckiem, czy tym co w ciąży też się należy, czy może wszystkim. A czy pomoc bez odsetek, czy na 5,5 czy na 5,8 roku itd.

Socjalizm to system, w którym rozwiązuje się problemy nieznane w żadnym innym systemie.

NIE POMAGAĆ!!!
-
2009/05/20 09:54:36
Pan ma prawo do własnej opinii. Z dziennikarzami sprawa wyglada trochę inaczej. Jesli podają informację, to nie powinien w niej być zawarty pogląd autora. Kazdy czytelnik powinien sam wyciagnąć wnioski (ja wiem, że w praktyce różnie to bywa). Swoje zdanie autor może wyrazić w komentarzu lub felietonie. I ja staram się tak postepować, zwłaszcza odkad zacząłem prowadzić ten blog.
Przyznaję bez bicia, jestem zwolennikiem idei pomocy dla bezrobotnych kredytobiorców, choć co do szczegółów proponowanych przez rząd rozwiązań mam zastrzeżenia (np. w kwestii badania dochodów). Nie ignruje jednak argumentów przeciwników tego typu pomysłów. Ba, wręcz je szanuje, czego dałem wyraz w swoim dzisiejszym komentarzu.
wyborcza.pl/1,75968,6626480,Rzad_pomoze_kredytobiorcom__Niech_jeszcze_dobrze_to.html
Takiej reakcji się jednak nie spodziewałem (jedna z wypowiedzi na forum)
kgbaca 19.05.09, 23:44 Odpowiedz "Panie premierze, pytam w imieniu wielu czytelników "Gazety": dlaczego rząd zdecydował się pomóc właśnie im w tak spektakularny sposób? Proszę o konkretne powody, nie tylko społeczne, ale i ekonomiczne. Bo nie wierzę, żeby ich nie było."
Drogi autorze, pytam w imieniu wielu czytelników "Gazety": dlaczego Gazeta zdecydowała się lobbować za dopłatami do nowych samochodów w tak spektakularny sposób? Proszę o konkretne powody, nie tylko społeczne, ale i ekonomiczne. Bo nie wierzę, żeby ich nie było.
To tyle w tym temacie. ZAS.ANA HIPOKRYZJA!!!!!!!!

Ps. Kredyty mieszkaniowe i samochody niewiele mają ze sobą wspólnego
-
2009/05/20 11:39:27
"Jesli podają informację, to nie powinien w niej być zawarty pogląd autora. Kazdy czytelnik powinien sam wyciagnąć wnioski (ja wiem, że w praktyce różnie to bywa). Swoje zdanie autor może wyrazić w komentarzu lub felietonie."

OK! To ja w takim razie czekam na artykuł oparty na danych pochodzących z innych źródeł niż:
- deweloperscy prezesi
- ołpenfajansofcy
- ekspanderzy
- a nawet GUS

Może napisze Pan artykuł na gazeta.pl oparty na tezach i postach z forum. Wielu komentatorów ma niejednokrotnie większe pojęcie o rynku niż niejeden "doradca". Co ważne, byłby to głos obserwatorów nie mających (duże prawdopodobieństwo) styczności z branżą. Efekt gazeta osiągnie na 100%. Gwarantuję setki komentarzy i popularność artykułu. Można dać linki do "alternatywnych" blogów użytkowników forum.

Jeżeli np. 100 artykułów w kwartale trąbi o teoriach braci deweloperskiej to wiadomo jaki osiąga to efekt, nawet jeżeli zachowa Pan bezstronność. Co byłoby gdyby nagle pojawiło się 100 artykułów o innym oddźwięku?

Mi wystarczy jeden artykuł...tylko jeden...może Pan (a właściwie powinien) zachować w nim bezstronnosć. Może Pan pogrzebać na forum w postach kretynofila, znajomego_j_lo itd, o moich wypocinach nie wspominając (przez wrodzoną skromność :P)
-
2009/05/20 20:43:23
Dodałbym jeszcze posty userow:poszi,thesopranos,steady_at_najx i pewnie paru innych piszących madrze już 2 lata temu,tez by sie znalazło
-
2009/05/20 23:19:31
Hmm... może mi nie wierzycie, ale myślałem o zaproponowaniu Wam udziału w czymś na kształt Rady Internetowych Mędrców w dziedzinie rynku nieruchomości (może zaproponujecie lepszą nazwę). Moje wątpliwosci budzi to, ze eksperci, którymi gardzicie wypowiadają się pod swoim imieniem i nazwiskiem, natomiast internauci występują anonimowo. Z drugiej strony wszyscy wiemy, że na forach internetowych prym wiedzie kilkunastu liderów, którzy cieszą się sporym zaufaniem wśród Internautów.
Wyobrażam to sobie tak: na blogu przedstawiam ideę z prośbą o zgłaszanie kandydatur. Pięć, które uzyskają najwięcej głosów, utworzą Radę. Jeśli te osoby mają swoje blogi, chętnie zamieszcze do nich linki (m.in. po, by Internauci zainteresowani jakimś tematem mogll iprzedyskutować z nimi pewne kwestie). Na początek Rada mogłaby komentować raz w miesiącu raporty różnego rodzaju firm doradczych i serwisów (zwykle występują w parach, np. Expander i szybko.pl. Gazeta.pl i Reas, Open Finance i Home Broker lub oferty.net). Ocena mogłaby dotyczyć wszystkich tych raportów razem wziętych, a nie każdego z osobna. Wyobrażam sobie, że Rada mogłaby komentować także inicjatywy legislacyjne rządu i parlamentu w dziedzinie nieruchomości.
Ale uwaga! Takie raporty Rady zamieszczałbym w swoim blogu, który jest promowany w Wyborczej.pl (oczywiście, każdy mógłby zamieścić taki raport także na swoim blogu, nie pragnę wyłączności). Nie wykluczam, ze w swoich tekstach "papierowych" powołam się na opinię Rady. To tyle na gorąco.
Czekam na Wasze opinie i propozycje
-
2009/05/21 00:07:29
Jak w nazwie znajdą się takie patetyczne słowa typu Rada czy nie daj Boże Mędrcy to ta inicjatywa od początku będzie obiektem kpin.Alternatywne spojrzenie na rynke nieruchomości,opozycja do tych wszystkich którym zależy na sprzedaży nieruchomości i wysokich cenach-fajny pomysł,ale może darować sobie nazwę?

Natomiast mam pytanie Panie Marku-jest jakaś szansa na merytoryczny dialog (chociażby tutaj lub stworzenie czatu) np. z Aleksandrą Szarek lub innymi "ekspertami" HB,OF,Rednet etc.?Chetnię bym zobaczył dyskusję i obronę tez przez nich głoszonych.
-
2009/05/21 12:39:11
Nazwę rzuciłem tylko na tzw. rybkę. Pewnie, że Rada czy Mędrcy brzmi głupio. Dlatego poprosiem o propozycje. bo jakaś nazwa być musi.
Co do merytorycznego dialogu z innymi ekspertami, cóż życie pokaże. Ja bardzo chętnie udostepnię do tego celu mój blog (a posrednio Wyborcza.pl). Uważam jednak, że najpierw musi powstać owa rada. Jesli eksperci przekonają się, że ma ona argumenty merytoryczne, a nie inwektywy pod ich adresem, to jestem przekonany, że pomysł wypali.
Mogę zadeklarowac jeszcze jedno: ponieważ dostaję wszystkie raporty, będę je publikował w swoim blogu. Do tej pory tego nie robiłem, bo jestem mało kumaty w kwestiach technicznych i po prostu nie wiem jak się to robi. Poza tym, po iluś godzinach siedzenia przed komputerem, często mam komputerowstret Ale jak bedę miał motywację, szybko się wszystkiego naucze.
Pozdrawiam
-
2009/05/22 14:21:38
zawsze lubie logike "skoro usa ratuje swoj sektor finansowy to my powinn naszych kredyciarzy"
za wielkimi planami ratunkowi w usa nie stoja zadne twarde podstawy ekonomiczne, a jedynie medialna nagonka, ze jak tego sie nie zrobi to bedzie koniec swiata,
doszlismy po prostu do punktu w ktorym wplyw bankow na wladze jest tak duzy ze sa stanie zmusic caly swiat do znacjonalizowania ich strat, to wcale jednak nie czyni tego programu sensownym

jestem nawet w stanie zgodzic sie z teza ze w krotkim okresie koszty wykupu calosciowo dla calej gospodarki sa nizsze
ale zapomina Pan o fundamentalnej zasadzie na ktorej budowalismy kapitalizm, odpowiedzialnosc za swoje dzialania, jesli banki juz raz postawili swiat w takiej sytuacji i pomimo tego nadal im sie upieklo to jaka z tego maja nauczke oni i inni uczestnicy rynku, ano ze sa swiete krowy i pozostali
w dlugim okresie taka dysproporcja pozycji na rynku moze spowodowac tylko jedno, kolejna katastrofe, ale skoro kupil Pan tekst o mieszkaniach w wawie po 12-14k PLN, to i plan ratunkowy Pan kupi

odnosnie rzeczonej animowosci,
poszi, kretynofil, steady, lopezowy to sa ludzie ktorzy swoje poglady na forum gazety pod tymi nikami uprawiaja od przynajmniej 2 lat, naprawde twierdzi Pan ze są to anonimowe osoby, do których nie sposob dotrzec zeby zaprosic do debaty?
czy moze boi sie Pan ze ewentualni czytelnicy gazety nie beda wiedzieli kim sa ci uczestnicy, gwarantuje ze jesli czytali komentarze pod artykulami to beda znac te niki lepiej nawet chyba niz Panskie nazwisko (choc negatywnego PR w sumie nic nie pobije)

i wreszcie odnosnie rady, a przepraszam bardzo ktorym to ekspertom takowa rada mialaby przedkladac swoje argumenty, bo jakos nie bardzo widze na rynku (za wyjatkiem jedngo czlowieka z bankiera bodajze) ekspertow
owszem mamy kilku samozwanczych naganiaczy pokroju szarek i grzabki, ale ci ludzie nie maja elementarnej wiedzy o ekonomii i finansach, a ich prognozy od 2 lat trafiaja kula w plot, trudno dzis w polsce o bardziej skompromitowanych ekspertow jak ci wlasnie od nieruchow
ale jak rozumiem idea rady, jest zeby ci ktorzy od 2 lat prognozuja poprawnie, teraz zebrali swoje argumenty i przekonali "ekspertow" aby ci laskawie zmienili zdanie i przestali przewidywac ze bedzie roslo az do nieba

to ja mam inna propozycje, wiem ze bedzie dla Pana szokujaca, ale co mi tam
a mozeby tak zmienic polityke publikacji tekstow na gazecie, przestac drukowac wynurzenia oli jesli jej tekst sprowadza sie do "wzrosnie, spadnie lub pozostanie bez zmian", powiem wiecej nie drukowac nawet gdy powie spadnie, jesli w takscie nie bedzie przynajmniej jednoakapitowego wytlumaczenia dlaczego ma spasc
gdyby tak nagle nalozyc embargo na brednie pseudoekspertow niepodparte twardymi danymi (czyli wszelkie raporty HB czy OF robione na "tajnych" danych tez wylatuja) to jakos jestem dziwnie spokojny ze i bez rady gazeta znalazlaby porozumienie ze swoimi czytelnikami

mowiac krotko, skoncza sie klamstwa, to skonczy sie agresja ze strony oklamywanych czytelnikow
-
2009/05/25 13:47:27
Wkrótce napisze do GW tekst, w którym wykazę, że ekonomisci proponowali rzadowi rozwiązania, które miałyby nie dopuscic do załamania systemu finansowego (koniecznosci wykupu przez panstwo banków itp.). Ale politycy PO z tych rozwiązań zrobili show dla wyborców.

odnosnie rzeczonej animowosci, poszi, kretynofil, steady, lopezowy to sa ludzie ktorzy swoje poglady na forum gazety pod tymi nikami uprawiaja od przynajmniej 2 lat, naprawde twierdzi Pan ze są to anonimowe osoby, do których nie sposob dotrzec zeby zaprosic do debaty?
No przecież napisałem, że ci Internauci są naturalnymi kandydatami do rady (wszyscy wiemy, że na forach internetowych prym wiedzie kilkunastu liderów, którzy cieszą się sporym zaufaniem wśród Internautów).
Nie chcę, by owa rada przekonywała ekspertów, którymi tak Pan gardzi. Jej opinia byłaby przeciwwagą dla opinii ekspertów. Na uzytek czytelników.

to ja mam inna propozycje, wiem ze bedzie dla Pana szokujaca, ale co mi tam
a mozeby tak zmienic polityke publikacji tekstow na gazecie
Pana propozycja jest nierealna. Gdyby czytał Pan papierowe wydanie GW, to zorientowałby sie Pan, ze tekstów wymienionych przez Pana analityków tam nie ma. Niestety, duże portale (chyba wszystkie) działają inaczej. Są jak odkurzacze, które zasysają wszystko co się tylko pojawi w ich zasiegu. Nie mam na to najmniejszego wpływu.
wyborcza.pl
Marek Wielgo

Od ponad 17 lat dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Od 16 lat w dziale gospodarczym „Gazety”, gdzie zajmuje się nie tylko problematyką związaną z budownictwem i rynkiem nieruchomości (w tym m.in. kwestiami finansowymi), ale także reprywatyzacją i rynkiem zamówień publicznych.
Wielokrotnie wyróżniany nagrodami, w tym m.in. honorowym medalem im. Króla Kazimierza Wielkiego za propagowanie na forum „Gazety Wyborczej” zarządzania jakością, popularyzację wzorców dobrej jakości w budownictwie i gospodarowaniu nieruchomościami (w 2003 r.). W 2001 r. i 1999 r. nominowany do prestiżowej nagrody dziennikarskiej pisma „Press” w kategoriach „dziennikarstwo specjalistyczne” oraz „news”

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac